Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ryszard Czarnecki, europoseł i członek prezydium PKOl ostro o szefie MKOl: „To, co proponuje Bach jest obrzydliwe, żenujące i karygodne”

Jacek Kmiecik
Jacek Kmiecik
Przewodniczący MKOl, Niemiec Thomas Bach i na małym zdjęciu europoseł oraz członek prezydium PKOl, Ryszard Czarnecki
Przewodniczący MKOl, Niemiec Thomas Bach i na małym zdjęciu europoseł oraz członek prezydium PKOl, Ryszard Czarnecki kolaż Andrzej Banaś/Krzysztof Kapica
„Przewodniczący MKOl, Thomas Bach, to miły człowiek, znany sportowiec, mistrz olimpijski w szermierce, jednak niestety wpasowujący się w politykę Niemiec, które zawsze skłaniały się do znajdowania mostów z Moskwą i czerpania z tego określonych korzyści” – członek prezydium PKOl, europoseł, delegat na zjazd wyborczy PKOl z PZPS, Ryszard Czarnecki nie zostawia suchej nitki na szefie światowego ruchu olimpijskiego. Rozprawia się także z międzynarodowymi federacjami sportowymi, które dopuszczają Rosjan i Białorusinów do startów, mimo trwającej wojny na Ukrainie. Odnosi się również do wyborów prezesa PKOl, które odbędą się 23 kwietnia w rozmowie ze Sportowy24.pl

Czy Radosław Piesiewicz rzeczywiście nie będzie miał konkurenta w wyborach na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego?
Ryszard Czarnecki: Z tego, co wiem, to parędziesiąt związków podpisało prezesowi Polskiego Związku Koszykówki poparcie, jest zatem zdecydowanym faworytem do objęcia prezesury PKOl. Zastosowano wariant sprzed sześciu lat, kiedy ja wycofałem swoją kandydaturę i poparłem Andrzeja Kraśnickiego. Tyle, że teraz to on zrezygnował. Na zewnątrz pokazaliśmy, że potrafimy się zjednoczyć, zamieść wszystkie animozje pod dywan, połączyć na rzecz jedności ruchu olimpijskiego i przyszłych sukcesów polskiego sportu.

Chociaż procedura wyborów wymaga zgłoszenia kandydatów na prezesa PKOl najpóźniej na miesiąc przed głosowaniem, to może przecież w dniu wyborów pojawić się pretendent zgłoszony z sali, choćby na przykład Apoloniusz Tajner?
Niczego nie wolno wykluczyć.

Prezes Kraśnicki zadeklarował, że trzeba ustąpić miejsca młodszym. Nie powinien zrobić tego już sześć lat temu i panu przekazać sukcesję?
Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Może mógł, ale tego nie zrobił. Nie ma co już tego roztrząsać. Taką decyzję podjął i trzeba ją uszanować. Liczy się dzień dzisiejszy i jutrzejszy. Wierzę, że nowy prezes będzie dobrze służył polskiemu ruchowi olimpijskiemu.

A pan nie zdecyduje się wystartować?
Już mnie o to pytali dziennikarze „Rzeczypospolitej”. Nie mam takiego zamiaru. Sześć lat temu miałem program, miałem wizję, ale ostatecznie w imię jedności ruchu olimpijskiego poparłem Andrzeja Kraśnickiego. Rok temu zdecydowałem, że nie będę kandydował i tę deklarację podtrzymuję.

Nie zamierza pan pozostać we władzach PKOl?
W dalszym ciągu działam w siatkówce. Mocno angażuję się w żużel. Decyzja przede mną. Ciałem i duchem jestem z polskim ruchem olimpijskim. Trzymam kciuki za PKOl. Jestem jednym z trzech delegatów Polskiego Związku Piłki Siatkowej na zjazd wyborczy PKOl. Wierzę, że przyczynię się do optymalnego rozwoju naszego ruchu olimpijskiego.

Czy Polska weźmie udział w igrzyskach olimpijskich 2024 w Paryżu?
Jestem przekonany, że polscy sportowcy wystartują w Paryżu, tak jak 100 lat temu po raz pierwszy w historii – także właśnie Paryżu! I wierzę, że zdobędą jeszcze więcej medali niż w ostatnich igrzyskach w Tokio, gdzie, przypomnę, Biało-Czerwoni zdobyli najwięcej medali w XXI wieku i najwięcej.od igrzysk olimpijskich w Sydney 2000. Chciałbym wierzyć, że Rosjanie i Białorusini nie wystartują.

Jest pan zaskoczony postawą przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Thomasa Bacha, skłaniającego się do dopuszczenia Rosji i Białorusi do igrzysk w Paryżu i wypowiadającego się przeciw „zbiorowej winie”?
Poznałem go, miałem okazję z nim rozmawiać. To miły człowiek, znany sportowiec, mistrz olimpijski w szermierce, jednak niestety wpasowujący się w politykę Niemiec, które zawsze skłaniały się do znajdowania mostów z Moskwą i czerpania z tego określonych korzyści. Nie zaskoczył mnie więc, ale to co zrobił jest złe dla ruchu olimpijskiego i powoduje jego podział. Teraz ten podział jeszcze bardziej się pogłębi. Niestety, Thomas Bach wyszedł przed szereg, nie chcąc poczekać z decyzją na koniec wojny.

Czy może więc dojść do bojkotu igrzysk?
Myślę, że nie. Takim testem będzie kwietniowy szermierczy Puchar Świata w Poznaniu czy mistrzostwa Europy w różnych dyscyplinach rozgrywane w ramach Igrzysk Europejskich, które odbędą się tego lata w Polsce i po raz pierwszy w historii na terenie Unii Europejskiej, bo wcześniej rozgrywane były w Azerbejdżanie i Białorusi. Przeciąganie liny będzie trwało jeszcze długo. Nie wykluczam, że nawet niemal do igrzysk w Paryżu. Oczywiście, wszystko zamknąłby koniec wojny, ale moim zdaniem, ona tak szybko się nie skończy.

ATP i WTA w zasadzie od początku inwazji Rosji na Ukrainę dopuszczają Rosjan i Białorusinów do turniejów tenisowych i grożą nawet sankcjami organizatorom Wimbledonu, którzy zablokowali start tych nacji w najstarszym turnieju tenisowym na świecie, co tylko ośmiela Bacha do przeniesienia takiego działania na MKOl.
To czysta obrzydliwość! Wstyd, że władze międzynarodowego tenisa tak czynią. Podobnie zresztą jak Międzynarodowa Federacja Bokserska IFB, która dopuściła Rosjanki i Białorusinki do mistrzostw świata w boksie kobiet w Indiach. Do Indii nie pojechało przez to szereg reprezentacji, między innymi Polska, która miała szanse na medale, bo w finałach mistrzostw Europy wystąpiły przecież trzy nasze zawodniczki. Hańba spada na międzynarodowe władze tenisowe i pięściarskie – ich decyzje są skandaliczne i godne potępienia.

Międzynarodowa Federacja Narciarska FIS także chce w przyszłym sezonie przywrócić reprezentacje Rosji i Białorusi do startów, twierdząc, że narty na odsunięciu Rosji tracą finansowo.
Żenady rozdział kolejny. Myślę, że przepychanki będą trwać, dopóki wojna się nie skończy. I różne federacje starać się będą wspierać Rosję, kompletnie zapominając albo nie chcąc widzieć, że w dyscyplinach indywidualnych zawodnicy z Rosji najczęściej trenują w wojskowych klubach, czyli pośrednio wspierają reżim atakujący ludność cywilną na Ukrainie, a więc są zamieszani w ludobójstwo i inne zbrodnie wojenne.

Międzynarodowa Federacja Szermiercza FIE dopuszczając Rosjan i Białorusinów do zawodów międzynarodowych doprowadziła do paraliżu Pucharu Świata, będącego kwalifikacją do igrzysk olimpijskich w Paryżu. W Poznaniu w ostatniej dekadzie kwietnia miał się odbyć etap Pucharu Świata we florecie kobiet.
Jest obawa, że te zawody zostaną odwołane przez światową federację. Rozmawiałem z prezesem Polskiego Związku Szermierczego, Adamem Konopką i ma poważny ból głowy. Władze polskie nie wydadzą bowiem wiz reprezentacjom Rosji i Białorusi. Chaos, anarchia, różne przepychanki – za to wszystko odpowiada Thomas Bach, który powołując się na Kartę Olimpijską, powadzi do głębokich podziałów sportowców i ruchu olimpijskiego, który niemal zawsze jednoczył środowisko. Gdy na Ukrainie giną dzieci i kobiety, ludzie pozbawiani są dachu nad głową i środków do życia, niemiecki szef MKOl nie mający w sobie choćby krzty empatii powołuje się na Kartę Olimpijską. To jest żenujące i karygodne!

Rozmawiał Jacek Kmiecik

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Paweł Tarnowski wygrywa regaty Pucharu Świata

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Ryszard Czarnecki, europoseł i członek prezydium PKOl ostro o szefie MKOl: „To, co proponuje Bach jest obrzydliwe, żenujące i karygodne” - Sportowy24

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany