reklama

To trzeba zobaczyć na własne oczy. Najdziwniejsze granice świata

a.w.
Granice pomiędzy państwami dla wielu z nas są już tylko teorią. Strefa Schengen i Unia Europejska umożliwiła nam swobodne przemieszczanie się pomiędzy państwami. Podróżując za granicę samochodem zderzamy się z przejściami granicznymi, które zwykle pokonujemy bez zbędnych problemów. Granice państw jednak istnieją i to dziwniejsze niż myślisz.

Są granice, których się nie zauważa. To zwykle naturalne granice, które przebiegają wraz z nurtem rzeki, w środku lasu czy pustyni. Są też takie, których nie można nie zauważyć. Graniczne miasta zwykle wykorzystują ten fakt do tworzenia kolejnej atrakcji turystycznej w mieście. I tak granice poszczególnych krajów przebiegają na środku kawiarni czy galerii handlowej. W USA mamy granicę, która przebiega w poprzek ulicy.

Granice państw: trójstyk, czwórstyk - co to takiego?

Trójstyk i czwórstyk to idealny sposób dla turystów, którzy w szybkim czasie chcą odwiedzić jak najwięcej państw. Są to punkty styku granic 3 lub 4 granic państw. Z takimi przykładami mamy do czynienia również w Europie. W galerii znajdziesz ciekawy przykład granicy 3 europejskich krajów. To całkiem niedaleko!

A więc jesteś doświadczonym turystą? Sprawdźmy co wiesz na temat turystyki! [QUIZ]

Otwarte granice? Nie dla wszystkich

Przyzwyczailiśmy się już do faktu, że granice są otwarte a przepływ ludności pomiędzy krajami szybki i prosty. Nie zawsze tak było. Starsze pokolenia pamiętają paszporty, pieczątki, skrupulatne kontrole, pozwolenia na wyjazd lub wręcz przeciwnie bilet w jedną stronę. Współcześnie również nie wszystkie granice są otwarte. Dopiero niedawno prezydent USA Donald Trump umożliwił swobodny przepływ ludzi i towarów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Kubą. Pilnie strzeżona jest np. granica pomiędzy Koreą Północną a Południową.

Wizy turystyczne: najdroższe na świecie

Swobodny przepływ ludności ograniczają także wizy, czyli pozwolenia na pobyt. Sprawdź państwa, do których wizy są najdroższe

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gościni ;)
30 listopada, 13:56, Gość:

Na ostatnim slajdzie "MUST TO SEE" to tak nie za bardzo. Po "must" nie używamy "to". Więc albo MUST SEE albo TO DO LIST, ew. BUCKET LIST. Jest jeszcze "bucket list". A najlepiej po polsku, redaktorze A.W.

No właśnie, aż oczy bolą od tego must to see. Nie redaktor czy dziennikarz a redaktorzyna i dziennikarzyna. Straszne te artykuły. Ja już rezygnuję z przeglądania głosu.

W
Weteran

Kto dziś pamięta jeszcze, że w czasach PRL-u obywatele naszego kraju mogli mieć dwa paszporty: jeden na demoludy i drugi na kraje kapitalistyczne (ale oba leżały na milicji i jak pan milicjant chciał, to dał), były Książeczki walutowe z limitem wymiany raz na dwa lata limitowanej kwoty, na granicach wypełniało się deklaracje na wjeździe i wyjeździe do danego kraju, w bankach były konta: A i B, a dolary wymieniało się na bony dolarowe, żeby kupić w Pewexie np. dżinsy czy Marlboro... Żyliśmy w pierwszym obszarze płatniczym, ale każdy marzył o walucie z tego gorszego obszaru płatniczego, bo np. dużego Fiata (125p) można było kupić za 2500 dlców „od ręki”, a przeciętny Polak mógł założyć „Książeczkę samochodową” i czekać na losowanie... I jak ja to wszystko wytrzymałem...?

G
Gość

Na ostatnim slajdzie "MUST TO SEE" to tak nie za bardzo. Po "must" nie używamy "to". Więc albo MUST SEE albo TO DO LIST, ew. BUCKET LIST. Jest jeszcze "bucket list". A najlepiej po polsku, redaktorze A.W.

K
Kazimierz

Tego się nieda spokojnie przeczytać to jest walka z idiotycznymi reklamami.

Dodaj ogłoszenie