Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przyzwyczailiśmy się do rosnącej inflacji? Liczymy na to, że ceny gwałtownie już nie pójdą w górę

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Ostanie edycje badań Deloitte pokazały zmienne podejście konsumentów do oceny dynamiki inflacyjnej.
Ostanie edycje badań Deloitte pokazały zmienne podejście konsumentów do oceny dynamiki inflacyjnej. Fot. Mariusz Kapa³A / Gazeta Lubuska
Spada odsetek Polaków deklarujących niepokój rosnącymi cenami – wynika z najnowszego badania firmy Deloitte. W większości badanych kategorii produktów respondenci rzadziej spodziewają się wzrostów cen. Wyjątkiem są alkohole i wyroby tytoniowe. Więcej Polaków planuje również zakup auta.

Spis treści

Ostanie edycje badań Deloitte pokazały zmienne podejście konsumentów do oceny dynamiki inflacyjnej.

Przemysław Szczygielski, partner, lider usług dla sektora finansowego Deloitte w Polsce tłumaczy, że przez cały rok wskazania obaw dotyczących wzrostów cen oscylowały w Polsce w okolicach 80 proc., by w kwietniu, czerwcu i sierpniu sięgnąć nawet rekordowych 84 proc.

- We wrześniu odsetek badanych Polaków deklarujących niepokój rosnącymi cenami gwałtownie spadł do 59 proc. i po chwilowym odbiciu do 67 proc. w październiku, teraz ponownie wynosi tylko 60 proc. Pytanie, czy taki trend oznacza oswajanie się ze zmiennością inflacji, a tym samym, czy konsumenci rzeczywiście coraz mniej się jej obawiają – mówi ekspert.

Spodziewamy się droższego alkoholu i papierosów

W przeprowadzonym pod koniec listopada badaniu Deloitte widać - w porównaniu z poprzednią edycją ankiety - że w większości badanych kategorii produktów respondenci rzadziej spodziewają się wzrostów cen. Wyjątkiem są alkohole i wyroby tytoniowe, które wymienia trzy czwarte pytanych (wzrost o 3 p.p.). Największe spadki wskazań (po 4 p.p.) dotyczą paliw (do 79 proc.) oraz domowych mediów (do 83 proc.). O 1 p.p. zmalały deklaracje dotyczące cen artykułów spożywczych (do 86 proc.) oraz odzieży i obuwia (do 72 proc.), a o 2 p.p., do 80 proc. – usług restauracyjnych.

Odkładamy wydatki, ale mamy nadzieję na płynność finansową

Ostatnia edycja badań Deloitte pokazuje także, że nie zmienił się odsetek (32 proc.) ankietowanych Polaków deklarujących optymizm dotyczący możliwości poprawy ich kondycji finansowej w ciągu roku.

Jednak ogólna ocena sytuacji w ostatnich dwunastu miesiącach uległa pogorszeniu. Tak uważa już 62 proc. respondentów – to o 2 p.p. więcej w porównaniu z październikiem. Połowa ankietowanych (wzrost z 47 proc.) odkłada na później większe wydatki, a tylko 23 proc. (spadek o 1 p.p.) poradziłaby sobie z nagłymi i znaczącymi wydatkami, których się nie spodziewała.

Badani poprawę nastrojów deklarują natomiast w obszarze możliwości sprostania nadchodzącym płatnościom (37 proc., o 1 p.p. więcej) i spodziewają się wzrostu dochodu w przyszłym roku (40 proc., o 1 p.p. więcej).

Mniej obawiamy się o sytuację społeczną i geopolityczną

W kolejnych edycjach badania Deloitte wskazania dotyczące nastrojów w sprawdzanych obszarach ulegają stałym, ale przeważnie nieznacznym wahaniom.

Nadal najczęściej wymienianym powodem zmartwień konsumentów jest ich osobista sytuacja finansowa, choć w ostatniej edycji ankiety wspomniała o tym już tylko połowa pytanych, co oznacza spadek o 2 p.p.

Wyraźne zmniejszenie deklarowanych niepokojów dotyczy takich sfer jak kwestie społeczne (24 proc., o 5 p.p. mniej) czy sytuacja geopolityczna (35 proc., o 4 p.p. mniej).

Spadki dotyczą także opinii o stanie gospodarki (o 1 p.p. w dół, do 32 proc.) czy zagrożeniu covidowym (o 2 p.p. w dół, do 17 proc.). Z kolei w zakresie własnego zdrowia, zmian klimatycznych czy swojej sytuacji zawodowej, odpowiedzi ankietowanych pokazują wzrosty o 1-2 p.p., do odpowiednio 41 proc., 25 proc. i 19 proc.

Marcin Stark, senior manager, monitor Deloitte wyjaśnia, że w ostatnim czasie nie zaobserwowaliśmy wydarzeń, które w niespodziewany i gwałtowny sposób naruszałyby dotychczasową sytuację konsumentów.

- Wydaje się, że do kryzysu wywołanego tragicznymi okolicznościami większość ankietowanych z czasem się przyzwyczaja i ich obawy ulegają tylko nieznacznym przesunięciom między poszczególnymi badanymi kategoriami. Sytuacja ta może ulec zmianie w kolejnych falach naszej ankiety, gdy będą w niej odzwierciedlone opinie dotyczące np. dynamicznie zmieniających się cen energii i paliw w okresie zimowym, co może mieć znaczący wpływ na kondycje domowych budżetów większości konsumentów – mówi Stark.

Coraz częściej wolimy kupić samochód niż jeździć komunikacją

W ostatniej edycji badania konsumenci nieznacznie częściej niż wcześniej deklarowali, że preferują wykorzystanie osobistych środków transportu niż komunikacji zbiorowej – tak odpowiedziało w sumie 44 proc. pytanych, czyli o 2 p.p. więcej niż w poprzednim badaniu. O tyle samo spadły odpowiedzi wskazujące na wybór komunikacji publicznej – do 56 proc.

Nie powinno więc zaskakiwać, że wrósł odsetek respondentów wskazujących na chęć zakupu własnego samochodu – do 17 proc. z 13 proc. deklarowanych w poprzedniej ankiecie. Więcej jest też amatorów nowych pojazdów – tak uważa 52 proc. pytanych, a pozostałe 48 proc. jest przeciwnego zdania. Miesiąc temu ten rozkład procentowy wyglądał dokładnie odwrotnie.

Alternatywne rodzaje napędu mniej atrakcyjne?

Co ciekawe, mimo dynamicznej sytuacji na rynku paliw i rosnących cen, sukcesywnie spada w Polsce odsetek konsumentów wymieniających niskie spalanie, jako powód kupna nowego samochodu. Jeszcze we wrześniu takie wskazanie wynoszące 18 proc. było drugim najczęstszym argumentem za zmianą auta. Miesiąc temu tak deklarowało 16 proc. respondentów, a teraz już tylko 11 proc. Najpowszechniejszą motywacją jest obecnie opinia, że posiadany pojazd nie jest już wart utrzymywania (22 proc.).

Niewiele mniej osób wyraża chęć poruszania się nowym modelem (21 proc.) lub mówi o atrakcyjności wyposażenia aktualnie dostępnych aut (19 proc.). Na chęć przesiadki do samochodu zelektryfikowanego wskazywało zaledwie 2 proc. ankietowanych.
Daniel Martyniuk, partner, lider doradztwa technologicznego Deloitte wskazuje, że w podejściu konsumentów do nowych pojazdów widać też znaczny stopień niepewności co do preferowanego rodzaju silnika.

- Pod koniec listopada niemal co czwarty respondent nie był przekonany, jaki chciałby wybrać. Na spalinowy wskazywało 49 proc. badanych, na hybrydę co piąty, a w pełni elektryczny napęd znalazł zainteresowanie tylko 6 proc. pytanych. We wcześniejszej edycji badania te różne wersje silnikowe uzyskały odpowiednio 64, 28 i 8 proc. odpowiedzi – mówi Martyniuk.

od 12 lat
Wideo

Umowa pomiędzy PKP a Budimexem

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Przyzwyczailiśmy się do rosnącej inflacji? Liczymy na to, że ceny gwałtownie już nie pójdą w górę - Strefa Biznesu

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany