Pogotowie częściej wyjeżdża do zachorowań nie będących stanem zagrożenia życia. Blisko 80 proc. wezwań jest do chorego w domu

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Łukasz Kasprzak
- Obserwujemy 30 procentowy wzrost wezwań do zachorowań nie będących stanem zagrożenia życia – mówi Adam Stępka, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego.

W ciągu ostatnich 30 dni pogotowie wyjeżdżało do 14.370 wezwań. Z tego 8670 odebrano od godz. 7 do godz. 19, a 5610 od godz. 19 do godz. 7. Około 79 proc. stanowiły wezwania do domu pacjenta. Znaczna część tych chorych, głównie osoby starsze, potrzebowały pomocy, nie potrafiąc skorzystać z porad lekarskich udzielanych przez telefon. Jak wynika z obserwacji pracowników pogotowia, nadal są w tej grupie wiekowej osoby, które nie posiadają telefonów. Ze słów ratowników wynika, że znacznie mniej jest wezwań do pacjentów w miejscach publicznych - zasłabnięć na ulicach, w kościele czy sklepie co jest efektem wprowadzonych przez rząd obostrzeń.

Blisko 37 proc. dzwoniących do pogotowia to osoby z infekcjami. Każdej takiej osobie dyspozytor stawia pytania mające na celu ustalenie, czy dzwoniący mógł być narażony na zakażenie koronawirusem. Gdy pacjent ma temperaturę powyżej 38 stopni, kaszel, duszności, a infekcja szybko postępuje, to dyspozytor medyczny przekazując zlecenie do realizacji, zaznacza, że zespół ratownictwa (w czasie epidemii jeździ w wielorazowym kombinezonie białym lub szarym) powinien założyć strój jednorazowy o wyższym standardzie ochronny biologicznej. A tacy pacjenci przewożeni są do szpitali zakaźnych w Łodzi lub w Zgierzu.

- Wzywający pogotowie nadal nie mówią nam do końca prawdy. Dla przykładu podam, że pojechaliśmy do starszej kobiety, która miała infekcję, ale zataiła przed nami iż jej córka niedawno wróciła z Hiszpanii – dodaje Adam Stępka. – Nasz zespół dowiedział się o tym od sąsiada kobiety. Zespół został skierowany na 24-godzinną izolację. Na szczęście okazało się, że starsza pani nie była zakażona koronawirusem.

Jak mówi Adam Stępka, pracownicy pogotowia są zabezpieczeni w specjalistyczne środki ochrony osobistej.

Pogoda w Łódzkiem (4 maja)

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
DC
5 maja, 15:33, Agni:

Cześć! Nazywam się Agnieszka, mam 23 lata. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - loveto.one/agni

ZA TE KOMENTARZE POWINNI CIE ZLAPAC I WYBATORZYC GŁUPIA DE BI LKO.

P
Pacejnt

Niestety łódzkie pogotowie nie należy do dobrych instytucji wielu z "ratowników" to chamskie buraki i lesery nieroby bez kultury i ogłady . Tak 70% . Mówią ci że wymyślasz chorobę ,żebyś sobie sam poszedł do nocnej pomocy do POZ do szpitala , straszą Policją z nie wiadomych powodów twierdzą że puls powyżej 100 to nie tachykardia (niedouczone towarzystwo) podnoszą głos nie chcą podać leku są bezszczelni i bez ogłady. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich bo 30-40% procent jest w miarę ok ale duża większość powinna zmienić zawód nawet nie potrafią dojechać pod podany adres bo jadą dwa bloki bliżej a czas oczekiwania to czasem 40 minut czy godzina...

Dodaj ogłoszenie