Remis Widzewa z Górnikiem. Bez Marcina Robaka nie ma goli i zwycięstw!

Paweł Strzelecki
Paweł Strzelecki
Widzewowi trudno grać i wygrywać, gdy musi sobie radzić bez kapitana, napastnika z prawdziwego zdarzenia i superstrzelca - Marcina Robaka.

Prawdziwe trzęsienie ziemi i to już przed meczem. Okazało się, że przeziębiony jest kapitan drużyny Widzewa - Robak (nie ma koronawiursa - zapewnia prezes Martyna Pajączek!) i nie zagrał w Łęcznej. W tej sytuacji opaskę kapitana przejął Możdżeń i doszło też do zmian w składzie. Rolę Robaka przejął na boisku Michalski, który nominalnie jest skrzydłowym, a w tym sezonie nie zdobył jeszcze gola.

I ]już w 2 minucie mógł strzelić bramkę, ale po podaniu Kosakiewicza w dogodnej sytuacji skiksował. Podoba techniczna gafa i to dwa razy przytrafiła się później Możdżeniowi. To jakiś łódzki wirus czy co?

Trener Dobi dostrzegł to, co było widoczne głowym okiem, że lewa strona obrony to jest wyjątkowo słaby punkt zespołu. Dlatego młokosa Bechta zastąpił Stępiński. Górnik ostatni mecz rozegrał 17 dni wcześniej. To tak, jakby znalazł się w zupełnie innej sportowej rzeczywistości, a jednak trener Kiereś zrobił tylko jedną roszadę wyjściowej jedenastki wrócił Baranowski.

Wreszcie mógł umiejętnościami wykazać się Mleczko, który interwencją na refleks obronił piłkę po strzale głową z pięciu metrów Midzierskiego. Inicjatywa jednak należała do łodzian, którzy zamknęli łęcznian na ich połowie boiska. Efektem, mizernym, był jeden celny, ale i słaby strzał Możdżenia w 33 minucie spotkania. W pierwszej połowie Widzew przez 63 procent czasu utrzymywał się przy piłce, ale to rywale dwa razy celnie strzelali na bramkę.

W drugiej połowie gra się wyrównała, a na boisku trwał festiwal niedokładnych (nie tylko tych ostatnich) podań. Widzew grał za wolno i niedokładnie, żeby zaskoczyć przeciwnika. Drugi celny strzał Widzewa tym razem Fundambu, po godzinie gry, był równie słaby, jak ten Możdżenia. W odpowiedzi znakomicie akcję Górnika zamknął Śpiączka, ale Mleczko nie dał się zaskoczyć strzałem z ostrego kąta.

Wreszcie w 70 minucie doczekaliśmy się prawdziwych bramkowych szans łodzian. Mocnym celnym strzałem popisał się Mucha, potem główkował Michalski po rzucie rożnym. Dobrze interweniował Gostomski. Przy dobitce Nowaka rywali ratował słupek.
Szansa dla łodzian otworzyła się w końcówce. Krykun bez sensu kopnął Mąkę, zobaczył czerwoną kartkę i Widzew od 83 minuty grał w przewadze. Co z tego, skoro jako jedyny celnie na bramkę strzelał Śpiączka.

W doliczonym czasie Kosakiewicz zamiast dośrodkowywać z wolnego w doliczonym czasie gry, bezsensownie zaczął rozgrywać piłkę. Sędzia w tej sytuacji skończył spotkanie. To takie symboliczne podsumowanie tego mocno przeciętnego pojedynku.

Zysk - to pierwszy wyjazdowy remis Widzewa

.

Górnik Łęczna - Widzew 0:0

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Tanżyna, Stępiński – Ameyaw, Możdżeń, Mucha, Kun (80, Mąka) – Fundambu (83, Ojamaa), Michalski

Górnik: Gostomski - Sasin, Baranowski, Midzierski, . Leandro - Struski, Cierpka, Stromecki (66 Kalinkowski), Wojciechowski (66 Banaszak), Krykun - Śpiączka.

czerwona kartka: Krykun (83. minuta, za kopnięcie przeciwnika).

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Karma nie musi wracać, to po prostu słaby klubik na dolna połówkę ligi. Gdyby nie bardzo długa przerwa w treningach Łęczna bu im zapakowała trójkę i do domu.

G
Gość
17 października, 15:22, Legionista:

Karma (patrz Finishparkiet) wraca!

Tak , tak !

L
Legionista

Karma (patrz Finishparkiet) wraca!

Dodaj ogłoszenie