Święta inne niż wszystkie. Tak spędzają je łodzianie - z rodziną online ZDJĘCIA

Anna Janiszewska
Anna Janiszewska
Tegoroczne święta Wielkiej Nocy są inne niż zawsze ze względu na epidemię koronawirusa. Łodzianie radzili sobie jednak jak mogli.

Wielu mieszkańców Łodzi zorganizowało u siebie bezpieczne święta w gronie mieszkańców, bez wychodzenia z domu czy spotykania się z rodziną.

Święta u Marty i Piotrka

Takie święta we dwoje odbyły się u mieszkających w śródmieściu Łodzi 26-letniej Marty i 34-letniego Piotrka. To ich pierwsze święta w nowym mieszkaniu, i niestety również pierwsze bez bliskich im osób, rodziców czy rodzeństwa.

_- Bardzo żałujemy, że nie spotkamy się z naszymi rodzicami, babciami, siostrami oraz siostrzeńcami i siostrzenicami. Jeżeli chodzi o rodzinę, to w Łodzi nie mamy nikogo. Naszym promyczkiem, często poprawiającym nam nastrój jest niewidoma kocica Mimi. Jest nas więc troje w te święta _– opowiada Marta Lis – Brykalska.

Koszyczek i video z rodziną

Para za pośrednictwem internetu łączyła się z bliskimi podczas videokonferencji, aby móc zobaczyć ich chociaż w ten sposób. To był także pierwszy raz w ich życiu, kiedy w sobotę nie wzięli udziału w tradycyjnym święceniu pokarmów w kościele.

- Do koszyczka zrobionego z metalowej misy na owoce i warzywa włożyliśmy jaja na twardo, białą kiełbasę, sól, pieprz, jakieś pieczywko. Na szczęście pokarmy można było samemu poświęcić, chociaż symboliczne. Oglądaliśmy też transmisję w telewizji i interencie. Może kościoły są zamknięte, ale Boga mamy w sercach! Myślę, że ten trudny dla nas wszystkich czas, jest jednocześnie niesamowitą lekcją pokory i minimalizmu – opowiada Piotr Biela.

Podczas niedzielnego świątecznego śniadania na nakrytym białym obrusem stole nie zabrakło baby wielkanocnej i jajek. W niedzielę w ramach obiadu zjedli bigos. Była również tradycyjna sałatka warzywna. A wieczorem… seriale.

- Wielkanoc jest skromniejsza, duchowa, bardziej do wewnątrz. Na spokojnie, po jajeczku, „Potop” w tv – puentuje żartobliwie Piotrek.

Wielkanoc u pani Oli

Mieszkająca na Retkini łodzianka święta spędziła ze swoim mężem i niespełna roczną córką. Bez wychodzenia z domu. Oboje mają dużą rodzinę i liczne rodzeństwo i właśnie w tak dużym rodzinnym gronie zawsze spotykali się podczas Wielkanocy. W tym roku było inaczej.

- Postanowiliśmy nie narażać naszych najbliższych. Zostaliśmy w trójkę w domu. Za pomocą mediów społecznościowych łączyliśmy się z rodziną podczas videokonferencji. Przez całe tridum paschalne uczestniczyliśmy w nabożeństwach online za pośrednictwem internetu. Sami pobłogosławiliśmy jedzenie na podstawie instrukcji znalezionej w internecie – opowiada pani Ola.

Na ich świątecznym stole nie zabrakło białego barszczu, święconki m.in. z jajami na twardo czy mazurka.

Google posłuchał klientów.

Wideo

Dodaj ogłoszenie