MKTG SR - pasek na kartach artykułów

„Piłkarskie Orły”. Jordi Sanchez z Widzewa okiwał niewidzialnego rywala

Dariusz Kuczmera
Dariusz Kuczmera
Ciężkie jest życie bohatera derbów. Po strzeleniu gola Jordi Sanchez dźwiga uradowanego Luisa Silvę
Ciężkie jest życie bohatera derbów. Po strzeleniu gola Jordi Sanchez dźwiga uradowanego Luisa Silvę
Piłka nożna. Psychologia w sporcie wciąż zyskuje na znaczeniu i trzeba przyznać, że ta dziedzina nauki coraz częściej przynosi spodziewane efekty.

Kłopoty z presją i niewidzialnym rywalem miewał nie tak dawno Jordi Sanchez. Hiszpański napastnik Widzewa urodził się 11 listopada 1994 w Barcelonie, a do Łodzi przyjechał do Łodzi w lipcu 2022 roku. W marcu tego samego roku – co było zaskoczeniem dla wielu – nagle zdezaktywował swoje konta w mediach społecznościowych. Zdaniem znawców tematu wpływ na decyzję Jordi Sancheza miała odczuwana przez niego presja. 28-letni napastnik w rundzie wiosennej, choć wystąpił w czterech spotkaniach, nie zdobył gola. Po dobrej jesieni w ekstraklasy mówiło się, że będzie topowym strzelcem Widzewa Łódź. Pojawiały się informacje, że wiele zagranicznych klubów interesowało się nim. Sanchez do Łodzi trafił przed sezonem, a Widzew już otrzymał kilka ofert za napastnika.

Coś się jednak zacięło w tej sprawnie działającej strzeleckiej machinie. W ostatnich 17 występach minionego sezonu Jordi strzelił tylko dwa gole. Jak sam przyznaje, jego kiepska dyspozycja odbiła się na pewności siebie.
- Kilka tygodni temu zacząłem czuć, że sytuacja mnie przerasta, że moja frustracja pokonuje mnie w każdym meczu i najwyższy czas, by zacząć to naprawiać - napisał na swoim Instagramie.
Pojawiła się kontuzja, albo może potrzebny był psychiczny odpoczynek od piłkarskiego zgiełku.

Przed końcem sezonu Jordi wyjechał do Hiszpanii, a na Instagramie napisał: „To był szczególnie trudny sezon w mojej karierze na poziomie osobistym i zawodowym, pełen wzlotów i upadków, a ostatecznie kontuzja, która uniemożliwiła mi występy na poziomie, na jakim bym chciał przez ostatnie 2 miesiące. Pomimo tego wszystkiego mogłem się uczyć i wzbogacać jako zawodnik i jako osoba. Mogłem uczyć się waszego futbolu, waszej pasji, waszej walki, waszej kultury, trochę waszego języka i waszej historii”.

Kibice Widzewa martwili się, jak dalej potoczą się losy napastnika. Wpierwszych trzech meczach Jordi nie strzelił gola, a zatem licznik meczów bez bramki łącznie z poprzednim sezonem wskazywał dziesiątkę.
Jordi Sanchez walczył z presją, nie ujawniano jednak efektów sesji terapeutycznych, aż przyszedł derbowy mecz z ŁKS. Dokładnie 45 minuta. Przy pomocy „doktora” Bartłomieja Pawłowski, który wyłożył piłkę, jak na tacy, Jordi Sanchez w końcu zdobył gola. W następnym meczu z Górnikiem Zabrze uczynił to po raz wtóry. Czekaliśmy na ustanowienie rekordu i trafienie w trzecim meczu z rzędu, ale się nie udało. Śląsk się obronił.
Jordi Sanchez stracił pozycję lidera na liście najlepszych strzelców sierpniowej edycji rankingu „Piłkarskie Orły” w regionie łódzkim. Prowadzi Kamil Sabiłło z trzecioligowej Unii Skierniewice. Po niewidzialnym rywalu, który nie tak dawno zawładnął umysłem i resztą ciała Jordiego Sancheza już nie ma śladu. Może jeszcze nie jest tak skuteczny, jak jego imiennik Meksykanin Hugo Sanchez, który po każdym golu dla Realu Madryt prezentował efektowne fikołki, ale jeszcze wszystko przed widzewiakiem.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: „Piłkarskie Orły”. Jordi Sanchez z Widzewa okiwał niewidzialnego rywala - Dziennik Łódzki

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany