Piękne klimaty! Don Wasyl wspomina cygańskie tabory i rodzinę! Oto, jak mieszka Don Wasyl, największa gwiazda romskiej muzyki 13.01.2021

Anna Gronczewska
Miły, sympatyczny, uśmiechnięty! Don Wasyl to jeden z najpopularniejszych romskich artystów. Od lat mieszka w Ciechocinku. Ma jednak łódzkie korzenie. 13.01.2021
  • Don Wasyl, urodził się 10 kwietnia 1950 roku w Łodzi. Jest romskim piosenkarzem, kompozytorem, autorem tekstów.
  • Don Wasyl jest autorem wielu piosenek: My Cyganie, Cyganeczka Zosia, Jedno jest niebo dla wszystkich.
  • Zobacz, jak mieszka Don Wasyl.
  • Poznaj historię rodziny cygańskiego muzyka.

Don Wasyl jest autorem wielu piosenek i przebojów. Wszyscy pewnie znają takie hity jak „My Cyganie”, „Cyganeczka Zosia” czy „Jedno jest niebo dla wszystkich”. Don Wasyl z dumą podkreśla, że jest łodzianinem, choć nigdy nie mieszkał w tym mieście.
- Ale urodziłem się w Łodzi, więc mogę czuć się łodzianinem i jestem z tego dumny! - twierdzi Don Wasyl.

ŻYCIE W CYGAŃSKIM TABORZE

Łodzianinem został przez przypadkiem. Przyszedł na świat w czasie, gdy Romowie żyli w taborach. Mama Don Wasyla, Janina, była w ciąży gdy ich tabor przejeżdżał przez Łódź. I tu, w jednym z łódzkich parków, urodził się Don Wasyl. Nie wie nawet w którym.

- Moja mama pochodziła z Warszawy, tata i jego rodzina należeli do niemieckiej kasty Romów – wyjaśniał nam piosenkarz. - Ale mój tata przez pewien czas mieszkał w Łodzi! Zawsze też mówię, że Łódź to najpiękniejsze miasto na świecie. Nie mieszkałem tu nigdy na stałe, ale mam ogromny sentyment do miejsca w którym przyszedłem na świat. Myślę, że tak już zostanie. Miasto Łódź, bo tak mówi się na nie w kraju, zawsze będzie bliskie mojemu sercu.

Don Wasyl czternaście lat swojego życia spędził w taborze. Nie ukrywa, że były to piękne czasy.

- Kiedy w Polsce zakazano Romom życia w taborze był rok 1964, ja miałem wtedy 14 lat – dodaje.

Don Wasyl opowiada, że tabor ruszał w Polskę wiosną, a kończył podróż późną jesienią, czasem wczesną zimą. Kiedy zaczynało się robić zimno.

- Wtedy w miasteczku czy wsi w której akurat się zatrzymaliśmy wynajmowaliśmy pokoje i tam czekaliśmy na koniec zimy – wyjaśniał Don Wasyl.

Romowie żyjący w taborze tworzyli jedną wielką rodzinę. Gdy któraś matka musiała na chwilę wyjechać na zakupy to inna brała wszystkie dzieci z taboru i dawała im obiad. Wieczorem wszyscy gromadzili się przy ognisku.

- Rozpalało się je na polanie, w lesie – wspominał Don Wasyl. - Graliśmy, śpiewaliśmy, tańczyliśmy. Przychodzili do nas Polacy z okolicy. A gdy wypadała sobota czy niedziela to graliśmy w remizach, na zabawach. W zamian za to Polacy dawali nam jedzenie.
Romskie dzieci zaprzyjaźniały się z polskimi. Don Wasyl zawsze z zazdrością patrzył na swych polskich rówieśników jeżdżących na rowerze.

- Podchodziłem do nich i mówiłem: Dajcie mi pojeździć na rowerze, a zagram wam na brodzie! - opowiadał romski muzyk. - I dzieciaki na to się godziły. Gdy nasz tabor odjeżdżał to one płakały i my też, że musimy się rozstać... Razem się bawiliśmy. Polskie dzieci uczyły nas czytać, pisać. Ale wtedy Romowie poruszali się bez żadnych map. Po prostu jechali przed siebie. Bywało, że po miesiącu znów zajeżdżaliśmy do tej samej miejscowości. Jaka była radość z ponownego spotkania!

KRÓLOWIE CYGAŃSCY I MUZYCZNE KORZENIE

Don Wasyl pochodzi z rodziny o muzycznych korzeniach, zwłaszcza ze strony taty Jana. Przywędrowali do Polski z Berlina. Jego pradziad grał na dworach szlacheckich. Na harfie, akordeonie, tańczył. Muzykiem był dziadek i oczywiście ojciec. Natomiast mama Janina, po romsku „Pająk”, była przedstawicielką polskich Romów. Pochodziła z królewskiego rodu Brzezińskich.

Mój tata należał do rodu królów niemieckiej Romy i należał do cygańskiej szlachty – zapewnia Don Wasyl. - Cygańskim królem był mój dziadek, a teraz jest nim mój kuzyn, Henryk „Nudziu” Kozłowski.

Dziadek Don Wasyla, ten z niemieckiej kasty, gdy osiadł nad Wisłą, ożenił się z polską Romka. Nastawienie do Niemców nie było dobre, więc przybrali nazwisko żony. Zostali Dolińskimi. Do rodowego nazwiska Szmidt wrócili dopiero po 1989 roku.

Don Wasyl często wspomina lata swego dzieciństwa.
- Wieczorem, przy ognisku spotykaliśmy się też z innymi taborami – opowiadał nam. - Trwała wtedy muzyczna rywalizacji. Każdy z taborów wystawiał swego przedstawiciela. Ja zwykle reprezentowałem nasz tabor. I byłem najlepszy. Tata był ze mnie dumny!
Don Wasyl miał trzech braci: Tadeusza, Andrzeja, nazywanego „Niuńkiem” i Waldka oraz trzy siostry: Danusię(„Mrówkę”), Serenę(Margot”) i Beatę, czyli „Kokoszkę”. Wszyscy byli uzdolnieni muzycznie, ale nie mogli równać się z Don Wasylem. Wierzył w niego też ojciec, który kupił synowi pierwszą gitarę, gdy ten miał siedem lat.

Kiedy polskim Romom zabroniono życia w taborach, rodzina Szmidtów osiedliła się w Szczecinie. Tam niedługo po tym umarł ojciec Don Wasyla.

- Nie jednak z tęsknoty za wolnością, ale na płuca – wspominał muzyk. - Wiem jednak, że wielu Romów, zwłaszcza starszych, nie mogło przyzwyczaić do życia w jednym miejscu. Wielu umarło z tęsknoty za dawnym życiem, za wolnością.

Choć ojciec nie żył, to Don Wasyl nie zapominał o muzyce. Nie miał 15 lat, gdy występował w Domu Kultury w Kamieniu Pomorskim. Tuż przed występem urwał mu się guzik od spodni. Nie powiedział jednak o tym, tylko związał je...sznurkiem.

- Podczas tańca sznurek się rozwiązał i spadły mi spodnie – śmiał się wspominając tę historię Don Wasyl. - Szybko je podciągnąłem tańczyłem dalej. Zaśpiewałem też wtedy po angielsku piosenkę „Hello, Mary Lou”. Śpiewając ją kłamałem, bo nie znałem angielskiego. Wymyślałem słowa...Nie znał to też pewnie dyrektor Domu Kultury, bo dziwił się, że taki mały chłopak zna angielski...A wracając do tego koncertu, to mimo tej przygody ze spodniami, dostałem mnóstwo braw!

JAK MIESZKA DON WASYL?

Don Wasyl zaczął śpiewać z zespołem Henryka Sawickiego, znanego jako Henryk Fabian, męża Kasi Sobczyk. Potem, już w Bydgoszczy, gdzie zamieszkał u cioci, założył zespół „Czarne perły”. Związał się też najbardziej znanym zespołem romskim „Roma”. Trafił do niego dzięki Włodzimierzowi Miśkiewiczowi. Był już wtedy pełnoprawnym artystą. By bowiem występować na estradzie musiał zdać egzamin przed specjalną komisją.

W międzyczasie Don Wasyl zakochał się. Zobaczył na scenie Marię Lucynę, dziewczynę tańczącą w zespole romskiej piosenkarki Randii, która miała za sobą występy na festiwalu w Opolu. Maria była jej siostrą i cudowanie tańczyła.

- Ale, żeby być z Marią musiałem ją porwać! - mówił Don Wasyl. - Nie miałem wyjścia. Musiałem to zrobić! Zakochałem się w Marii i jej tańcu! Przy czym do tego porwania doszło za jej zgodą.

Porwanie dziewczyny, która ma zostać żoną chłopaka, to jeden z romskich zwyczajów. Jeszcze dziś jest praktykowany. Dochodzi do tego, gdy jej rodzice nie akceptują takiego związku, przyszłego męża. Tak było w przypadku Don Wasyla. Miał bowiem już żonę, która była Polką. Musiał więc porwać Marię, by ją poślubić. Poprosił kolegę, by wywołał ją z pokoju hotelowego w Bydgoszczy. Potem razem spędzili kilka dni. On miał skończone 18 lat, ona – 16...

W prawie romskim dziewczyna, która wychodzi za mąż musi być „czysta”. Po takim porwaniu rodzice nie mają wyjścia, muszą zgodzić się na ślub.

Romowie biorą ślub w kościele, ale najważniejszy dla nich jest ślub romski. Udzielają go starszyzna. Czasem jest to wójt, król.

- A najczęściej najstarsza Romka i Rom bawiący się na weselu – tłumaczyła nam Maria, żona Don Wasyla. - Wiążą wtedy ręce młodym. Wesela zwykle są huczne, ale wtedy gdy rodzice wyrażają zgodę na taki ślub. My też mieliśmy wesele, ale nie takie wielkie...

Z czasem jednak rodzice Marii przekonali się do Don Wasyla. Choć przez pierwsze pół roku po ślubie nie odwiedzał teściów.

Przez kilkanaście lat Maria i Don Wasyl mieszkali w Gorzowie Wielkopolskim, potem przeprowadzili się do Ciechocinka.

- Myśleliśmy, by zamieszkać w Warszawie lub Łodzi – dodaje Maria. - Ale Wasyl często podróżuje, koncertuje w dużych miastach, więc uznaliśmy, że najlepszy będzie Ciechocinek. Tu ma spokój, ciszę...

Don Wasyl pozostał wierny muzyce. Pamięta, że jeszcze w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych jego kuzyni namawiali go, by z nią zerwał. Chcieli, by jechał z nimi na handel do NRD, Jugosławii. To był wtedy bardzo dobry interes.

- Ja wolałem koncertować za małe pieniądze, bo kocham muzykę! - twierdzi Don Wasyl. - Dziś ci moi kuzyni mówią: Jaki ty byłeś mądry, że zostałeś przy muzyce! Ty żyjesz jak pan, a my nie mamy nic!

Don Wasyl wyjaśnia, że dla Romów muzyka jest najważniejsza.

- My zawsze sobie pomagamy, ale Rom jest zazdrosny o jedno, właśnie o muzykę – śmieje się Don Wasyl.

Pod koniec lat osiemdziesiątych Don Wasyl założył zespół „Don Wasyl i Roma”. Teraz nosi nazwę „Don Wasyl i Cygańskie Gwiazdy”. Co roku w Ciechocinku organizuje Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Kultury Romów. Przyjeżdża na ten festiwal po 30 tysięcy ludzi z całej Polski. Transmisję z niego można oglądać w telewizji. W ślady rodziców poszli synowie Marii i Don Wasyla. Dziani i Wasyl Junior mają swoje zespoły. Ale często Don Wasyl, Dziani oraz Wasyl Junior łączą siły i razem występują na estradzie. Grają, tańczą i śpiewają także wnuk piosenkarza. Don Wasyl ma jeszcze córkę z pierwszego małżeństwa. Agnieszka jest dziennikarką.

Don Wasyl

Urodził się 10 kwietnia 1950 roku w Łodzi. Jest romskim piosenkarzem, kompozytorem, autorem tekstów. Obliczył, że napisał i skomponował ponad 300 piosenek. Wiele z nich jest przebojami. Bawimy się przy nich na weselach, innych rodzinnych uroczystościach. Na profesjonalnej scenie debiutował jako 12-latek. Wiele lat śpiewał w popularnym romskim zespole „Roma”. Pod koniec lat osiemdziesiątych założył własny zespół „Roma i Don Wasyl”, który zmienił nazwę na „Don Wasyl i Cygańskie Gwiazdy”.

Potwierdzone: szczepionka Moderny działa na mutacje koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Piękne klimaty! Don Wasyl wspomina cygańskie tabory i rodzinę! Oto, jak mieszka Don Wasyl, największa gwiazda romskiej muzyki 13.01.2021 - Dziennik Łódzki

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
SSSSSSS

JAK WAM NIE WSTYD. JESZCZE OKOŁO MIESIĄCA TEMU PŁAKALIŚCIE Z NIM ,ŻE MA KIEPSKO, DŁUGI, POWAŻNE PROBLEMY .... A TERAZ JUŻ NIE MA. KŁAMLIWY CYGAŃSKI NARÓD .... [wulgaryzm]AĆ,,,,,,, TO CHYBA TERAZ MODNE SŁOWO I NIKOGO NIE SZOKUJE. PRAWDA? I WY MARNI REDAKTORZY.

G
Gość

Bardzo sympatyczny człowiek i fajnych ma synów. pozdrawiam.

Dodaj ogłoszenie