Świerczewski: Nauczyłem się żyć z trudnymi ludźmi

    Świerczewski: Nauczyłem się żyć z trudnymi ludźmi

    Jan Hofman

    Express Ilustrowany

    Aktualizacja:

    Express Ilustrowany

    Menedżer ŁKS Piotr Świerczewski

    Menedżer ŁKS Piotr Świerczewski ©Maciej Stanik

    Zdaje sobie sprawę, że jestem kontynuatorem pewnego partyzanckiego ruchu sportowego, jaki w ostatnich latach dominował w klubie z al. Unii.
    Menedżer ŁKS Piotr Świerczewski

    Menedżer ŁKS Piotr Świerczewski ©Maciej Stanik

    Menedżer ŁKS Piotr Świerczewski
    *Pańska działalność menedżerska w ŁKS wpisuje się w dobrze znany kibicom schemat...
    Piotr Świerczewski: - Zdaje sobie sprawę, że jestem kontynuatorem pewnego partyzanckiego ruchu sportowego, jaki w ostatnich latach dominował w klubie z al. Unii. I muszę przyznać, że nie czuję się z tym dobrze i nie jestem dumny z tego powodu.
    * Po co zatem to panu?
    - Mam niepokorną duszę. Wszyscy położyli już na ŁKS krzyżyk, a ja sobie pomyślałem, że wraz z nowym prezesem zrobimy im na złość i utrzymamy klub w ekstraklasie.
    * To brzmi trochę tak, jak pańskie opowieści o tym, że powinien pan zostać następcą Smudy...
    - Ależ oczywiście. Jeśli ŁKS zostanie w krajowej elicie, oznaczać to będzie dobry czas dla Świerczewskiego.
    * Wszyscy postrzegają ŁKS jako cyrkową trupę, bazującą na castingach.
    - W tym momencie muszę zaprotestować. W klubie dzieje się coraz lepiej. Z wolna stajemy na nogi. A to, że nie mieliśmy szans na normalną budowę drużyny, to już zupełnie inna sprawa i nie zależała ona od nas.
    * Tworzenie zespołu w trakcie rozgrywek to nie jest normalna sytuacja...
    - Nie mieliśmy w ręku kilku milionów euro, a więc nie było innego wyjścia. Jestem zdania, że ci piłkarze, których już mamy, potrafią stworzyć silną drużynę. To ambitni zawodnicy i los ŁKS nie będzie im obojętny. To jest taka transakcja wiązana. Utrzymają klub w lidze, to wypromują sobie. Wszyscy mają w tym interes. W takiej sytuacji razem idziemy na całość, nie ma kunktatorstwa. Wiemy dobrze, że ewentualne niepowodzenie ciągnie wszystkich na dno.
    * Mówienie o tej drużynie gang Świra ma swoją wymowę...
    - Zdaję sobie z tego sprawę. Do ŁKS trafili ludzie, których w innych klubach już skreślono. Przyszli do nas zawodnicy odrzuceni. Oczwiście z różnych powodów, ale najczęściej dlatego, że są niesforni.
    *Lubi pan silne charaktery?
    - Nauczyłem się żyć z trudnymi ludźmi, umiem z nimi walczyć i doprowadzę do sytuacji, że zrobią dla mnie wszystko. Odeszli z poprzednich klubów za korupcję albo dlatego, że pyskowali o pieniądze. Teraz grają jednak za grosze i chcą udowodnić, że to, co się o nich mówiło, nie do końca było prawdą.
    * Ale wyników nie macie...
    - Poprawę widać z dnia na dzień. Za tydzień, dwa będzie dużo lepiej. To będzie dobra drużyna i przy okazji jedna z najtańszych w ekstraklasie. Budżet Cracovii wynosi 20 milionów, a my za grosze będziemy mieli lepszy od nich zespół. Już wkrótce się o tym przekonamy. Nie boimy się Legii, a tym bardziej Cracovii.

    Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo