To jest wyzwanie. Łodzianka chce przepłynąć kanał La Manche!

Jan Hofman
Jan Hofman
Aleksandra Bednarek, studentka Politechniki Łódzkiej, nie boi się wielkich wyzwań. Próba pokonania kanału La Manche to ostatni etap na drodze do zdobycia Potrójnej Korony.

Co łączy elementy w Potrójnej Koronie?
Długość pływackiego wyzwania, znacznie przekraczająca trzydzieści kilometrów, silne prądy, duże fale i masa innych problemów utrudniających dopłynięcie na drugi brzeg.

Ile ma pani już diamentów z tej korony?

Dwa. Jestem pierwszą Polką, która przepłynęła kanał Catalina u wybrzeża Stanów Zjednoczonych (rozdziela wyspę o tej samej nazwie i aglomerację Los Angeles, 34 kilometry - 12 godzin i 7 minut). Następnie, w 2019 roku, opłynęłam wyspę Manhattan, jedną z dzielnic Nowego Jorku (46,5 km). Teraz będę walczyła o trzeci. Na tapetę trafia kanał La Manche.

Jaki tym razem dystans przed panią?

W linii prostej z Dover w Anglii do Calais we Francji jest 36 kilometrów. Należy jednak pamiętać, że zawsze na wodach otwartych płynie się po krzywej i dlatego ta odległość zwiększy się.

Dla pływaków kanał La Manche to...

Jak Mount Everest dla zdobywców Korony Ziemi. Nie jest to może najtrudniejsza góra na świecie, ale żeby osiągnąć jej szczyt, trzeba wykazać się już dużym doświadczeniem. Tak samo dla mnie La Manche jest niczym wisienka na torcie, na którą czekam już długo.

Długo trwały przygotowania?

Trzy lata temu wystąpiłam do odpowiednich instytucji o wrażenie zgody na pokonanie kanału La Manche. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że muszę podjąć próbę w dniach 17-21 lipca. Dostanę sygnał, kiedy warunki będą zezwalały na zejście do wody. Trochę to trwało, ale takich przepraw nie ma w roku dużo, a chętnych nie brakuje.

Ten czas wykorzystałam na zbieranie doświadczeń, no i oczywiście na wyczerpujący trening.

Jak pani ćwiczyła?

W Łodzi pływałam dwa razy dziennie, czasami nawet po 9,5 kilometra. Jeździłam też nad wody otwarte i tam pokonywałam 15 kilometrów.

Ale wkrótce będzie pani musiała płynąć blisko 40 km...

To nie jest tak, że skoro mam pokonać kanał La Manche, to na treningu muszę przepłynąć taki sam dystans. Przy takiej próbie organizm zawsze będzie zmęczony, bo to jest okropny wysiłek. Ale sztuką jest pokonywanie własnych słabości, kryzysów w wodzie, które bez wątpienia pojawią się.

A jak będzie zimna woda?

Nie mam z tym żadnego problemu. Jestem multimedalistą mistrzostw świata w pływaniu zimowym. W tym przypadku rywalizuje się w wodzie, mającej temperaturę 0-5 stopni Celsjusza. Kocham zimną wodę, choć wiele razy trzeba przełamywać swoje granice i wyjść poza strefę komfortu. Ale to jest doskonałe przygotowanie termiczne.

Jak długo trzeba ćwiczyć, by podjąć się takie wyzwania?

Wcześniej specjalizowałam się w wyścigach na 800 i 1500 metrów. Sześć lat temu rozpoczęłam przygodę z pływaniem na wodach otwartych. Na co dzień trenuję w klubie MKS 1 Łódź z trenerem Bartoszem Olejarczykiem oraz Rafałem Żebałowiczem. Dodatkowo wspiera mnie klub Worthersee Swim Austria (prowadzi go łodzianin Erik Demczuk) oraz Politechnika Łódzka, gdzie mam możliwość połączenia nauki oraz sportu.

Samotnie przez kanał La Manche?

Oczywiście, że nie. Obok będzie płynęła łódź asekurująca, prawdziwy kapitan i obserwator, taki sędzia, który nadzoruje zgodność przeprawy z przepisami federacji.

Co czeka panią w wodzie?

Szacuję, że będę musiała pokonać ok. 40 km, co oznacza, że spędzę w wodzie co najmniej dziewięć godzin. Sam dystans nie przeraża mnie aż tak bardzo, bo sprostałam mu już wcześniej. Największe obawy dotyczą tego, czy wytrzymam termicznie. Można spodziewać się temperatury wody poniżej 18 st. Celsjusza, a to może wychłodzić organizm. Do tego dochodzą zmienne pod względem temperatury prądy, co też nie jest dobre dla ciała w połączeniu ze zmęczeniem. Z tego względu oprócz przygotowań typowo pływackich i pod kątem wytrzymałości, równie istotna jest praca nad sferą mentalną. Jestem jednak dobrej myśli.

Covidowy czas nie ułatwiał pani zadania...

To prawda, bo od razu po przyjeździe do Anglii trafiłam na kwarantannę. Takie są rządowe przepisy i nikt nie zamierzał traktować mnie ulgowo z racji czekającego mnie wkrótce wyzwania.

I co?
Musiałam trenować z gumami w hotelowym pokoju. Nie ukrywam, że to strasznie utrudniało odpowiednie przygotowanie. Nie było jednak innego wyjścia. Podjęłam i to wyzwanie, choć oczywiście wolałabym się zmagać z wodą.

Wiem, że to wyzwanie ma też szczytny cel...

Przy okazji tej próby staram się także pomóc potrzebującym. Pragnę, aby marzenia ludzi z niepełnosprawnościami również mogły się urzeczywistniać, dlatego dedykuję zrzutkę Fundacji Podróże Bez Granic (zrzutka.pl/zv9djv), a zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na organizację przejazdu terenowymi samochodami 440 km szlakiem 17 latarni morskich polskiego wybrzeża, od wschodniej do zachodniej granicy

Myśli pani o Koronie Oceanów?

To marzenie wszystkich ludzi, których życiową pasją jest pływanie. Najlepsi wspinacze wysokogórscy dążą do zdobycia Korony Ziemi, zaś pływający wpław na otwartych wodach chcą Korony Oceanów, czyli pokonania siedmiu odcinków: Kanał Północny, Cieśnina Cooka, kanał La Manche, kanał Molokai, kanał Katalina, Cieśnina Tsugaru i Cieśnina Gibraltarska. Jak widać czeka jeszcze na mnie sporo wyzwań!

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie