Owoce morza, zwane także afrodyzjakami na talerzu. Casanova zjadał nawet 50 ostryg dziennie

(ao)
Na romantyczną kolację z winem i owocami morza nie trzeba iść do restauracji.

W marketach roi się od mrożonych owoców morza, a i świeże nie jest trudno zdobyć. Zamiast iść do restauracji, możemy przyrządzić je samodzielnie, imponując ukochanej osobie podczas walentynkowej kolacji.

Owoce morza to jadalne skorupiaki, np. homary, krewetki, mięczaki, np. mule, sercówki, brzytwy, przegrzebki, ostrygi, a także ślimaki i głowonogi, takie jak ośmiorniczki czy kalmary.

- Najbardziej popularne są krewetki. Jednym z powodów zainteresowania owocami morza jest rosnąca liczba Polaków, spędzających wakacje za granicami Polski. Po powrocie do kraju poszukują oni smaków wakacji i lata. Drugą przyczyną jest wzrost świadomości klientów w zakresie wartości odżywczych owoców morza, które stanowią m.in. źródło wysokowartościowego białka i witamin z grupy B, jodu, selenu, wapnia i fluoru - mówi Dorota Patejko, dyrektor ds. komunikacji jednego z łódzkich marketów.

Na surowo jemy ostrygi. W sklepie kupimy je po około 4 zł za sztukę, w restauracjach kosztują od 6 zł. Do ich otwarcia potrzebny jest specjalny nóż i rękawiczki, gdyż o ostrą muszlę łatwo poranić ręce.

- Ostrygi walczą o przeżycie i nie dają się tak łatwo otworzyć, wymaga to wprawy, sposobu i siły. Gdy już ustąpią, trzeba przeciąć mięsień, którym przytwierdzone są do skorupy i wypłukać pod zimną wodą. Surowe są pyszne, szczególnie z odrobiną sosu, zrobionego z octu balsamicznego, soku z grejpfruta i drobno posiekanej cebulki lub z sokiem z cytryny, podane oczywiście w muszli - mówi Krzysztof Olszewski, smakosz.

Popularne są też mule. Rzadziej spotkamy w sklepach mrożone, za to półkilogramowa paczka świeżych kosztuje kilkanaście zł (w restauracjach porcja około 40 zł). Muszle trzeba oczyścić z narośli (ostrą myjką lub szczotką) i zrobić selekcję - zamknięte są dobre. Otwarte musimy popukać nożem: jeśli się nie zamkną, oznacza to, że małża jest martwa i trzeba ją wyrzucić. W garnku rozpuszczamy masło, wrzucamy czosnek, posiekaną cebulkę, dodajemy odrobinę białego wina, po zagotowaniu wrzucamy muszle i gotujemy około sześciu minut. Gotowe powinny się otworzyć. W trakcie można dodać do śmietanę, dokładnie mieszając. Mięso wyjadamy widelcem.

Nie można zapomnieć o krewetkach. W restauracjach ich ceny są dość wysokie (a porcje małe), więc warto kupić mrożone i zrobić je samemu. Przepis jest prosty. Po rozmrożeniu krewetki trzeba lekko posolić. Następnie wyrzucić na rozgrzaną oliwę z oliwek z czosnkiem i smażyć około trzech minut. Na koniec dodajemy posiekaną pietruszkę.

W marketach mrożone krewetki kosztują 11 - 70 zł (większe tzw. tiger), tanie są też mrożone kalmary (10 zł). Smakosze znajdą również takie rarytasy, jak: świeże sercówki (niewielkie małże w muszlach w kształcie serca), ośmiornice, kalmary, homary czy przegrzebki, ale to już większy wydatek.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

?
Będziesz mu ssał?
On nie jest z PiS i może tego nie lubić.
p
pomóżmy choremu
To dlatego sikorski żarł ośmiorniczki i chlał drogie wina za nasze pieniądze . Widocznie ma problemy ze wzwodem .
S
St."Winda"
Tanie wino jest dobre bo jest dobre i tanie .
B
B.Linda
Z kolei mule są najlepsze podlane piwem z dolnej półki w markecie.
Dodaj ogłoszenie