Przyjechali do Tuszyna z Azji, Ameryki, Australii...

Małgorzata Trzuskowska
W rzgowskim C.H. "Ptak" prowadzi interesy wielu Kurdów, m.in. Mustafa Kajuk (w środku) i Resit Arslan (z lewej). Na zdjęciu z prawej Gulistan Kajuk, córka Mustafy. Małgorzata Trzuskowska
Trudno znaleźć na mapie Polski inne tak wielonarodowe społeczności, jak w gminach Tuszyn i Rzgów, od południa graniczących z Łodzią.

Najliczniejszą grupę stanowią tam przybysze z Turcji, jednak np. życie w Tuszynie wybrało też kilku Niemców, Włochów, a nawet Australijczyk!
Na terenie gminy Tuszyn zameldowanych jest, na stałe oraz na pobyt czasowy, 84 cudzoziemców. W mniejszej gminie Rzgów żyje, według oficjalnych danych, 39 obcokrajowców.

Dla miłości, biznesów i... piłki
Rodowity Brazylijczyk mieszka tam obecnie tylko jeden, ale pozostała trójka ma wkrótce wrócić - wyjechali do ojczyzny po jesiennej rundzie, bo to piłkarze rzgowskiego GLKS Zawisza!
W gminie Tuszyn ma swój dom Australijczyk ożeniony z Polką - zabrał ją na czas jakiś do kraju kangurów, po kilku latach postanowili jednak zamieszkać w centralnej Polsce. Miłość przywiodła tu także jednego z tuszyńskich Włochów oraz Niemca. Są i Serbowie - czwórka. W serbskiej rodzinie Imranek, w zeszłym roku urodził się nowy mieszkaniec Tuszyna.
Branża tekstylna i kolejne hale handlowe wyrastające pod Rzgowem ściągnęły Hindusów (dziesięciu zameldowanych w gminach Rzgów i Tuszyn, rozkręcili biznesy przy ul. Rzgowskiej w Pabianicach) i Ukraińców (zameldowanych siedemnastu). W tzw. hali chińskej w C.H. "Ptak" porozumieć się po polsku można praktycznie tylko w kwestii cen...

Bezpieczniej niż w górach Kurdystanu
Wśród cudzoziemców z meldunkiem w gminach Rzgów i Tuszyn najwięcej jest przybyszów z Turcji - niemal 70
osób. Część z nich to Kurdowie, naród bez państwa, którym żyje się w Polsce dostatniej i bezpieczniej niż na Bliskim Wschodzie.
- To nasz narodowy przywódca - mówił nam z dumą zeszłego lata przedstawiciel kurdyjskiej nacji, wskazując na portret wiszący na ścianie baru z shoarmą w centrum Tuszyna.
Niestety, później musiał pozbyć się baru, bo jak wieść gminna niesie, zbankrutował grając na automatach. Zabrał kilim z przywódcą i wyjechał, ponoć gdzieś pod niemiecką granicę...

Nie ma jak Polska!

Lepiej wiedzie się Mustafie Kajukowi, który pod Tuszynem mieszka od dziesięciu lat. Ma tam dom i firmę.
- Jestem uchodźcą politycznym - mówi. - Powrót do Turcji oznaczałby dla mnie 15 lat więzienia.
Mustafa Kajuk z Turcji wyjechał z rodziną najpierw do ˇBułgarii, stamtąd do Rumunii. Następnie znalazł się w Warszawie, gdzie doszły go wieści, że pod Łodzią, w Rzgowie kwitnie handel i może jakaś praca się dla niego znajdzie. Zaczynał jako sprzedawca w jednym ze sklepów na terenie "Ptaka". Dziś ma tam własne sklepy z odzieżą. Jego córka, o imieniu Gulistan, skończyła niedawno tuszyńskie liceum.
- W ciągu tych dziesięciu lat odwiedziłem wiele krajów - mówi Kurd.
- Byłem we Włoszech, Francji, Holandii, Niemczech.
I doszedłem do wniosku, że Polacy sami nie doceniają swojego kraju. Na przykład, choć wielu sądzi inaczej, jest tu naprawdę czysto!

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie