Policjant z Łodzi złowił dwumetrowego suma!

Edward Mazurkow
Aspirant sztabowy Andrzej Zieliński, instruktor strzelecki z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, to jeden z najlepszych w kraju wędkarzy specjalizujących się w połowach sumów. Kilka dni temu złowił z kolegą w Wiśle pod Toruniem suma mającego prawie dwa metry długości i ważącego ponad 50 kg. Walka z drapieżnikiem trwała zaledwie 20 minut!

- Na Wisłę wypłynąłem moim pontonem, z Darkiem Małyszem. Łowiłem na wędkę z kołowrotkiem z mocną plecionką przystosowaną do łowienia dużych ryb. Za przynętę posłużył wobler, czyli imitacja rybki. Zabraliśmy też echosondę, dzięki której mogliśmy na bieżąco sprawdzać głębokość wody, jej temperaturę, twardość dna i predkość, z jaką się poruszaliśmy - opowiada policjant.

Żeby wytypować miejsca, w których można było złowić suma, wędkarze musieli przepłynąć aż kilkanaście kilometrów. W tym czasie udało się im złowić kilka dorodnych szczupaków i boleni. Wszystkie po sfotografowaniu i zmierzeniu wróciły do wody.

- Wieczorem, gdy zaczęło zmierzchać, płynąc nad przegłębieniem wynoszącym około 5 metrów, poczuliśmy potężne szarpnięcie. Wędka wygięła się w pałąk - kontynuuje Andrzej Zieliński.

Ataku suma na przynętę nie można porównać do brania żadnej innej ryby w naszch wodach. Jest to uderzenie atomowe. Sum ma bowiem duży łeb (może połknąć nawet kaczkę), a reszta jego potężnego ciała jest napędem. Drapieżnik wtedy często ucieka do swojej kryjówki, którą są zatopione drzewa i konary. Sum po zacięciu potrafi też gwałtownie odpłynąć na odległość 30-40 metrów i przykleić się do dna. Dodatkowym utrudniem jest silny nurt rzeki. Sternik łodzi ma więc bardzo trudne zadanie, gdyż musi omijać przeszkody.

Wędkarzom udało się jednak bez większego problemu podholować suma do pontonu. W końcowej fazie tego manewru sum często ucieka pod łódź. Dlatego też trzeba go tak ustawić przy burcie, żeby plecionka nie wkręciła się w pracującą śrubę silnika.

- Nasza zdobycz zmęczona walką zaczęła bąbelkować, czyli wypuszczać powietrze. Po chwili wypłynęła na powierzchnię. Klepnąłem wówczas suma ręką w głowę, żeby sprawdzić jego reakcję. Najczęściej ryba robi gwałtowny zwrot i ucieka pod wodę. Może się to powtórzyć nawet kilka razy - mówi łodzianin.

Tym razem ryba nie zareagowała na klepnięcie. Andrzej Zieliński złapał więc ją za dolną szczękę i dopłynął z nią do brzegu. Tam potwór rzeczny został zmierzony, obfotografowany i... wypuszczony z powrotem do wody.

Łódzki policjant na swoim koncie ma już kilkanaście złowionych sumów. Niedawno, też na Wiśle pod Toruniem, wyciągnął suma mającego 2,10 m długości. Walka z drapieżnikiem trwała 45 minut. Na łowisku pod Ozorkowem złowił tołpygę, która miała 128 cm długości. W Zatoce Puckiej złapał na wędkę ogromną belonę.

Łodzianin wędkarstwa uczył się od swojego ojca. Mówi, że bardzo pasjonuje go również wędkarstwo morskie i podlodowe. Do łowienia ryb pod lodem używa... bałałajki. Jest to krótka, lekka wędka ze zintegrowanym z nią kołowrotkiem, przeznaczona do połowów na niewielkich głębokościach. Andrzej Zieliński mówi, że łowienie na bałałajkę jest bardzo skuteczne i daje mnóstwo satysfakcji. Pozwala na łowienie ryb różnych gatunków: okoni, płoci, krąpi, pięknych leszczy i jazgarzy. Na wędkarstwie podlodo-wym łodzianin zna się jak mało kto w Polsce. Jako drugi trener przygotowywał w ubiegłym roku reprezentację Polski na mistrzostwa świata, rozgrywane w Tarnopolu na Ukrainie. Polska ekipa zajęła wówczas czwarte miejsce.

Tragedia na obozie harcerskim. Nie żyją harcerki z Łodzi! [zdjęcia, NOWE FAKTY]
NOWY WNIOSEK 500 + [DOKUMENTY] 500 PLUS ZMIANY, CO SIĘ ZMIENI
MAGDALENA ŻUK NAJNOWSZE WIADOMOŚCI W SPRAWIE ŚMIERCI
BURZA W ŁÓDZKIEM [MAPA BURZ]

[ZOBACZ FILM - Informacje z Polski

](http://www.expressilustrowany.pl/ "ZOBACZ FILM - Informacje z Polski