Piłkarze ŁKS po zwycięstwie z Zagłębiem Sosnowiec. Zanosi się na to, że cierpliwość się opłaciła

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Skuteczna interwencja środkowego obrońcy Jana Sobocińskiego
Skuteczna interwencja środkowego obrońcy Jana Sobocińskiego karina trojok
Naprawdę trudno nie być zadowolonym. Piłkarze ŁKS otwierają tabelę pierwszej ligi z dorobkiem dwunastu punktów po czterech meczach i bilansem bramek 11:1.

To imponujący bilans łodzian, który musi napawać optymizmem. Nawet, biorąc pod uwagę fakt, że ligowe zmagania dopiero się rozkręcają.

Warto było być cierpliwym

Żeby było jasne - nie zapominamy o tak niedawnej fatalnej postawie ŁKS w ekstraklasie. Zanosi się jednak na to, że cierpliwość prezesa Tomasza Salskiego do trenera Wojciecha Stawowego się opłaciła. W tej klasie rozgrywkowej biało-czerwono-biali imponują zachowaniem zimnej krwi i dokładnie wiedzą, co mają robić na boisku.

Ostatnio dwukrotni mistrzowie Polski mieli wyjątkowo napięty kalendarz (trzy mecz w ciągu zaledwie dziewięciu dni). Z racji faktu, że kolejne starcie o punkty rozegrają dopiero w najbliższą niedzielę (12.40 na własnym stadionie podejmą Sandecję Nowy Sącz), mają więc okazję do złapania nieco oddechu. Trudno się więc dziwić, że Stawowy postanowił dać swoim podopiecznym wolny poniedziałek (w niedzielę mieli zajęcia regeneracyjne).

Jak informuje klubowy portal, na kolejnym treningu zawodnicy spotkają się dopiero dzisiaj na boisku, natomiast jutro w trzech grupach popracują w siłowni nad wytrzymałością. Przed niedzielnym starciem, łodzianie będą też mieli okazję poćwiczyć raz na głównej płycie przy al. Unii.

Jak dotąd najskuteczniejszym strzelcem w I lidze jest Juliusz Letniewski. Grający w Arce Gdynia pomocnik zdobył cztery gole. Jednak tuż za nim plasuje się m.in. ełkaesiak Pirulo (trzy trafienia).

To właśnie niedzielne spotkanie ŁKS z Sandecją zamknie piątą kolejkę pierwszej ligi.

Teoretycznie mogłoby się wydawać, że gospodarzy czeka łatwe i przyjemnie zadania. Drużyna z południa Polski nie zdobyła bowiem jak dotąd nawet jednego punktu. Nie dziwi więc, iż wraz z GKS Jastrzębie Zdrój zamyka tabelę.W Łodzi goście będą jednak bardzo zdeterminowani, aby wreszcie się przełamać. Ich potencjał kadrowy jest na pewno znacznie większy, niż dotychczasowe rezultaty.

To była pechowa porażka

W miniony weekend Sandecja uległa na własnym stadionie Odrze Opole 1:2 (0:1). Jedyną bramkę dla podopiecznych trenera Piotra Mandrysza strzelił w 53 minucie doświadczony pomocnik Maciej Małkowski. Wykorzystał karnego podyktowanego za faul na Bartłomieju Kasprzaku. Zwycięski gol dla opolan padł już w doliczonym czasie gry (90+3 min).

Sandecja: Tokarz - Danek, Boczek, Piter-Bucko, Dziwniel - Chmiel (74, Dudik), Kasprzak, Żołądź (84, Kamiński), Małkowski (62, Walski), Paweł Mandrysz (62, Ogorzały) - Victor.

Jak poinformowali działacze Sandecji na swoim portalu, tytularnym sponsorem klubu została firma Fakro.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie