Roznerski za Żmijewskiego? Plotki o zmianie bohatera rozgrzewają miłośników "Ojca Mateusza"

Agnieszka Jedlińska
Agnieszka Jedlińska
Czwartkowe wieczory bez wątpienia należały zimą do „Ojca Mateusza”. O godz. 20.30 kryminalne perypetie sandomierskiego duchownego śledziły ponad 3 miliony widzów. Trudno się więc dziwić, że wieść o odejściu Artura Żmijewskiego z serialu wzbudziła sensację ii wywołała falę internetowych protestów, połączonych z głosami zawodu i niedowierzania.

– Na planie serialu nie ma żadnego zamieszania, trwają prace na planie, bo serial będzie emitowany wiosną – mówi Jolanta Trykacz z obsługi prasowej serialu. –Media niepotrzebnie wywołały wśród widzów panikę.
Żmijewski odchodzi, Roznerski przychodzi?

Burza rozpętała się cztery dni temu, gdy Mikołaj Roznerski na swoim profilu instagramowym zamieścił selfie z planu „Ojca Mateusza” w sutannie księdza. Potwierdził też, że wciela się w rolę ojca Walerego (a dokładnie wikarego Walerego Opłatka). Plotkarskie portale rozpoczęły wyścig na sensację, a że jest to jeden z ulubionych seriali polskich widzów wieść o tym, że Artur Żmijewski skłócony z ekipą produkcyjną na tle finansowym (jako aktor i reżyser chce podwyżki) to jego bohater będzie musiał zniknąć z produkcji. Ekipa wyśle go na rekolekcje do Krakowa, a w tym czasie jego miejsce na plebanii zajmie gwiazda serialu „M jak miłość”. Artur Żmijewski w tym czasie będzie miał czas na refleksję, czy chce nadal kreować tytułową postać, czy też zajmie się innymi zawodowymi obowiązkami definitywnie żegnając się z księdzem Mateuszem Żmigrodzkim.

– Mikołaj Roznerski dołączył do ekipy na dwa odcinki, Artur Żmijewski nadal jest ojcem Mateuszem – dodaje Jolanta Trykacz.
Ksiądz wszech czasów

Choć polski kościół przeżywa kryzys popularność serialowego ojca Mateusza nie slabnie. Sympatyczny duchowny i dociekliwy śledczy potrafi zjednać sobie widzów dowcipem i życiowym podejściem do wielu spraw. Wprawdzie nie jest to to samo co w czasach rekordowej oglądalności (pierwszy sezon gromadził ponad 6 milionów widzów, kolejne oglądano w granicach 3-5 milionów) to kryminalno-familijna produkcja ciągle jest w czołówce ulubionych i w ostatnich latach niewiele seriali mogło mu zaszkodzić.
Doborowa obsada, zbrodnie z miłości
Sandomierz, w którym rozgrywa się akcja „Ojca Mateusza” to (obok Łodzi, gdzie kryminalne zagadki rozwiązuje „Komisarz Alex”) najbardziej zbrodnicze miasto w Polsce. Co ciekawe, większość zbrodni bohaterowie popełniają z namiętności: miłości lub zazdrości. W każdym odcinku obok stałej ekipy (Piotr Polk, jako inspektor Możejko, Michał Piela jako aspirant Nocul, Kinga Preis w roli gospodyni księdza Natalii, czy Eryk Lubos jako Pluskwa) pojawiają się gwiazdy dużego ekranu. Wśród nich byli m.in: Bohdan Łazuka, Magdalena Różczka, Anna Dereszowska, Magdalena Walach, Roma Gąsiorowska, Lesław Żurek, Małgorzata Pieczyńska, Weronika Rosati i wiele innych.

Włoski format
„Ojciec Mateusz” to serial, który powstał w oparciu o włoski format „Don Matteo”, którego bohaterem jest proboszcz małej parafii, który jeździ rowerem i rozwiązuje kryminalne zagadki. Serial zdobył taką popularność, że powstała polska wersja. Jej producenci mieli prawdopodobnie w pamięci popularność z jaką w latach 90 cieszył się serial amerykański „Detektyw w sutannie”. W obu przypadkach sukces opierał się na tym, że mimo dokonujących się na ekranie zbrodni seriale mają charakter familijny i gromadzą przed ekranem całe rodziny. Nie ma w nich typowej dla współczesnych seriali kryminalnych brutalności i dosłowności w epatowaniu zbrodnią na ekranie. Do tego problemy społeczne, rodzinne konflikty, czy codzienne troski okraszone dawką dobrego humoru i zwykłego, ludzkiego ciepła sprawiają, że nawet miłośnicy mocnego kina miło spędzą czas przed telewizorem.
„Ojciec Brown”, czyli „Ojciec Mateusz”?

Okazuje się, że nie tylko włoscy, czy polscy widzowie lubią duchownych, którzy rozwiązują zagadki kryminalne. Dostępna w Polsce stacja(oferują ją „kablówki” i nadawcy cyfrowi) BBC First emituje już piąty sezon „Ojca Browna” (powstało ich 8). Akcja rozgrywa się w latach 50 ubiegłego wieku na plebanii parafii Kościoła Mariackiego w Kembleford w Anglii. Serial jest kwintesencją angielskości, ale miłośnicy rodzimego „Ojca Mateusza” ze zdumieniem rozpoznają alter ego Natalii, czy Pluskwy oraz inspektora Możejki, choć to podobieństwa raczej charakterologiczne niż fizyczne. Nie jest to jednak kolejna produkcja oparta na włoskim formacie „Don Matteo”, ale na cyklu kryminalnych opowiadań G. K. Chestertona (wydawanych na początku ubiegłego stulecia). Nie wykluczone, że twórcy włoskiego pierwowzoru „Ojca Mateusza” inspirowali się brytyjskimi opowiadaniami zapożyczając schemat, a bohaterów umieszczając w bardziej współczesnym świecie.

Ojciec Brown podobnie jak Mateusz jeździ rowerem, wściubia nos w nieswoje sprawy, jest też księdzem katolickim, co jest nietypowe w brytyjskich produkcjach obyczajowych, ze swoją gospodynią tworzy niezwykłą relację służbowo-przyjacielską i niezmiennie wchodzi w paradę lokalnym śledczym. To dobra alternatywa dla miłośników familijnego kina w oczekiwaniu na wiosenną premierę z udziałem Artura Żmijewskiego i Mikołaja Roznerskiego.

– Szykujemy się na wiosenną ramówkę, ale nie mamy jeszcze terminu emisji – tłumaczy Jolanta Trykacz.

Spod Ekranu. 365 recenzja wideo

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lena

Cześć! Nazywam się Lena, mam 27 lat. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - http://loveto.one/lena92

Dodaj ogłoszenie