Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Stanisław Syguła: Kibice piłkarskiej drużyny ŁKS są już wściekli!

Jan Hofman
Jan Hofman
O postawie piłkarzy ŁKS rozmawiamy ze Stanisławem Sygułą, biznesmenem, działaczem i partnerem technicznym klubu z al. Unii.

Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy o piłkarskiej drużynie ŁKS, był pan pełen optymizmu. Minęło kilka tygodni i...

I ŁKS wylądował na ostatnim miejscu w tabeli ekstraklasy, dlatego optymizm prysł niczym bańka mydlana. Oczywiście to jest tylko sport i nie zawsze można wyłącznie wygrywać, ale niezmiennie ważna jest walka, zaangażowanie, poważne traktowane kibiców, dawanie z siebie maksimum na boisku. A tego po prostu w tym sezonie w ŁKS brakuje. Kibice są już wściekli i wcale się im nie dziwię. Ile razy można wychodzić ze stadionu z poczuciem ogromnego zawodu, czy wręcz upokorzenia. Sympatycy klubu z al. Unii przecież płacą za bilety i dlatego mają prawo oczekiwać pewnej jakości, bo przecież piłkarze walczą w ekstraklasie. Niestety, ta drużyna zaczyna systematycznie burzyć to, co w ostatnim czasie z mozołem tworzono w klubie przy al. Unii.

Jakie pan widzi rozwiązanie?

Tomasz Salski, właściciel futbolowej spółki ŁKS, musi porządnie wstrząsnąć tym towarzystwem wzajemnej adoracji.

Kim dokładnie?

Wszystkimi, trenerem, piłkarzami i oczywiście dyrektorem sportowym. Pamiętam, jak ten ostatni, jakiś czas temu krytykował swojego poprzednika. Może teraz warto, aby stanął przed lustrem, spojrzał sobie głęboko w oczy i zrobił rachunek zawodowego sumienia.
Wszyscy widzimy, że jest źle, bardzo źle i ktoś do tego doprowadził. Zespół z meczu na mecz prezentuje się coraz gorzej i nie wolno nad tym przechodzić do porządku dziennego. Sytuacja robi się niebezpieczna i wymaga natychmiastowych, rzekłbym nawet, radykalnych działań.

Nowy trener będzie panaceum na całe zło?

Nie jestem o tym przekonany.

Co zatem dokładnie powinien zrobić właściciel drużyny?

Nie chcę wchodzić w jego kompetencje, bo to przecież on utrzymuje futbolowy interes i ostateczne decyzje należą do niego. Jedno jest pewne. Nie może być tak, że w ŁKS obowiązuje stare, jeszcze peerelowskie powiedzonko: „Czy się stoi, czy się leży, ileś tym tysięcy złotych się należy”. Ja się nie godzę na takie traktowanie obowiązków przez piłkarzy ŁKS. Czas to towarzystwo pogonić do solidnej pracy!

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany