Referendum ws. sześciolatków: Dzisiaj głosowanie. Ludowcy jakby się przestraszyli

Dorota Kowalska
Dzisiejszy dzień zapowiada się w Sejmie gorąco. Wszystko za sprawą głosowania nad referendum w sprawie sześciolatków. Jeszcze we wtorek ludowcy zdawali się targować z Platformą Obywatelską, w każdym razie poseł Marek Sawicki, były minister rolnictwa, stwierdził, że stanowisko PSL w tej sprawie będzie zależało także od tego, ile pieniędzy z budżetu państwa trafi na drogi. Te słowa zabrzmiały trochę jak ultimatum stawiane premierowi i całemu rządowi. Tym bardziej że kilku ludowców, w tym poseł Eugeniusz Kłopotek, nie ukrywało, że uważają, iż referendum powinno się odbyć.

- Ja zagłosuję zgodnie z własnym sumieniem, czyli za tym, żeby takie referendum się odbyło - mówił nam we wtorek poseł Kłopotek. - Od wyniku tego głosowania świat się nie zawali i nie łączyłbym jego wyniku z perspektywą przedterminowych wyborów. Platforma ma znacznie poważniejszy problem niż głosowanie nad tym referendum - problem wewnątrzpartyjny.

Pytanie, jak członkowie PO będą się zachowywać w innych głosowaniach, które za chwilę przed nami - dodał polityk PSL.

Wczoraj poseł Kłopotek nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, ale też stanowisko PSL mocno się zmieniło. Już rano Jan Bury, szef klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, zapowiedział, że na wieczornym posiedzeniu klubu złoży wniosek o zarządzenie dyscypliny podczas piątkowego głosowania.

Przyznał, że jeśli ktoś się z niej wyłamie, może opuścić szeregi PSL. - Jeśli będzie sytuacja taka, że któryś z posłów jednak po tej dyskusji parotygodniowej, przynajmniej w ostatnich dniach, po tym sprawdzaniu tego, co powiedziano w rozmowie państwa Elbanowskich, dokona wyboru takiego, że jednak rządowy projekt będzie chciał odrzucić, to w moim przekonaniu, niestety, nie będzie wyjścia - powiedział Jan Bury.

Podkreślił też, że uważa posła Kłopotka za bardzo odpowiedzialnego polityka, który dużo rzeczy mówi na początku. - Stawia sobie sam poprzeczkę bardzo wysoko, ale potem musi też się zderzyć z rzeczywistością, z faktami, które dzisiaj ma przed sobą. Gienek Kłopotek jutro musi podjąć decyzję polityczną. Być może decyzję życia po prostu - stwierdził Bury. - W ogóle mu nie grożę. Ja wiem, że jest wielu polityków w polskim parlamencie, którzy byli wielkimi. Na przykład przypomnę takiego polityka znanego w SLD. Jak on się nazywał... Ryszard Kalisz. O tak, no, widzi pan. Był bardzo popularnym politykiem i jakoś, wie pan, teraz coś o nim cicho - dodał żartobliwie.

O pośle Kłopotku mówił także na sejmowych korytarzach Marek Sawicki. - Przez to zamiłowanie do różnienia się wpada sam we własne sidła. Dziś w tych sidłach się znalazł i to on sam musi sobie odpowiedzieć, czy po drodze jest mu dalej z Polskim Stronnictwem Ludowym, czy wychodzi na samotnego wilka i pozostaje na zewnątrz - powiedział Sawicki.

Poseł Kłopotek biegał wczoraj po Sejmie, ale tym razem unikał kamer i mikrofonów. Może dlatego, że także rano w TVN 24 dość stanowczo o dzisiejszym głosowaniu wypowiadał się szef ludowców Janusz Piechociński. - Jestem przekonany, że koalicja nie przegra głosowania ws. referendum odnośnie do sześciolatków - mówił w "Jeden na jeden" Piechociński. Jednocześnie zapewnił, że koalicja ma większość w tej sprawie. - Nie będzie podzielona w czasie głosowania. Nawet te kluby, które deklarują, że wesprą PiS, który jest zainteresowany rozniecaniem kolejnej fali emocji, będą podzielone. W klubach opozycji także znajdą się ci, którzy myślą racjonalnie - powiedział Piechociński. - Nie będzie referendum - dodał pewnym tonem.

Wiadomo już także, że spotkanie koalicjantów, które miało się odbyć w środę, zostało przełożone. - Spotkanie koalicyjne odbędzie się po 11 listopada. Potrzebna jest bowiem spokojna atmosfera - tłumaczył w Sejmie Jan Bury. Dodał, że propozycja przesunięcia spotkania na przyszły tydzień wyszła od niego i wicepremiera Janusza Piechocińskiego.

Do tarć w koalicji dochodzi dość systematycznie. Jeszcze dwa dni temu wydawało się, że referendum w sprawie sześciolatków podzieli PSL i Platformę. Okazuje się jednak, że panowie musieli sprawę przemyśleć, bo cały wczorajszy dzień ludowcy zapewniali, że dzisiaj zagłosują tak jak PO, czyli przeciw pomysłowi przeprowadzania referendum. Także politycy Platformy Obywatelskiej tłumaczyli w Sejmie, że sytuacja w koalicji jest stabilna. - Mając różne poglądy, spokojnie dochodzimy do punktów wspólnych. Gdyby było łatwo i idealnie, to bylibyśmy w jednej partii - stwierdził Andrzej Halicki z Platformy, który wraz z Markiem Sawickim stojącym na sejmowym korytarzu tuż obok manifestowali w TVN 24 całkowitą jedność.

Halicki zaznaczył, że nad Sejmem nie wisi groźba wcześniejszych wyborów. - Jesteśmy sprawdzonymi partnerami w boju, bez szantażu. My ze sobą rozmawiamy i ten dialog jest gwarantem, że dochodzimy do wspólnych rozwiązań - dodał Halicki.
Wygląda więc na to, że dzisiaj sensacji w Sejmie nie będzie, chyba że zafunduje nam ją niepokorny poseł Kłopotek.

Wideo

Materiał oryginalny: Referendum ws. sześciolatków: Dzisiaj głosowanie. Ludowcy jakby się przestraszyli - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Myślę,że raczej przestraszyli się utraty licznych stanowisk. Strach zwłaszcza taki potrafi zdziałac cuda i tak było i będzie z PSL jeszcze nie raz.

G
Gość

Pamiętaj czytelniku młody, że gdyby wybory miały cokolwiek zmienić w naszym kraju, to byłby zakazane - podobnie jak wszelkie inicjatywy obywatelskie.

Dodaj ogłoszenie