Sztuka sterowania dronami

Katarzyna Bogucka
Drona może kupić podglądacz albo złodziej, któremu potrzebne są dane topograficzne do wykonania skoku lub potencjalny terrorysta albo osoba niezrównoważona emocjonalnie, której wydaje się, że ma niszczycielską misję do wykonania - mówi Marcin Olszewski, wiceprezes zarządu Centrum Wdrożeniowo-Produkcyjnego Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych w Warszawie. - Z drugiej strony, wykorzystaniem dronów w służbie społeczeństwu zainteresowane są m.in. straż pożarna, Straż Ochrony Kolei, policja czy Straż Graniczna, a także inspektorzy ochrony środowiska.

Rodzina polskich dronów
Temat monitorowania zanieczyszczenia powietrza od kilku lat zgłębiają, m.in. dzięki wielomilionowemu grantowi z Narodowego Centrum Rozwoju, specjaliści z firmy SoftBlue.

- Prowadzimy obecnie dwa projekty związane z technologią bezzałogowców - mówi Tomasz Kierul, prokurent SoftBlue SA. - Pierwszy dotyczy tzw. airdronów, które mają służyć do badania niskiej emisji, czyli zanieczyszczeń atmosfery pochodzących z miejskich kominów, z pieców kaflowych opalanych odpadami, np. plastikiem, itp.

Dron firmy SoftBlue podlatując nad komin ma w czasie rzeczywistym zanalizować skład dymu, a wynik natychmiast przesłać operatorowi. Na tym polega innowacyjność, że wystarczy kilka sekund, by ocenić stopień zanieczyszczenia powietrza. I na bezpieczeństwie. Maszyna zastąpi człowieka w trudnym otoczeniu, w smogu. - Drugi nasz projekt jest zdecydowanie większy, jego budżet sięga ponad 21 milionów złotych - składa się na niego m.in. grant Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w wysokości 14 milionów, który otrzymaliśmy wspólnie z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi - dodaje Tomasz Kierul. Tym razem chodzi o stworzenie polskich wirnikowych platform bezzałogowych, czyli polskich dronów. Rodzina dronów ma być na wyposażeniu służb cywilnych, ochrony środowiska, straży pożarnej. Zadania? Wielorakie - m.in. analizy obszaru po katastrofie, po klęsce żywiołowej, patrolowanie terenu, zabezpieczanie imprez masowych, itp.

Polskie drony

- Mamy pięć lat na opracowanie koncepcji polskich dronów. Jesteśmy w pierwszym roku działań, właśnie trwają prace projektowe, analizy techniczne. Jednocześnie planujemy stworzenie w piwnicy naszego obiektu dużego laboratorium. Będzie wyposażone w komorę klimatyczną do testowania bezzałogowców w różnych warunkach atmosferycznych. Na ten cel dostaliśmy kolejny grant, tym razem są to 4 miliony od Ministerstwa Rozwoju.

Drony to jednak nie tylko zadania wagi ciężkiej. W geodezji bezzałogowe statki powietrzne pomogą w tworzeniu m.in. ortofotomap. Ułatwią także pracę firmom ochroniarskim. - Wyobraźmy sobie, że na alarm w jakimś strzeżonym gospodarstwie domowym reaguje najpierw dron z kamerą termowizyjną, który ustala czy czujkę uruchomił pies, kot, czy też na terenie posesji kręcą się obcy. Dopiero później do akcji wkraczają ludzie - ochrona - mówi Marcin Olszewski i zastanawia się, czy drony w przyszłości zastąpią pracę ludzi.

- Pewnie częściowo tak, ale nie jest to w dziejach człowieka szokujące zjawisko. Nasza praca stale jest uzupełniana bądź zastępowana nowymi technologiami. W czasie II wojny światowej do obsługi stu samolotów potrzeba było stu pilotów, a do tego dochodzili jeszcze członkowie załogi.

W przyszłości, siedzący gdzieś w Nevadzie człowiek będzie obsługiwał w trybie autonomicznym kilka maszyn. Amerykanie zapowiadają, że w 2025 roku nie będą już produkować bojowych samolotów załogowych, jednak w lotnictwie cywilnym takie radykalne zmiany na pewno nie zostaną szybko wprowadzone - przewiduje nasz rozmówca, wskazując na ewidentne plusy wyeliminowania człowieka.

- Maszyna się nie myli, działa na podstawie ściśle zaprogramowanych algorytmów i dokładnie zmierzonych parametrów, nie podejmie też decyzji pod wpływem emocji, słabości, nie zachoruje, nie zasłabnie, nie zdenerwuje się - wylicza Marcin Olszewski. Co jeszcze daje zastąpienie człowieka przez robota? Choćby całodobową dostępność, wzrost niezawodności (przy założeniu, że nikt z zewnątrz nie dostanie się do systemu, by przejąć kontrolę nad dronami), spadek kosztów, zmniejszenie ryzyka. - W diagnozowaniu np. stanu po klęsce żywiołowej czy po wypadku to maszyna ma szansę pierwsza dotrzeć do poszkodowanych np. z lekami, z krwią, z defibrylatorem, pomóc szukać poszkodowanych dzięki kamerom i innym czujnikom - wskazuje Marcin Olszewski. - O ile skuteczniejsza, ale i tańsza, może być akcja ratunkowa w górach z wykorzystaniem dronów albo podobne działania na morzu.

Ludzie wciąż będą potrzebni

Już dziś drony wykonują wiele zadań rozpoznawczych, wspierających działania wojsk na ziemi czy uderzeniowych z powietrza, ograniczając ryzyko działania żołnierzy. Policja używa dronów robotów w operacjach saperskich, wkrótce możemy spodziewać się wykorzystania dronów do obserwacji z powietrza imprez masowych. Są wielokrotnie tańsze od śmigłowców. I sprawniejsze, mobilniejsze. Kolejne zastosowania: monitorowanie granic, akcje poszukiwawcze.

Według dostępnego w sprzedaży raportu „Rynek dronów w Polsce. Księga popytu i podaży”, w 2023 roku na świecie będzie latało ok. 11,5 miliarda urządzeń bezzałogowych. Na szczęście ktoś będzie musiał te maszyny projektować, obsługiwać, serwisować, utylizować. Ludzie wciąż będą potrzebni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie