Spowodował wypadek. W sądzie karnym przyznał się do winy. W cywilnym zaprzeczył

Krzysztof Zając
Krzysztof Zając
ZDJĘCIA ILUSTRACYJNE
ZDJĘCIA ILUSTRACYJNE Szymon Starnawski /Polska Press
Kierujący nissanem mężczyzna wjechał na skrzyżowanie nie ustępując pierwszeństwa fiatowi, zderzył się z nim, a potem potrącił autem kobietę stojącą na chodniku. W sądzie karnym przyznał się do winy, a w cywilnym zaprzeczył swojej odpowiedzialności.

Kierujący nissanem mężczyzna wjechał na skrzyżowanie nie ustępując pierwszeństwa fiatowi, zderzył się z nim, a potem potrącił autem kobietę stojącą na chodniku. W sądzie karnym przyznał się do winy, a w cywilnym zaprzeczył swojej odpowiedzialności.
Po wypadku właściciel fiata wystąpił do firmy ubezpieczeniowej o wypłatę z polisy sprawcy odszkodowania za całkowicie rozbity swój samochód.

Ubezpieczyciel odmówił twierdząc, że sprawa karna jeszcze się toczy, a wina właściciela nissana nie została rozstrzygnięta i do chwili orzeczenia w tej sprawie prawomocnego wyroku, postępowanie likwidacyjne szkodę zostaje zawieszone. Wyrok jednak zapadł, a ubezpieczyciel nadal odmawiał wypłaty poszkodowanemu 22 tys. zł tytułem odszkodowania. Tym razem powoływał się na to, że sprawca zderzenia złożył apelację od wyroku.

Sprawa przeciwko firmie ubezpieczeniowej, z pozwu właściciela fiata trafiła do sądu cywilnego, który zbadał akta sprawy karnej. Okazało się, że kierujący nissanem nie kwestionował swojej winy, przyznał, że jechał zbyt szybko, wjechał na skrzyżowanie wymuszając pierwszeństwo, a do tego miał zatrzymane wcześniej prawo jazdy. Podobne oświadczenie złożył w czasie sprawy ugodowej z potrąconą przez niego kobietą. Natomiast apelacja dotyczyła jedynie wysokości wymierzonej mu kary.

Dla sądu cywilnego było więc oczywiste, że kierowcy fiata należy się pełna kwota odszkodowania, a ubezpieczyciel nie miał powodów, by zwlekać z jego wypłatą. Ciekawe podejście do sprawy miał sam sprawca wypadku, który wcześniej przyznał się do winy, bo przed sądem cywilnym ją... kwestionował przekonując (wbrew swoim własnym zeznaniom w sądzie karnym) , że wjechał na skrzyżowanie na zielonym świetle. Dlaczego mu zależało na takiej wersji? Wiedział on, że ponieważ nie miał prawa jazdy, firma ubezpieczeniowa ściągnie z niego całą wypłaconą poszkodowanemu kwotę odszkodowania. Chciał się od tego wybronić.
Nie udało mu się i sąd orzekł wypłatę odszkodowania w żądanej wysokości.

Majówka pijanych kierowców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie