Stanisław Syguła: Z optymizmem patrzę na przyszłość ŁKS

Jan Hofman
Jan Hofman
O piłkarskiej drużynie ŁKS rozmawiamy ze Stanisławem Sygułą, biznesmenem, futbolowym działaczem i partnerem technicznym klubu z al. Unii.

Oglądał pan finałowe spotkanie barażowe o wejście do piłkarskiej ekstraklasy?

Oczywiście, że byłem na stadionie i gorąco dopingowałem piłkarzy ŁKS. Cały czas wierzyłem, że ełkaesiakom uda się odwrócić losy pojedynku i to oni będą świętować sportowy sukces. Po meczu, podobnie jak wszyscy ci, którym losy klubu z al. Unii nie są obojętne, byłem smutny, ale też poważnie rozczarowany. Niestety, po ostatnim gwizdku sędziego, wszyscy musieliśmy się zmierzyć ze smutnym faktem - ŁKS nie awansował do ekstraklasy.

Czego zabrakło w ostatnim spotkaniu?

Wydaje się, że przede wszystkim boiskowego szczęścia. Sytuacji, by odwrócić losy tego spotkania, było wiele. Piłka jednak, ku rozpaczy nas wszystkich, nie chciała wylądować w siatce rywala. Odniosłem też wrażenie, że drużyna, choć ofiarnie walczyła i była mocno zaangażowana w wydarzenia na murawie, to jednak fizycznie nie wytrzymała tej rywalizacji.

Szkoda, bo początek sezonu wskazywał na to, że droga do ekstraklasy nie będzie aż tak trudna. Jednak kolejny raz przekonaliśmy, że futbol jest nieprzewidywalny i ferowanie rozstrzygnięć w trakcie rozgrywek nie ma sensu. Nie zmienia to faktu, że kawał dobrej trenerskiej roboty wykonał Marcin Pogorzała.

Prezes Salski zdecydował się jednak postawić na hiszpańskiego szkoleniowca. Co pan na to?

Myślę, że jest to dobre rozwiązanie. Ja, ale pewnie równie fani drużyny mamy nadzieję, że wreszcie ten szkoleniowiec poprowadzi ełkaesiaków ku bramom ekstraklasy. W ostatniej dekadzie szkolił piłkarzy w liczących się polskich klubach i to powinno procentować w pracy z zespołem z al. Unii.

Widać, że następuje także oczekiwane wietrzenie szatni. Moim zdaniem, to dobre rozwiązanie. Niektórzy, choć byli dobrze opłacani, nie dali drużynie tego, czego od nich oczekiwano. Wielu zawodników tej drużyny najzwyczajniej w świecie zawiodło. Niektórzy z piłkarzy nie chcieli, albo nie umieli „umierać” za ŁKS. Nie dziwi zatem, że musieli odejść z tego zespołu. Wypada wierzyć, że w klubie wyciągnięto wnioski z nieudanego sezonu. Trzeba się uczyć na własnych błędach, bo to na pewno pozwoli drużynie wskoczyć na wyższy poziom sportowy.

Zatem z optymizmem patrzy pan w przyszłość...

Oczywiście. Wierzę, że wreszcie słoneczko zaświeci piłkarskiej drużynie ŁKS, a pierwsza liga to jest wyłącznie okres przejściowy, choć nieoczekiwanie wydłużył się, i już za rok kibice będą świętować powrót do krajowe elity.

Tokio Flesz odc. 5

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
23 czerwca, 13:36, Gość:

wy to chyba macie z nim umowe podpisana na udzielanie wywiadów bo cały czas tylko Syguła którego kazdy wie że pierwszym wyborem był Widzew a że tam mu nie poszło to teraz pod ŁKS sie próbuje podpiąć

Ale z ciebie głupek !

G
Gość

wy to chyba macie z nim umowe podpisana na udzielanie wywiadów bo cały czas tylko Syguła którego kazdy wie że pierwszym wyborem był Widzew a że tam mu nie poszło to teraz pod ŁKS sie próbuje podpiąć

J
Jbpis

Nowy trener, który "w ostatniej dekadzie szkolił piłkarzy w liczących się kluchach". Jakie to te kluchy?

Dodaj ogłoszenie