Tomasz Kłos: Na boisku musi być odpowiedzialność i zdyscyplinowanie. Tylko wtedy można liczyć na dobry wynik

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Rozmowa z Tomaszem Kłosem, byłym obrońcą m.in. ŁKS-u Łódź, AJ Auxerre, czy 1. FC Kaiserslautern oraz 69-krotnym reprezentantem Polski, a obecnie ekspertem telewizyjnym, o początku Euro 2020 w wykonaniu reprezentacji Polski i trudnej drodze w fazie grupowej tego turnieju.

Po przegranej inauguracji Euro 2020 do dziennikarzy na stadionie w Gdańsku wyszedł Grzegorz Krychowiak. Czy takie konferencje prasowe to dla piłkarza wyzwanie?
Tuż po spotkaniu to najgorętszy okres. Wszystko dzieje się wtedy na gorąco. Krytyka spływa z różnych stron Polski od dziennikarzy, od kibiców. Trzeba to przeżyć. Jeżeli gra się poniżej oczekiwań, a te oczekiwania są duże, to później trzeba się z tym liczyć. Myślę, że piłkarz jest do tego przyzwyczajony. Na konferencję prasową wyszedł akurat Grzegorz i wystawił klatę. Chwała mu za to, bo przecież nie będzie mówił, że nic się nie stało. Dzisiaj już nieco chłodniej do tego podchodzimy, chłodniej to oceniamy. Od jutra rozdział Słowacja powinien być zamknięty, a otwarty rozdział Hiszpania.

Przed nami te trudniejsze rozdziały z Hiszpanią i Szwecją. Co po tak złym otwarciu turnieju można pozytywnego zbudować w głowach zawodników?
Nieraz to jest taki pstryczek, który się dostaje. Przy dobrej analizie, rozpoznaniu kolejnego przeciwnika to się przydaje. Hiszpanów ciężko rozpoznawać, bo wiadomo, że oni są jedną z drużyn, przeciwko której nie można grać otwartej piłki. Taka taktyka może się skończyć źle nie tylko dla Polski, ale i dla dużo silniejszych rywali. Poprzeczka pójdzie teraz znacznie do góry. Trzeba sobie powiedzieć, że nie będzie to łatwy mecz. Historia piłki nożnej to także mecze, w których zdecydowany faworyt je przegrywał. Wszystko jest w głowach zawodników. Tutaj chodzi o odpowiedzialność. Jeśli piłkarze na boisku będą odpowiedzialni i będą grali bardzo zdyscyplinowanie, to uważam, że powinno być dobrze. Pamiętajmy, że z Hiszpanią minuta dekoncentracji oznacza stratę bramki, a wtedy cały plan idzie do kosza. Otwartej gry nie będziemy prowadzić i bardziej będziemy za piłką biegać.

To co w takim układzie wymyślić na taki mecz?
Hiszpanie nie lubią grać bez piłki. Jeżeli my ją będziemy mieć, to rywale będą podchodzić do wysokiego pressingu. Hiszpanie kochają grać piłką, o czym świadczy ponad 800 celnych podań w meczu ze Szwedami. Naszą bolączką jest brak zdyscyplinowania i odpowiedzialności. Bramki tracimy przez brak odpowiedzialności. Jeśli to się nie zmieni, to z Hiszpanami nie mamy na co liczyć. Serce jest oczywiście za reprezentacją, ale rzeczywistość, niestety, może być brutalna. Gadamy sobie tutaj, ale boisko szybko weryfikuje słowa.

Szwedzi przetrwali napór faworyzowanej Hiszpanii. Zremisowali 0:0. Stać nas na taki właśnie mecz?
Oczywiście, że stać nas na to. Mamy potencjał i zawodników, którzy przy odpowiednim nastawieniu mogą dać sobie z tym radę. Pytanie, czy po przegranym pierwszym meczu jesteśmy w stanie się skoncentrować? Czy możemy być w stu procentach zaangażowani przede wszystkim w destrukcję? Wszystko jest w głowach naszych zawodników. Pamiętajmy, że są jeszcze stałe fragmenty gry i jakieś inne w meczu sytuacje, po których można zdobywać bramki. Wizualizuję to sobie w ten sposób, bo raczej często pod bramką Hiszpanów nie będziemy. Trzeba realnie patrzeć. Marzenia czasem się spełniają, ale Polacy będą mieć twardych przeciwników. Obrona hiszpańska nie jest monolitem i tam gdzieś można upatrywać pewnych błędów.

Piłkarzowi z Polski wiatr zawsze w oczy, czyli kolejne mecze Euro 2020 nie będą już miały emojonalnego bagażu

Pan przeżywał podobne emocje na mistrzostwach świata w 2002 roku. Ile jest prawdy w stwierdzeniu, że ta koszulka z orłem na piersi w dużym turnieju waży więcej, niż w normalnych okolicznościach?
Zgadza się, że waży. Pamiętajmy, że jesteśmy wybrańcami trenera, narodu. Reprezentujemy Polskę na arenie międzynarodowej w dużych turniejach, jak mistrzostwa Europy czy świata, i każdy normalny zawodnik czuje się odpowiedzialny za to, jak gra i za to, że dopingowany jest przez kibiców.

Idziemy znów według scenariusza: pierwszy mecz, mecz o wszystko i mecz o honor. Na dużym turnieju wyjątkiem potwierdzającym tę regułę było Euro 2016. Czy teraz coś może się jeszcze zmienić?
Nie wiem, czy coś się może zmienić, bo na razie kurs jest słaby, pikujący w dół. Pamiętajmy, że nie możemy porównywać obecnej reprezentacji do tamtej. Pięć lat do tyłu to inni zawodnicy. Uważam, że wtedy większość zawodników była w szczytowej formie. Pamiętajmy, że nasze prawe skrzydło - Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski - robiło różnicę. Po lewej stronie w szczytowej formie był Kamil Grosicki, a był jeszcze Maciej Rybus, Artur Jędrzejczyk i Michał Pazdan. W formie był Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak, który z drużyną Sevilla dwa razy zdobył Ligę Europy. Co więcej mówić? Tego się nie da zmienić, ani nadrobić. Takich zawodników nie da się zastąpić. Można próbować. Są nowi, młodsi zawodnicy. Widać jednak, że obciążenie związane z turniejem robi im trochę problemów.

Materiał oryginalny: Tomasz Kłos: Na boisku musi być odpowiedzialność i zdyscyplinowanie. Tylko wtedy można liczyć na dobry wynik - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie