Schronisko pustoszeje, bo łodzianie adoptują czworonogi z placówki przy ul. Marmurowej, niektórzy od razu dwa

Agnieszka Jedlińska
Agnieszka Jedlińska
Nie wiadomo jaka jest tego przyczyna, ale po raz pierwszy od wielu, wielu lat liczba bezdomnych psów w schronisku przy ul. Marmurowej spadła poniżej 300. Wreszcie psy, które ciągle czekają na nowy dom mieszkają w lepszych warunkach, a pracownicy i wolontariusze mogą im poświęcić więcej czasu. O dziwo mimo wakacji do placówki trafiają pojedyncze zguby błąkające się po ulicach miasta, za to więcej jest adopcji. Niektórzy przygarniają od razu dwa psy, czyli psie duety, które trafiły do schroniska po śmierci swojego opiekuna.

– Od jakiegoś czasu obserwujemy dobrą zmianę – mówi Marta Olesińska, dyrektor schroniska. – Może pandemia powstrzymała wyjazdy i wakacyjne porzucenia, a może po prostu łodzianie zmieniają się na lepsze?

Od połowy marca do połowy czerwca schronisko było zamknięte dla osób chcących adoptować pupila. W tym czasie jedynie przyjmowano psy bezdomne lub wydawano zguby opiekunom. Ale psów trafiało do placówki mniej, tak jakby przymusowa izolacja i praca zdalna sprawiły, że lepiej pilnowaliśmy psów lub po prostu doceniliśmy ich towarzystwo (gdy służby sanitarne zalecały pozostanie w domach, psiarze mogli bezkarnie wychodzić na spacery ze swoimi pupilami). Równocześnie chęć zaadoptowania psa zadeklarowało ponad 250 osób. Do skutku doszło ponad 150 adopcji. I choć to w sumie porównywalna liczba do roku poprzedniego nowy dom znalazło dużo psów po przejściach i psich seniorów, którzy w klatce przy ul. Marmurowej spędzili po kilka lat.

– Były też sytuacje, że o jednego psa starało się kilka lub kilkanaście osób – dodaje pani dyrektor. – Psa nie da się podzielić ani sklonować, ale niektórzy znajdywali innego czworonoga i adoptowali go.

Niestety nadal zdarza się, że opiekunowie przyprowadzają psa pod pretekstem, że go znaleźli lub jest nieposłuszny, a w rozmowie wychodzi, że po prostu wyjeżdżają na wakacje i pies im zawadza. Krewki łodzianin kilka dni temu przyprowadził swojego psa, a gdy odmówiono jego przyjęcia do placówki wykrzyczał, że i tak go wyrzuci gdzieś w lesie. I niestety nie jest osamotniony. Zagubionych psów nawet z chipem rzadko szukają opiekunowie.

W schronisku przebywa obecnie 285 psów. Pierwotnie placówka była przygotowana na nie więcej niż 200 czworonogów. Jeszcze w 2013 roku podopiecznych było ok. 700, a psie budy stały w każdej wolnej przestrzeni. Z czasem kampania proadopcyjna zaczęła przynosić pozytywne skutki.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie