Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Plaga urazów łódzkich rowerzystów - urazogenny rower miejski...

Elżbieta Włodarczyk
Do łódzkiego pogotowia trafia wielu kontuzjowanych rowerzystów Polskapress
Nie ma dnia, by do ambulatorium chirurgicznego pogotowia ratunkowego przy ul. Sienkiewicza 137 nie zgłaszali się rowerzyści z różnymi urazami, których doznają jeżdżąc po łódzkich ulicach i ścieżkach rowerowych. Wraz z nastaniem ciepłych dni i startem Łódzkiego Roweru Publicznego liczba takich przypadków wzrosła prawie o sto procent.

Dziennie w pogotowiu notuje się 10-15 takich pacjentów, którzy potrzebują pomocy chirurga. Najwięcej w weekendy i dni wolne od pracy. Wśród poturbowanych cyklistów najwięcej jest młodych ludzi w wieku 20-35 lat. Nierozważnie jeżdżą jednośladami również starsi 60-, 70- -letni. Przyczyną wypadków i kolizji jest najczęściej nadmierna prędkość i brawura, jazda bez kasku, nieostrożność, a także niedostosowanie sił oraz brak wystarczającej umiejętności jazdy rowerem.

Około 50-letni mężczyzna jadący ścieżką rowerową na al. Politechniki musiał gwałtownie hamować, by nie potrącić psa, który wybiegł z pobliskich krzewów. Uderzył się o kierownicę w brzuch i przewrócił. Doznał tępego urazu jamy brzusznej. Natomiast 30-latek jadąc zbyt szybko al. Rydza- Śmigłego, aby nie najechać na innego rowerzystę, niefortunie skręcił w bok i przewrócił się, łamiąc rękę w nadgarstku i rozbijając łokieć. 25-letni cyklista na al. Palki nie wyhamował, przewrócł się, uderzając głową w słupek. Doznał wstrząśnienia mózgu. Dwudziestolatka,by nie wjechać w koleżankę, upadła na chodnik, rozbijając sobie kolana i łokcie.

- Rowerzyści podczas upadków i kolizji najczęściej łamią ręce, rozbijają głowę, kolana i łokcie - mówi dr Piotr Sobczuk, dyżurny chirurg pogotowia. - Leczenie złamanego nadgarstka trwa 6 tygodni, a rany 2 - 3 tygodnie. W przypadku urazu jamy brzusznej pacjent jest kierowany na USG do szpitala, gdyż mogło dojść np. do uszkodzenia śledziony.

Coraz więcej rowerzystów bywa sprawcami wypadków. W tym roku było 19 takich zdarzeń.

Na przykład na skrzyżowaniu al. Mickiewicza i ul. Piotrkowskiej potrącony został przez auto 45-letni rowerzysta, który przejeżdżał po przejściu dla pieszych. Potrącił go samochód marki daewoo kierowany przez 50-latka. Karetka pogotowia ratunkowego przewiozła rowerzystę na badania do szpitala im. Pirogowa.

WIERSZYKI, ŻYCZENIA NA KOMUNIĘ PIERWSZA KOMUNIA ŚWIĘTA 2016 PIĘKNE WIERSZE

Wideo

Komentarze 22

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

o
ole

Wypad ciemnojadzie do ruskich, ale nawet tam takich nie przyjmą

r
r-k-m

Z mojej obserwacji wynika że największe zagrożenie stwarzają osoby z POTWIERDZONYMI uprawnieniami do prowadzenia pojazdów kat. B. To konsekwencja ich masowości, ale także frustracji, niechlujstwa, nieudolności i bezinteresownej agresji. Niektórzy się do tego po prostu nie nadają. Wszyscy uczestnicy ruchu popełniają jakieś błędy lub wykroczenia, ale skutki powodowane przez wymienioną grupę są dla nas - rowerzystów najdotkliwiej odczuwalne. Również pozdrawiam :-)

k
kronikarz

nie od wszystkich się tego wymaga:
- piesi
- deskorolkarze, wrotkarze
- rowerzyści
- kierujący seegwayami lub hulajnogami z silnikami
- kierujący pojazdami silnikowymi do 50cc (jeśli mają ukończone 18lat)
A wszyscy powyżsi + kierowcy samochodowi uważają się za panów dróg :D

P
Prostaku

Juz widzę Cię jak odpalasz korbotronik w swoim zdezelowanym autku i bluźnisz na wszystkich dookoła superkierowco :)

j
just trekking...

Zaskoczę Cię, jeżdżę w większości po mieście. Taniej, szybciej, do niedawna przyjemniej...
W tym roku zwyczajnie odechciewa mi się brać rower "do miasta", gdzie na i tak wątpliwej jakości ścieżkach rowerowych często trzeba walczyć z nawierzchnią :-) to teraz jeszcze dookoła wysyp właśnie takich modelowych niedzielnych rowerzystów.
Bez kasku, często nawet bez okularów, z torbami przez ramię i ajfonami przy uchu... Wciskanie się gdziekolwiek na centymetry szczególnie przy mijaniu z przeciwnego kierunku to plaga. Czerwone? Przejście dla pieszych? Chodnik? A co tam, przecież za chwilę mi się skończy czas, muszę się pośpieszyć... Odpowiedz sobie sam na pytanie - czy osoby bez żadnych potwierdzonych uprawnień do uczestniczenia w ruchu nie stwarzają same sobie i innym uczestnikom niebezpieczeństwa?
Najgorsze jest to, że przez takich Gogusiów cierpi cała społeczność rowerowa. Ci uczciwi i świadomi rowerzyści również. Że nie wspomnę o "genialnym" pomyśle mas krytycznych. Ale to już inny temat.
Pozdrawiam i szerokości :-)

A
Arni

Gdy co miesiąc blokowała ruch masa krytyczna by też zacząć blokować ulice ale!!! Doszedłem do wniosku że sami się powybijają rowerzyści z przypadku.

Z
Zgredzik

Dowód na wprowadzenie karty rowerowej dla wszystkich i ubezpieczenia . Od wszystkich innych użytkowników ruchu wymaga się uprawnienia i oc czyżby to grupa nad wyraz uprzywilejowana ???

G
Gość

Z tego co piszesz wynika że w mieście radzisz sobie niczym niedzielny rowerzysta. I całe to Twoje doświadczenie z wiejskich asfaltów, szutrów i leśnych ścieżek jest widać niewiele warte, bo w jazda mieście to całkiem inny zestaw zagrożeń. Ja przez 30 lat nie miałem i nadal nie mam problemu z ich unikaniem. I "miejscy rowerzyści" naprawdę stoją na końcu ich długiej listy. Poczytaj "Motocyklistę doskonałego" D.L. Hougha - nie jest o rowerach, ale może zrozumiesz.

u
urywaj

lusterka

s
syf

wszy łonowe po menelu

j
ja

Masz rację, zauważam to samo jadąc rowerem.

j
just trekking...

Odkąd wystartował ten nasz "miejski rower publiczny", aż strach wyjeżdżać własnym rowerem na miasto. To co się dzieje na ścieżkach przypomina rosyjskie drogi...
Jestem doświadczonym rowerzystą (kilka tys. km w sezonie czysto hobbystycznie) oraz na co dzień kierowcą i pieszym. Codziennie gdy mijam zarówno na ścieżkach jak i (rzadziej) na drogach, tych 100 kilowych Januszy z Grażynami, na rowerach niewiele od nich lżejszych i sprawniejszych, to mnie nerw strzela. Zero poszanowania dla zasad ruchu, jazda środkiem ścieżki lub co gorsze drogami, albo i nawet pod prąd - przez wesołych nastoletnich Ikarów i innych Gogusiów, zero wyczucia sytuacji, zero zasady ograniczonego zaufania do innych użytkowników oraz do własnych rowerów/pojazdów.
Cisną ile fabryka dała po ścieżkach/drogach/chodnikach I PRZEJŚCIACH DLA PIESZYCH ! na tych wynalazkach jakby po raz pierwszy w życiu widzieli rower i poczuli wolność za złotówkę na godzinę...

Te rowery z ich wagą i całym wyposażeniem + kierujący nie wyhamują w miejscu, o ile w ogóle coś wyhamują - nie wiadomo jak się zachowają w nieprzewidywanych, nagłych sytuacjach. Nie wiadomo w jakim są stanie, bo przecież zawsze wypożyczy się inny egzemplarz. A co w przypadku nagłej awarii typu przebicia dętki/opony, utracie hamulców, poluzowania się jakichś mechanizmów... ?

ZERO WYOBRAŹNI - byle do przodu - Wykupi sobie taki jeden z drugim rower za "złotówkę na godzinę" i ma głęboko w tyle innych użytkowników i swój własny środek lokomocji. Czasem, jak patrzę na ich wyczyny to brak słów. Wciskanie się na centymetry to plaga - aż strach wyjeżdżać własnym, dość porządnym rowerem. Dobrze, że mało ich się kręci po ulicach. Jeszcze raz podkreślam - jestem zarówno rowerzystą, kierowcą jak i pieszym. ŚWIADOMYM użytkownikiem ruchu. I czasem aż ręce opadają, brak słów na wasze wyczyny. Można by niejedną książkę napisać, a minęły dopiero niecałe dwa tygodnie...

Ale są i pozytywne sytuacje - ogarnia mnie wewnętrzny spokój połączony z satysfakcją jak widzę nieudolne próby wypożyczania tych wynalazków ze stacji... A ja wsiadam i jadę. Swoim, szybkim i porządnym, ZNANYM mi i dobrze opanowanym rowerem. Będąc świadomym użytkownikiem, pewnym jego zachowania w rozmaitych sytuacjach, dojadę może wolniej, ale za to wszędzie i bezpiecznie...

Drodzy rowerzyści - szczególnie ci "miejscy" ! WIĘCEJ WYOBRAŹNI ! Nie jesteście świętymi krowami w tym mieście, pomyślcie o innych rowerzystach, kierowcach oraz... PIESZYCH !!! że o WASZYM WŁASNYM ZDROWIU nie wspomnę !!!

w
wreszcie

pedalot rozbije swój pusty łeb

T
Topik

nikt nigdy nie miał z tym problemów. Dzisiaj nie ma już takich ludzi. Zaraz lecą z płaczem do lekarza. W tamtych czasach każdy chłopak jeżdżący na rowerze miał kartę rowerową. Jej posiadanie uważał za honor i czuł się pełnoprawnym uczestnikiem ruchu. Nie snuł się rowerkiem po chodniku jak smród po gaciach.

Z
Ze powinno

Sie wam spuscic wpierdol za te glupie komentaze karac rowerzystow karac dzieci gdzie wy sie wszyscy wychowaliscie co wy macie w glowach smiecie...gdzie sa ludzie ktorzy biegali po drzewach dachach grali w pilke na podwurkach i jezdzili na pier.dolonych rowerkach i nikt nie mial z tym problemow...

:4

Dodaj ogłoszenie