Pracownice przedszkoli z niejednoznacznym wynikiem w kierunku koronawirusa. Po badaniach z krwi będą miały wykonany test genetyczny

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
17.04.2020 gdansk. gdanski park naukowo - technologiczny. laboratorium medyczne - invicta genetic laboratory. prywatne laboratorium wykonuje testy w kierunku covid-19. fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
W piatek na zakaźną izbę przyjęć zgłosiło się kilkanaście nauczycielek pracujących w miejskich przedszkolach, które odebrały wynik badania przeciwciał skierowanych przeciw koronawirusowi z opisem „wątpliwy”. Przyszły do szpitala z nadzieją, że od ręki zostaną przebadane i wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Zalecono im kontakt z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną. Pracownicy żłobków i przedszkoli muszą wykonać badanie z krwi nim przystąpią do pracy. Miejskie żłobki i przedszkola mają być otwarte pojutrze.

- Badanie z krwi nie jest rutynową procedurą w szpitalach – wyjaśnia doktor zakaźnik. – Z tym badaniem problem jest taki, że przeciwciała pojawiają się dopiero wtedy gdy proces chorobowy trwa. Obecne są również u tego, kto przechorował zakażenie koronawirusem. Wynik wątpliwy nie wyklucza ani nie potwierdza obecności przeciwciał. Konieczne jest badanie genetyczne, które zaczyna się od pobrania wymazu.

Zdaniem Urszuli Jędrzejczyk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej pracownicy placówek edukacyjnych zareagowali zbyt nerwowo na wynik badania. Wystarczyło zadzwonić do sanepidu informując o wyniku testu. Zostaliby wpisani na listę osób, którym trzeba wykonać testy genetyczne. Podjechaliby własnym autem do jednego z punktów wymazowych w których pobiera się materiał do badań genetycznych lub gdyby nie byli w stanie tam dotrzeć pracownik pobierający wymaz przyjechałby do nich do domu.

Zdaniem doktora chorób zakaźnych jeśli Urząd Miasta chciał personel przebadać, to powinien zlecić od razu wykonanie testów genetycznych. Problem w tym, że wykonywane komercyjnie są kilka-kilkanaście razy droższe niż badania z krwi. Dlatego urząd zwrócił się do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej o przebadanie pracowników oświaty nieodpłatnie. Nie było takiej możliwości, bo ustawa o chorobach zakaźnych wyraźnie mówi kto może takim testom być poddany. Nie ma w niej słowa o sytuacji taka jak ta w łódzkiej oświacie.

- Musiałabym za badania zapłacić z własnych pieniędzy – wyjsnia Urszula Jędrzejczyk. – Jestem za wykonywaniem jak największej liczby badań i gdybym miała takie środki, to przebadałabym całą populację Łodzi aby wykryć jak najwięcej zakażeń i odizolować zakażonych.

produkty antywirusowe - oferta naszego sklepu medica365.pl

Przed nami rekordowa waloryzacja emerytur

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie