Tanie panienki, wódka, meliny i bandycka tradycja ul. Kamiennej - dziś ul. Włókienniczej [zdjęcia]

Tomasz Jabłoński
Tomasz Jabłoński
Prawda była taka, że większość mieszkańców dwu- i trzykondygnacyjnych kamienic przy ulicy Włókienniczej nigdy nie pracowała, nie tyle z braków w wykształceniu, które przechodziły z ojca na syna, ile z chęci łatwego i szybkiego zarobku. Tutaj przynoszono do paserów ,,fanty” po nocnych rozbojach.
Prawda była taka, że większość mieszkańców dwu- i trzykondygnacyjnych kamienic przy ulicy Włókienniczej nigdy nie pracowała, nie tyle z braków w wykształceniu, które przechodziły z ojca na syna, ile z chęci łatwego i szybkiego zarobku. Tutaj przynoszono do paserów ,,fanty” po nocnych rozbojach. Janusz Kubik
Fontanna kochanków - płaskorzeźba pary zakochanych wmurowana na kamienicy przy ulicy Włókienniczej wprowadza nas w romantyczny nastrój. Ale tak naprawdę spacerując tą ulicą musimy pamiętać, że zawsze cieszyła się złą sławą. Tutaj przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie bandycką i złodziejską tradycję. Prawda była taka, że większość mieszkańców dwu- i trzykondygnacyjnych kamienic przy ulicy Włókienniczej nigdy nie pracowała, nie tyle z braków w wykształceniu, które przechodziły z ojca na syna, ile z chęci łatwego i szybkiego zarobku. Tutaj przynoszono do paserów ,,fanty” po nocnych rozbojach.

W latach 60. były to najczęściej zegarki, biżuteria, drogie futra, palta i garnitury. Z biegiem lat piwnice, strychy i komórki dawnej ulicy Kamiennej, dziś Włókienniczej, zamieniały się w meliny, małe magazyny pełne wódki i wina. Milicyjne naloty nie przynosiły oczekiwanych efektów i zwykle kończyły się znalezieniem kilku drobiazgów. Handlarze byli sprytniejsi. Alkohol ukrywano w skrytkach pod podłogami, w toaletach i komórkach na podwórkach. Czasem handlarze dostawali „cynk” o planowanych wizytach milicji i wynosili trefny towar na dachy lub malowali podłogi mieszkań olejną farbą, uniemożliwiając przeszukanie. Żaden milicjant nie chciał ubrudzić sobie służbowych butów i munduru. Nie wszystkim jednak się udawało, dlatego alkohol był rekwirowany.

Taksówkarze dowozili tu nocą klientów, w tym także spragnionych uciech w damskim towarzystwie, bo panienki z ulicy Włókienniczej, podobnie jak spod dworca Łódź Fabryczna, były tanie. Panowie po paru głębszych, nie byli zbyt wymagający i bawili się do rana, zapominając o bożym świecie.

Ulicę tę znali kiedyś wszyscy w Polsce. Agnieszka Osiecka napisała piosenkę „Kochankowie z ulicy Kamiennej”, której zwrotka wyryta jest dziś na płaskorzeźbie wmurowanej tu z inicjatywy łódzkiej grupy artystycznej.

Gdzie stoją prostytutki w Łodzi

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 12 128GB Zielony Green

3 299,00 zł

kup najtaniej

Xiaomi

Xiaomi 12 5G 8/128GB Szary

2 499,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Pro Max 128GB Mocny Grafit

5 569,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Mini 128GB Alpejska zieleń

3 295,00 zł

kup najtaniej

Motorola

Motorola G62 4/128GB Szary

895,00 zł

kup najtaniej

realme

Realme GT Neo 2 12/256GB Zielony

1 699,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Komentarze 73

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
16 lutego, 10:16, keraM:

Chodziłem w latach 60-tych do Szkoły Podstawowej nr 20 przy Jaracza. Większość moich kolegów to chłopaki z Włókienniczej. Nie znano wtedy słowa patologia. Przez długie lata mogłem swobodnie nawet ciemną nocą wejść na Włókiennicza i nikt mi tam nie zrobił krzywdy. Byłem po prostu swój.

Menel był swój dla innych meneli. To normalne.

Wiem, nie znałeś słowa menel. Nie szkodzi.

k
keraM
Chodziłem w latach 60-tych do Szkoły Podstawowej nr 20 przy Jaracza. Większość moich kolegów to chłopaki z Włókienniczej. Nie znano wtedy słowa patologia. Przez długie lata mogłem swobodnie nawet ciemną nocą wejść na Włókiennicza i nikt mi tam nie zrobił krzywdy. Byłem po prostu swój.
G
Grzegorz
Patologia
B
Bogusław; 165cm pijaka!
CHVJ CI NA GROB! KABOTYNIE!!!
P
Po co ta przemoc!
JE8ANE ŚCIERWA!
Tylko w robocie mendy mogą sobie pofolgować swoim chorym żądzom!
W domu czeka 100 kilowa żona, synek debil i flacha wódki...
...to całe nędzne życie komunistycznego kundla z MO!!!
58
To Wschodnia 69 róg Narutowicza ( w podwórzu było zaplecze mięsnego i cukiernia), po drugiej stronie był spożywczak i Cepelia.
x
xxx
Największą patologią Łodzi są przyjezdne kmioty z okolicznych wsi co widać na Pietrynie, szczególnie w każdy piątek i sobotę wieczorem.
k
kiki
To ul. Wschodnia nr 51 żadna tam Włókiennicza
i
istny skansen
No z adrenaliną się chodzi po śródmiejskich ulicach to fakt w ty,m roku kolega ze znajomym z Indii oberwał na Pomorskiej i przyjezdny stracił aparat...
Ł
Łdz
A potem próbuj pisać.
G
Gość
BANDYCKIE ŻYCIE
a
abd94
mieszkałem tam od małego... jeden wielk burdel , same menele i patologia . Całe szczęście że się wyprowadziłem...
W
Won
Nie jest normalne, że jesteś menelem.
W
Wacek
Nie wychodzę z domu tam , bo jestem leszczem.
k
każde większe miasto
ma swój pigalak. W czasie zmienia tylko lokalizację.
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie