Przed meczami ŁKS . Liczą się tylko zwycięstwa

Jan Hofman
Jan Hofman
Udostępnij:
Kibice ŁKS są mocno rozczarowani grą piłkarskiej drużyny, ale nadal są pełni optymizmu, że ten sezon uda się jeszcze uratować.

Oczywiście sytuacja pierwszoligowej drużyny z al. Unii jest trudna, ale jeszcze nie beznadziejna. Warunkiem koniecznym, by wskoczyć do grupy zespołów, które po zakończeniu sezonu przystąpią do barażowej rywalizacji o ekstraklasę, jest wygranie trzech zbliżających się meczów. W sytuacji ełkaesiaków ważny też będzie łut szczęścia, czyli trzeba liczyć, że główni rywale w walce o awans do krajowej elity, gubić będą punkty. Jak na razie nie chce tego czynić Odra. Drużyna z Opola pokonała wczoraj Koronę 3:1.
Nie ma jednak co oglądać się w tej chwili na innych, tylko z całych sił walczyć o swoje, czyli zwycięstwa.
Pierwsze wyzwanie już jutro w Polkowicach. ŁKS zagra z Górnikiem (godz. 15), beniaminkiem pierwszej ligi, który ma już tylko teoretyczne szanse na pozostanie w rywalizacji zaplecza ekstraklasy.
Na pewno nie będzie to łatwy pojedynek i w żadnym wypadku w łódzkim klubie nie mogą już dziś dopisywać sobie punktów, bo drużyna z Dolnego Śląska zamierza walczyć, póki tli się jeszcze iskierka nadziei. Pewnie piłkarze Górnika, choć małym sukcesem, czyli pokonaniem dwukrotnych mistrzów Polski, chcieliby uświetnić 75. rocznicę powstania klubu (główne uroczystości odbyły się przed tygodniem).
By myśleć o trzech punktach, łódzcy piłkarze muszą przełamać niemoc strzelecką, bowiem od czterech kolejek nie zdołali pokonać bramkarza rywala. To wstydliwa seria i jeśli nie zostanie zakończona, to trudno będzie myśleć o szczęśliwym zakończeniu sezonu.
Po derbowym spotkaniu trener Marcin Pogorzała mówił: - Zabrakło tego, żeby skierować piłkę do bramki, zabrakło spokoju oraz odpowiedniej decyzji w przypadku Maćka, czy precyzyjnego uderzenia w przypadku Samu, czy jeszcze w kilku sytuacjach po stałych fragmentach, czy sytuacji Pirulo z drugiej połowy, gdzie miał piłkę na prawej nodze w dosyć dobrym położeniu, ale okazuje się, że to jest nadal za mało, żeby w ogóle strzelić bramkę, a już nie mówiąc o tym, żeby wygrać mecz. Na dzisiaj tak to wygląda, należy to wziąć na klatę i myśleć dalej, co zrobić, aby ten los odmienić.
No i wierzymy, że szkoleniowiec coś jednak przez te kilka dni wymyślił.
Wiadomo, że w jutrzejszym spotkaniu zabraknie Mateusza Bąkowicza, który musi pauzować jeden mecz za cztery żółte kartki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie