S14 rozjedzie jedyną studnię. Mieszkańcy ul. Toeplitza zostaną bez wody

Piotr Jach
Piotr Jach
Przez budowę trasy S14 dostęp do jedynego źródła wody stracą z początkiem września mieszkańcy ul. Toeplitza.

Studnia, z której korzysta rodzina państwa Pokojowych, bezpośrednich sąsiadów powstającej trasy, znalazła się w tej części ich posesji (100 metrów od domu, bo bliżej nie ma dostępnych wód gruntowych), z której zostali wywłaszczeni przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad na rzecz powstającej drogi. Za kilka dni rozpoczną się tam prace ziemne. Państwo Pokojowi zostaną bez wody. Zdaniem Okręgowej Dyrekcji GDKKiA w Łodzi, powinni sami rozwiązać ten kłopot lub też liczyć na pomoc gminy, która jest zobowiązana zapewnić łodzianom wodę.

Problem w tym, że z wiedzy p. Pokojowych -popartej opinią hydrologiczną oraz stanowiskiem firmy kopiącej studnie, do których odesłała ich GDDKiA - wynika, iż na pozostałej w ich rękach działce nie ma warstw wodonośnych. Kopanie studni byłoby bez sensu a jej precyzyjne poszukiwanie, wymagające odwiertów, uniemożliwiają choćby rosłe drzewa.

Pokojowi już od 2015 r. zwracali się do GDDKiA o całkowite wywłaszczenie ich z całości posiadanej nieruchomości (wraz z domem) argumentując, że poprzez odcięcie od jedynej studni ich siedlisko straci możliwość normalnego funkcjonowania. Decyzja w tej sprawie z różnych powodów się jednak odwlekała. GDDKiA Oddział w Łodzi twierdzi że Pokojowi nie przedłożyli stosownych ekspertyz, a opinia „jakiegoś studniarza” jest w ogóle bez znaczenia.

- Państwo tracą dostęp do wody wskutek wywłaszczenia, które nastąpiło trzy lata temu i za które otrzymali odszkodowanie. Zgodnie z obowiązującym u nas prawem są zobowiązani w ramach własnych starań zapewnić sobie wodę - mówi Jacek Gryga, p.o. dyrektora łódzkiego oddziału GDDKiA. Jego zdaniem wypłata odszkodowania zamyka sprawę, a brak możliwości wykopania studni bliżej domu właścicieli nie jest jedynym sposobem zaopatrzenia ich w wodę.

- Wodę można doprowadzić - twierdzi stanowczo dyr. Gryga,lecz myli się. Doprowadzenie wodociągu miejskiego wymagałoby przecięcia kilku prywatnych działek, a z częścią ich właścicieli nie ma nawet kontaktu. Poza tym, trwałoby to przynajmniej półtora roku.

Pomoc mieszkańcom ul. Toeplitza zaoferował przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi Marcin Gołaszewski. Jego zdaniem, jeśli nie można zapewnić Pokojowym wody, to GDDKiA jest zobowiązana wywłaszczyć ich z całości gruntu.

- Należy nabyć tę nieruchomość. Wskazuje na to pismo z Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego z 28 lipca, w którym wyraźnie jest napisane, że jeśli tzw. resztkówka działki nie jest samodzielna i nie może funkcjonować, tak jak wcześniej, należy ją zgodnie z prawem wykupić - mówi radny deklarując pełną pomoc prawną mieszkańcom ul. Toeplitza.

- Ja bym chciała tylko, żeby była woda, żeby dało się normalnie mieszkać. Żeby wszystko było, jak wcześniej - łamie się głos pani Grażyny Pokojowej.

Miliony Polaków bez łazienki. Jesteśmy w ogonie Europy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kuźwa w biedronce 5 litrowa bańka wody kosztuje 1,40 wiec w czym problem pojechać i kupić kilka butli raz w tygodniu

Dodaj ogłoszenie