Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Pół roku rządu Beaty Szydło. Realizacja obietnic na pół gwizdka

Witold Głowacki, Twitter: @WitoldGlowacki
Beata Szydło czuje się „częścią drużyny PiS’. Kapitanem i treneram jest zaś Prezes
Beata Szydło czuje się „częścią drużyny PiS’. Kapitanem i treneram jest zaś Prezes Marzena Bugala- Azarko
Polityczne batalie, które pochłaniają dziś większość sił PiS, nie były nawet wzmiankowane w exposé Beaty Szydło. Jej rządowi przez pół roku udało się zaś zrealizować tylko połowę zapowiedzi. Tych na pierwsze 100 dni

Dokładnie pół roku mija w poniedziałek od momentu, w którym został zaprzysiężony rząd Beaty Szydło. Z kolei w środę mija pół roku od wygłoszenia przez nową premier exposé.

Te sześć miesięcy dość dobrze pokazało nam kierunki, w których zmierza Prawo i Sprawiedliwość, jak również tę specyficzną, literalnie wykonawczą, rolę, jaką w praktyce politycznej zaczął odgrywać rząd.

Otóż lata 2006-2015 przyzwyczaiły nas do tego, że to właśnie premier i jego bezpośrednie otoczenie stanowią w Polsce centrum rzeczywistej władzy politycznej. Od momentu, gdy to Jarosław Kaczyński stanął na czele rządu PiS, Samoobrony i LPR, aż do chwili, w której Ewa Kopacz pożegnała się z władzą wraz z koalicją PO i PSL właśnie tak kształtowały się realia. Szef rządzącej partii rządził jednocześnie Polską a swój rząd trzymał krótko, jak najkrócej. W czasach Donalda Tuska w obrębie KPRM funkcjonował nawet swoisty „rząd w rządzie” niejako nadrzędny wobec szefów poszczególnych resortów. Później Ewa Kopacz raczej bez powodzenia próbowała powielać ten model z pomocą powoływania licznych pełnomocników dublujących się kompetencyjnie z ministrami, za to usytuowanych znacznie bliżej premier niż resortów.

Tym razem jest zupełnie inaczej. Premier Beata Szydło czuje się - to jej własne słowa - częścią „drużyny Prawa i Sprawiedliwości”. Również tylko częścią tej drużyny czuje się prezydent Andrzej Duda, który w dniu zaprzysiężenia Beaty Szydło osobiście dziękował Jarosławowi Kaczyńskiemu za powierzenie i jemu, i nowej premier tak odpowiedzialnych odcinków.

Kapitanem, trenerem i chyba także właścicielem tej drużyny w jednej osobie jest natomiast ktoś inny - szef partii, który w hierarchii państwowej zajmuje niepozorne stanowisko szeregowego posła. To Jarosław Kaczyński podejmuje wszystkie strategiczne decyzje dotyczące zarówno rządzenia, jak i bieżącej polityki. Dodajmy tu, że w ciągu ostatniego roku osłabła w PiS nawet rola Komitetu Politycznego, którego członkowie miewali jednak pewien udział w procesie decyzyjnym. Dziś taką rolę pełni chyba już tylko jedna osoba, może dwie. Beata Szydło do nich nie należy. Bo szefowa rządu - by użyć języka wielkich korporacji - jest w zbudowanej przez Jarosława Kaczyńskiego hierarchii władzy kimś w rodzaju dyrektora operacyjnego raportującego do prezesa. Przyjmującego od niego w stałym rytmie polecenia a następnie odpowiedzialnego za ich wykonanie z pomocą struktur firmy. Nie jest nawet członkiem zarządu.

Wiemy o tym nie tylko z przeciekających od czasu do czasu z PiS barwnych historii o odprawach u prezesa, podczas których premier wysłuchuje nowych dyrektyw, a po których prezes zżyma się na brak właściwej reakcji. To, że realny ośrodek władzy znajduje się na Nowogrodzkiej a nie w Alejach Ujazdowskich, zobaczymy jak na dłoni zerkając do exposé Beaty Szydło.

Dzięki oficjalnej stronie internetowej KPRM możemy sobie przypomnieć treść exposé - zamieszczony tam stenogram jest wprawdzie nadal mocno nasycony literówkami oraz błędami interpunkcyjnymi, ale przy odrobinie wysiłku nadaje się do czytania.

Warto tam zajrzeć. Exposé wydrukowane w całości w „Polsce” miałoby ponad cztery strony, wygłoszenie go zajęło Beacie Szydło 62 minuty. Jest to więc dokument dość obszerny, a jako że nowa premier starała się utrzymać w żaglach kampanijny wiatr, nie brakuje tam dość szczegółowych, niekiedy bardzo ambitnych zapowiedzi.
Uderzające jest to, że największe, najbardziej kosztowne i angażujące najwięcej energii polityczne batalie toczone przez Prawo i Sprawiedliwość w ostatnim półroczu niemal w ogóle nie dotyczyły kwestii, które uznała za priorytety Beata Szydło.

W exposé nie znajdziemy wzmianki o Trybunale Konstytucyjnym, bardzo niewiele też jest w nim w ogóle o sądownictwie. Padły tylko słowa o niskim zaufaniu Polaków do sądów oraz o tym, że nowa premier miała słyszeć od swych wyborców, że „polski system sprawiedliwości nie jest sprawiedliwy”. Ale to właśnie wojna z Trybunałem stopniowo przenosząca się stała się

Beata Szydło nie należała, ani nie należy do strategów tej kampanii. Warto natomiast zauważyć, że ponosi jej polityczne koszty ¬- to rząd jest przecież formalnie tym podmiotem, który zablokował publikację wyroku TK. Personalnie odpowiada za to właśnie szefowa rządu wraz ze swą minister z KPRM Beatą Kempą.

Podczas swego pierwszego wystąpienia w Sejmie Beata Szydło nie wspomniała też w ogóle o planach zmian w prokuraturze. A przecież na sejmowy taśmociąg w ekspresowym tempie trafiła kontrowersyjna ustawa łącząca na powrót funkcje prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości i za pomocą szeregu głębokich zmian w przepisach umożliwiająca ręczne sterowanie ich działaniami wprost z fotela zajmowanego obecnie przez Zbigniewa Ziobrę.

W exposé nie ma też niemal nic o zmianach w służbach specjalnych („Przywrócimy właściwe działania i nadzór nad służbami specjalnymi” - i tyle), tymczasem ich błyskawiczne przejęcie należało do pierwszych ruchów nowej władzy. A już tym bardziej nie padła w exposé żadna zapowiedź ustaw „inwigilacyjnej” i „antyterrorystycznej”, za które PiS zabrało się z tym niezwykłym zapałem, tak mocno utrudniającym zawierzenie deklaracjom, że obie ustawy nie mają nic wspólnego z otwarciem furtek umożliwiających inwigilowanie politycznych przeciwników.

O mediach publicznych padło w exposé kilka gładkich zdań bez żadnej konkretnej treści. Tymczasem dosłownie chwilę po przejęciu władzy PiS kleciło naprędce „małą” ustawę medialną, by natychmiast po jej uchwaleniu rozpocząć w TVP i Polskim Radiu bezprecedensową czystkę na nienotowaną dotąd skalę.

Ten rozdźwięk między treścią exposé Beaty Szydło a późniejszą praktyką polityczną dość dobrze doprecyzowuje rolę, którą prezes Prawa i Sprawiedliwości przewidział dla szefowej rządu. Bo pamiętajmy, że tego samego dnia, w którym Szydło wygłaszała exposé, własne wystąpienie miał też w sejmie Jarosław Kaczyński. To on - a nie szefowa rządu - zapowiadał reformę wymiaru sprawiedliwości i prokuratury. To także on poświęcił sporo uwagi mediom, przede wszystkim publicznym, nie kryjąc rzeczywistych intencji, potwierdzonych tak szybko w praktyce. To następnie on podjął decyzję o krucjacie przeciw TK i o kolejnych działaniach eskalujących ten kryzys.

Cała parlamentarno-rządowa machina Prawa i Sprawiedliwości w pierwszej kolejności realizuje cele wyznaczane przez Jarosława Kaczyńskiego, dopiero w drugiej te, które postawiła przed swym rządem Beata Szydło. Być może właśnie dlatego bilans realizacji zapowiedzi z exposé nie wypada w tej chwili korzystnie dla pani premier.

W exposé znalazło się sporo obietnic, które Beata Szydło miała zamiar spełnić w ciągu pierwszych 100 dni sprawowania rządów. W pierwszej części wystąpienia nowa premier wymieniła pięć takich kwestii - wyraźnie traktując je jako te najważniejsze i najpilniejsze zarazem. Później jednak Beata Szydło w jeszcze kilku innych miejscach podkreślała, że daną zapowiedź zamierza zrealizować w ciągu pierwszych stu dni pracy rządu.
Choć Szydło rządzi już pół roku, to spośród tych pierwszych pięciu priorytetowych obietnic spełniona została w całości jak dotąd tylko jedna - uruchomienie programu 500 plus. Druga spełniona została najwyżej częściowo. Od listopada seniorzy po 75 roku życia będą wprawdzie mieli prawo do bezpłatnych leków - ale listę konkretnych preparatów, których to prawo będzie dotyczyć poznamy dopiero we wrześniu, kiedy ogłosi ją minister zdrowia. Dopiero wtedy też można będzie podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, czy ostateczny kształt tych rozwiązań można będzie rzeczywiście uznać za realizację obietnicy.

Opóźnia się natomiast potencjalny moment wejścia w życie minimalnej stawki godzinowej za pracę w wysokości 12 zł - do niedawna mówiło się tu o lipcu, teraz raczej o listopadzie. Niemal zniknęła z agendy kwestia obniżenia wieku emerytalnego. Podobnie rzecz ma się z podwyższeniem kwoty wolnej od podatku do 8 tysięcy złotych.

Kolejne zapowiedzi działań na pierwsze sto dni padły już w trakcie exposé. Tu rząd Beaty Szydło wywiązał się ze zobowiązania do likwidacji obowiązku szkolnego dla sześciolatków i z wprowadzenia ustawy o obrocie ziemią rolną. Nie wprowadzono natomiast zmian w systemie ubezpieczeń dla rolników ani nie obniżono CIT dla małych przedsiębiorstw do 15 proc.

Prawu i Sprawiedliwości udało się dotąd zrealizować tylko kilka spośród bardzo licznych zapowiedzi z exposé Beaty Szydło. Większość energii i politycznego potencjału zaangażowano na frontach otwartych przez Jarosława Kaczyńskiego - tu szczególnie kosztowna i energochłonna okazała się batalia z Trybunałem Konstytucyjnym.

Oczywiście sześć miesięcy to tylko jedna ósma całej kadencji. Z tego punktu widzenia Beata Szydło ma jeszcze wiele czasu na realizację swych obietnic - w tym nawet tak ambitnych jak ta dotycząca wielkiego rządowego programu budowy mieszkań czynszowych z możliwością stopniowego wykupu.

Wiele wskazuje na to, że Beata Szydło liczyła na nieco więcej samodzielności - być może nawet na możliwość zajęcia pozycji „dobrego policjanta” w relacjach PiS z otoczeniem zewnętrznym, tej samej, którą na moment udało się zająć swego czasu Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. Nie było jej to jednak dane - wygląda na to, że Jarosław Kaczyński zdecydowanie nie chce powtórki z tamtego eksperymentu. Być może także dlatego Prawo i Sprawiedliwość nie mogło cieszyć się sondażową premią, którą w Polsce dostawały na początku rządzenia niemal wszystkie zwycięskie partie. W tej chwili notowania partii Jarosława Kaczyńskiego utrzymują się na poziomie niższym o kilka punktów procentowych od wyborczego 37 procentowego wyniku. Z tego właśnie powodu sam Jarosław Kaczyński - jak pisaliśmy niedawno w „Polsce” - oczekuje w tej chwili od Beaty Szydło „przyspieszenia” i szybkich działań przede wszystkim w kwestii kwoty wolnej od podatku.

Premier Beata Szydło pozostaje więc pod stałą presją nie tylko sondaży, ale i swego partyjnego przywódcy. Nie jest jej dany ten rodzaj komfortu, którym cieszyli się w fotelu szefa rządu Jarosław Kaczyński, Donald Tusk czy Ewa Kopacz, którzy rządząc Polską, rządzili jednocześnie własną partią. Jeśli nawet wyborcy zdążyli zapomnieć o części obietnic z exposé Beaty Szydło, raczej nie zapomniał o nich Jarosław Kaczyński, który doskonale wie, że kredyt zaufania udzielony PiS przez wyborców w zeszłym roku, za chwilę zacznie się wyczerpywać.

Właśnie dlatego presja wywierana z Nowogrodzkiej na Beatę Szydło będzie jeszcze silniejsza. Wcale nie jest zaś wykluczone, czy szefowa rządu nie zacznie też na dobre doświadczać presji ze strony niektórych własnych ministrów - co najmniej kilku z nich ma przecież w PiS znacznie silniejszą pozycję niż Szydło. Nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. Zarazem nie jest to jednak powód do zwalniania Beaty Szydło z odpowiedzialności za sygnowane przez nią decyzję.

Wideo

Materiał oryginalny: Pół roku rządu Beaty Szydło. Realizacja obietnic na pół gwizdka - Polska Times

Komentarze 65

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

m
mee

w latach 80-tych uznana byłaby za kolejny cud nad Wisłą...a dziś połowa Polaków na nią pluje...niesamowite

f
filemon

Nawet konie nie wytrzymują !
Chaos , anarchia ,nieudolność ,

G
Gość
W dniu 17.05.2016 o 17:49, linux napisał:

ZaKODowany umysł. Na szczęście takich POmyleńców jak ty jest marginalna ilość.

jesteś żałosny, jak ten wpis...

k
kasienka

ludzie was nie chca. Maja was za ostatnie totalne szmaciny.

k
kasienka

chciwych,wypasionych salonow, POgardzajacy Rodakami i wlasnym krajem sie skonczyl. Czas Szczurow, Zollow, Banksterkowiczow. Dla utrzymania sie przy wladzy by dalej POmiatac, POgardzac i okradac Rodakowi jestescie gotowi nie tylko otwarcie lamac prawo, konstytucjeale i sprzedac Ojczyzne w obce rece.. Wasz POziom to Totalna Szmacina, Rubikon, Analfabety skaczacego po stolkachi, upstrzonego menela z kita i broda z wczorajsza zupa, stwory z papierowymi torbami na lbach i patron Bydloszewski.

k
kasienka

sie pozbylismy jest w Brukseli razem ze swoja POlityka milosci i cieplej wody w kranie. teraz niszczy Unie Europejska. Spokojnie czekam na komisje sledcza w sprawie Amber Gold i jej wynik.. Wszystkie watki prowadza do "kierownika"

k
kasienka

nie podoba? Trudno! ... nie bedziemy jej naginac dla twojego dobrego samoPOczucia

A
Axl

bardzo genetyczna sratryjotka:) Paszla won do kruchty.

a
antek

funkcyjni PiS na posterunku. Partia czuwa!

G
Gość

Na każdym kroku widać, że pis jest partią która w ogóle nie liczy się z obywatelami. Banda prymitywów sterowana przez karła.

 
k
kasienka

jestem BARDZO GENETYCZNA patriotka.. ty takze "Macku" czy jestes genetyczny inaczej?

R
Rodz
W dniu 17.05.2016 o 17:49, linux napisał:

ZaKODowany umysł. Na szczęście takich POmyleńców jak ty jest marginalna ilość.

Jak widać masz trudności w nawiązaniu kontaktu z rozumem. Gdybyś potrafił chociaż uzasadnić swój wpis, ale jest tak prymitywny, że trudno się nad nim pochylać. 3 mln polskich dzieci tak prymitywnym wpisem nie przekonasz !!!! A tak swoja drogą można mieć dochód 10 tyś na osobę i otrzymać 500 zł, i być bardzo biednym i nie otrzymać nic. 3 mln polskich dzieci, to rzeczywiście "marginalna ilość"- powiedz im to.

l
linux
W dniu 17.05.2016 o 13:48, Wyborca napisał:

Żałować należy 3 mln. polskich dzieci oszukanych przed wyborami z tymi 500 zł. Jak wytłumaczyć polskim 3 mln. dzieci, że oni nie dostaną tylko dlatego, że są pierwszymi dziećmi, albo  są w rodzinie 3 osobowej, które z nich nic nie dostanie bo dwóch uczących się ma 18 lat  a trzecie jest...... pierwsze? Albo jak wytłumaczyć dzieciom, że oni nie dostaną 500 zł bo mama przekracza w swoich mizernych zarobkach 800 zl. a np. drugie dziecko o dochodach na osobę np. 10 tyś dostanie 500 zł. Biedne oszukane w wiadomym celu dzieci....Może warto już skonczyć z tym zadowoleniem z 500 zł?

 

ZaKODowany umysł. Na szczęście takich POmyleńców jak ty jest marginalna ilość.

M
Maciek

Głos " genetycznej patriotki , I sortu ....

M
Maciek

A o moździerzach to szaleniec smoleński opowiadał ...nie słuchałaś ?

Dodaj ogłoszenie