Polska - Słowacja 0:2. Koszmar w debiucie Adama Nawałki

Bartłomiej Pawlak
Adam Nawałka nie tak wyobrażał sobie debiut w roli selekcjonera.
Adam Nawałka nie tak wyobrażał sobie debiut w roli selekcjonera. Polskapresse
Ten debiut był, jak koszmarny sen. W pierwszym meczu pod wodzą Adama Nawałki jego wybrańcy pokazali się z najgorszej strony. W towarzyskim meczu ze Słowacją w obronie znów popełniali kompromitujące błędy, a w ataku panował chaos. Nic dziwnego, że żegnały ich gwizdy.

Mimo przegranych w kiepskim stylu eliminacji do przyszłorocznego mundialu w Brazylii polscy kibice nie opuścili naszej reprezentacji. Choć spotkanie ze Słowacją miało jedynie charakter towarzyski, na stadionie we Wrocławiu fani zajęli wszystkie miejsca, pokazując, jak mocno wierzą w nowego selekcjonera Adama Nawałkę i są spragnieni sukcesów.

W porównaniu do swojego poprzednika były trener Górnika najwięcej zmian dokonał w bloku obrony, gdzie na bokach pojawiło się dwóch debiutantów – Paweł Olkowski i Rafał Kosznik, których dobrze poznał podczas pracy w zabrzańskim klubie. W środku defensywy zaś mecz zaczęli Artur Jędrzejczyk i pomijany przez Waldemara Fornalika, Marcin Kamiński.

Słowacy chcieli jak najszybciej sprawdzić naszą obronę. Zaczęli ofensywnie, ale po kilku minutach inicjatywę przejęli biało-czerwoni. W efekcie m.in. w 7 min groźnie na bramkę gości uderzał Tomasz Jodłowiec, a później Polacy wykonywali niezliczoną liczbę rzutów rożnych i wolnych. Żadnego z nich nie udało się jednak zamienić na groźną sytuację bramkową. W tym okresie gry mogli podobać się aktywny Adrian Mierzejewski, który u Nawałki ma być rozgrywającym, i aktywni w przodzie Kosznik i Olkowski.

Dobra gra Polaków trwała jednak krótko, a przez pozostałą część spotkania odbierali od swoich południowych sąsiadów kolejną lekcję futbolu na międzynarodowym poziomie. Jak wykonywać rzuty rożne w 28 min pokazał Marek Hamsik. Na szczęście strzał głową niepilnowanego w polu karnym Martina Skrtela zatrzymał Artur Boruc. Minutę później bramkarz Southampton znów uratował biało-czerwonych, gdy jak Olkowski nie zablokował podania Hamsika do Adama Nemeca. To było kolejne ostrzeżenie Słowaków, ale, jak się okazało, już ostatnie.

W 31 min goście, a właściwie sam Hamsik ośmieszył naszą obronę. Po krótko rozegranym rzucie wolnym pomocnik Napoli zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej, a przy biernej postawie całej naszej obrony, Juraj Kucka z bliska skierował piłkę do bramki.

Niestety, to nie był koniec, bo w 35 min znów nikt nie przeciął dośrodkowania Hamsika z rzutu wolnego, a w 38 min Boruc wygrał pojedynek sam na sam z piłkarzem Napoli. Wreszcie w kolejnej akcji, znów po zagraniu Hamsika, Kamińskiego jak dziecko ograł Robert Mak, który podwyższył prowadzenie. Jakby tego było mało, trzy minuty przed końcem Jędrzejczyk nie... trafił w piłkę i znów sytuację musiał ratować Boruc.

Nic dziwnego, że schodzących na przerwę do szatni Polaków żegnały gwizdy, a Nawałka naprawdę miał o czym myśleć... Po pięciu minutach drugiej połowy na stadionie była cisza. Po kolejnym błędzie Jędrzejczyka Maka znów był sam na sam z Borucem. Na szczęście pomylił się o kilkadziesiąt centymetrów. Nie tak to miało wyglądać. Polacy fatalnie grali w obronie, ale wcale nie lepiej spisywali się w ofensywie. Robert Lewandowski znów nie otrzymywał podań, musiał cofać się po piłkę, a pierwszy celny strzał Mierzejewskiego odnotowaliśmy dopiero po godzinie gry! W 64 min wreszcie pokazał się Waldemar Sobota, ale uderzał bardzo niedokładnie. Nasza gra przypominała walenie głową w mur. Trudno było doszukać się w niej pomysłu. Popisem indolencji była akcja w ostatniej minucie, kiedy żaden z naszych piłkarzy sprzed linii bramkowej nie wepchnął piłki do siatki rywali.

Polska - Słowacja 0:2 (0:2)
0:1 – Kucka (31), 0:2 – Mak (39).
Żółte kartki: Skrtel, Hamsik, Pekarik (Słowacja).
Sędziował Marco Borg (Malta).
Widzów: 40 605.
Polska: Boruc – Olkowski, Jędrzejczyk, Kamiński, Kosznik (87, Marciniak) – Błaszczykowski, Krychowiak (87, Pazdan), Jodłowiec (76, Mączyński), Mierzejewski (67, Brzyski), Sobota (75, Robak) – Lewandowski.
Słowacja: Kozacik – Pekarik, Skrtel, Durica, Hubocan – Mak (63, Duris), Kucka (90, Salata), Pecovsky (90, Sestak), Hamsik (85, Cisovsky), Stoch (75, Svento) – Nemec (63, Bakos)

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stęskniony biskup

nie komentuj tylko marszcz mi szybciej

o
ole ole

było oglądać Ukrainę z Francją walka walka i jeszcze raz walka

G
G.S.

Ty to jak mucha ,tu usiądzie na g*****e ,to tu usiądzie na g*****e,i poleci dalej usiądzie na jedzeniu,Jesteś taki mądry ,że na wszystkie tematy możesz dyskutować.

G
Gość

pawlak to lepszy wybór...a cacek na sponsora narodowej,,,mecze na kurniku

G
Gość

Trener Robaszek na selekcjonera! Już udowodnił, że z gówna można ukręcić bata!

h
hmm

Nawałka powołał "pół" Górnika i myślał, że gra z Podbeskidziem, a tu szok... przyjechała Słowacja i cały plan wziął w p.i.z.d.u

k
kibic

Dajcie luz,zdejmijcie tego Lewandowskiego ,jakby w Borusii tak gral jak gra u nas w reprezentacji już dawno by go wyrzucili on tam się rzuca i strzela a tu macha swoim nazwiskiem,przereklamowane!!!

Dodaj ogłoszenie