Stanisław Syguła: Z ŁKS wkraczamy w nową rzeczywistość

Jan Hofman
Jan Hofman
W biznesie nie jest łatwo, ale nie wycofujemy się ze współpracy z ŁKS - mówi Stanisław Syguła, którego firma jest sponsorem technicznym piłkarskiego klubu z al. Unii.

Rząd, po zapoznaniu się z planami władz polskiego futbolu, oficjalnie ogłosił, że ekstraklasa może „wracać do życia” 29 maja. Jak pan ocenia ten fakt?
Premier RP potwierdził oficjalnie to, o czym już od pewnego czasu spekulowały polskie media. Jest konkretna data startu piłkarskich rozgrywek najwyższego szczebla w naszym kraju i pewnie wszyscy, ci związani bezpośrednio z futbolem i fani tej dyscypliny, cieszą się, że wreszcie się zacznie. Wrócą emocje, znów się będzie działo. Przyznam szczerze, że ja także stęskniłem się za naszą piłkarską ekstraklasą. Rozgrywki, choć mają całą masę wad i czasami irytują, to jednak są częścią naszego codziennego życia i dlatego ich brak doskwierał wielu osobom.

Liga ruszy za nieco ponad miesiąc. To optymalny termin dla ŁKS?

Nie sądzę. ŁKS stoi przed szalenie trudnym wyzwaniem, przecież walczy o utrzymanie w ekstraklasie i dlatego jestem zdania, że trener Kazimierz Moskal dostaje zbyt mało czasu, by optymalnie przygotować drużynę do decydującej walki. Może nie dać rady.

Dlaczego tak pan sądzi?

Proszę zwrócić uwagę na to, że piłkarze nie trenowali do 13 marca. Oczywiście otrzymali indywidualne zalecenia od szkoleniowców, ale nie oszukujmy się, w domowych warunkach trudno było pracować na piłkarską formą. Teraz proces szkoleniowy musi wrócić do normalności, ale nawszystko będzie brakowało czasu. Szkoleniowiec stoi przed olbrzymim wyzwaniem, musi tak prowadzić zajęcia, by żaden z zawodników nie przypłacił kontuzją ekspresowego przygotowania do ostatniej odsłony sezonu. To olbrzymie wyzwanie i trzeba trzymać kciuki, by się udało. Końcówka sezonu będzie „wariacka” i trzeba będzie mieć liczną i zdrową kadrę, by sprostać czekającemu zespół wyzwaniu.

Jakie widzi pan rozwiązanie?

Gdyby to zależało od mojej skromnej osoby, to skończyłbym sezon po dwudziestej szóstej kolejce. Szczególny czas i pewnie większość zrozumiałaby taką decy-zję. Po prostu poszedł bym śladem Holandii. Tamtejszy rząd definitywnie zakończył sezon w Eredivisie, ogłaszając, że z powodu pandemii koronawirusa nie jest dozwolone organizowanie żadnych meczów zawodowych lig piłkarskich w kraju, nawet przy pustych trybunach, do 1 września. W takiej sytuacji piłkarskie władze zdecydowały, że nie ma spadków.

Wiemy już jednak, że podobne rozwiązanie nie wejdzie w Polsce w życie. Futbol to potężny biznes i nikt nie będzie dawał pieniędzy za siedzenie w domu. Po prostu drużyny, przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności, muszą wrócić na boiska, by wypełnić umowy ze sponsorami i telewizjami, które pokazują mecze ekstraklasy. Chodzi o setki milionów złotych. Nie wolno też zapominać, że UEFA rekomenduje dokończenie, nawet z dużym poślizgiem, krajowych rozgrywek. Taka jest rzeczywistość i ŁKS nic na to nie poradzi. Musi podjąć walkę.

Jak pan widzi polski futbol po pandemii koronawirusa?

Spodziewam się, że cofniemy się o jakieś trzydzieści lat, a więc do czasów, kiedy dopiero w naszym kraju raczkował zawodowy futbol. Choroba COVID-19 diametralnie zmieni sytuację wielu firm i zakładów pracy. Sądzę, że wielu przedsiębiorców będzie myślało najpierw o utrzymaniu własnej firmy, pracowników, a dopiero w dalszej kolejności o sponsorowaniu sportu. Niestety, czasy są bardzo trudne i w biznesie zmieniają się priorytety. Powiem szczerze, przez najbliższy rok czarno widzę przyszłość zawodowego futbolu.

Co się zmieni?

Przede wszystkim do drużyn ekstraklasy nie będzie już płynęła taka rzeka pieniędzy. Jestem przekonany, że już w następnym sezonie wielu prezesów będzie musiało się zdecydować na znaczne oszczędności i radykalnie ciąć wynagrodzenia zawodników. Wkroczymy w nową rzeczywistość, a to odbije się na wynagrodzeniach piłkarzy. Na pewno na jakiś czas finansowe eldorado w ekstraklasie skończy się. Nie wykluczam, że szczególnie w I i II lidze, modny może się stać wzór szwedzki, czyli półprofesjonalny futbol. Od rana piłkarze będą pracować, a popołudniami grać w futbol.

Rozważa pan wycofanie się ze współpracy z ŁKS?

Na razie nie, choć moja firma ma ostatnio tylko 1/3 obrotu notowanego w poprzednich, bez koronawirusa, miesiącach. Jest trudno, ale chcę się wywiązać z zawartych umów. Liczę, że razem z ŁKS przebrniemy przez ten niełatwy dla wszystkich czas.

Świetny weekend polskich piłkarzy za granicą

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rodzyn z bedonia
27 kwietnia, 12:26, ap turla kozie boby:

Żadnego grania ....tylko zielony stolik. Tak jak z Finishparkiet em.

no no dokładnie róg, róg, rog, gol, gol, gol

Ł
ŁKS Zarzew

Będą pracować? Pytanie tylko gdzie jak w Polsce ma być 2 miliony bezrobotnych.

Dodaj ogłoszenie