reklama

Samolot lądował "na brzuchu" i stanął w płomieniach. Zdjęcia. To na szczęście tylko ćwiczenia

Jacek Zemła
Jacek Zemła

Wideo

Zobacz galerię (9 zdjęć)
Usterka podwozia i awaryjne lądowanie zakończone pożarem maszyny i poważnymi obrażeniami pasażerów - taki był scenariusz ćwiczeń, jakie odbyły się na łódzkim lotnisku Lublinek. Do zdarzenia doszło, gdy samolot z jednego z państw europejskich musiał lądować „na brzuchu“, czyli bez kół, których nie dało się wysunąć.

Pilot zgłosił problem już wcześniej, dlatego lotniskowa straż pożarna miała czas by pokryć pas pianą i asystować maszynie podczas ryzykownego lądowania. Niestety, nie udało się uniknąć uszkodzeń mechanicznych samolotu, w wyniku tarcia stanął on w ogniu. Do pomocy straży lotniskowej, która natychmiast przystąpiła do gaszenia pożaru, przybyły kolejne jednostki z miasta i z najbliższych okolic lotniska, m.in. z Pabianic. Pojawiły się też karetki pogotowia oraz policja.

– Gdy strażacy ugasili płonący samolot, weszli do środka aby ewakuować poszkodowanych – relacjonuje przebieg akcji ratunkowej Józef Mastalerz, szef Lotniskowej Straży Pożarnej. – Nie było to proste, bo konstrukcja samolotu uległa zniszczeniom, część pasażerów została uwięziona w środku, a dostęp do nich blokowały pogięte pręty i blachy. Konieczne było użycie narzędzi hydraulicznych, aby uwolnić poszkodowanych.

Strażacy wynieśli z wnętrza maszyny kilkanaście osób, które miały lżejsze i cięższe obrażenia. Najczęściej były to rany i złamania kończyn, ale jedna z osób był w stanie ciężkim, bezpośrednio zagrażającym życiu. To nią w pierwszej kolejności zajęli się ratownicy medyczni, którzy czekali już obok uszkodzonego samolotu na rannych. Transportowano ich na noszach do specjalnie rozstawionego namiotu, gdzie udzielano im pierwszej pomocy i kwalifikowano do dalszego postępowania.

– W pierwszej kolejności ratownicy zajmują się poszkodowanymi „czerwonymi“, czyli z obrażeniami zagrażającymi życiu – informuje Ignacy Baumberg, specjalista od medycyny katastrof. – Pozostali są zaopatrywani w dalszej kolejności przez kolejne zespoły medyczne przybywające na miejsce zdarzenia i w miarę potrzeb odwożeni do pobliskich szpitali.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na lotnisku gdzie lądują komary i inne owady , a czasem samolot wreszcie coś się dzieje

G
Gość
4 grudnia, 12:43, Gość:

Prosze opisac dla czego ul. Lisciasta stala sie ulica prywatna i przed wjazdem stoja znaki tylko docelowe wjazdy gospodarcze ? A za znakiem straz miejska ? Przeciez to ulica z naszych podatków!!!!!

Spadaj

G
Gość

Prosze opisac dla czego ul. Lisciasta stala sie ulica prywatna i przed wjazdem stoja znaki tylko docelowe wjazdy gospodarcze ? A za znakiem straz miejska ? Przeciez to ulica z naszych podatków!!!!!

G
Gość

człowieka że pali węglem w Krakowie zamykają do więzienia i kara pieniężna a sami co robią jeszcze większy SYF wyrzucają do atmosfery

G
Gość

Mamy globalne ocieplenie a tu sobie służby zatruwają atmosferę i nie więdzą że kilkadziesiąt lat to i tak nie pomoże nikomu. Brawo ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

T
Trollo

Srrałem tam!

Ale się działo!

Dodaj ogłoszenie