Ostatni tydzień pokoju. Łódź w przededniu wybuchu II wojny. W sierpniu 1939 roku ludzie chodzili do kina, dzieci szykowały się do szkoły...

Anna GronczewskaZaktualizowano 
30 sierpnia w Niemieckim Banku Spółek Zawodowych przy ul. Kościuszki odkryto duży skład amunicji i materiałów wybuchowych

W ostatnim tygodniu sierpnia 1939 roku w Łodzi i regionie napięcie rosło, mieszkańcy z obawą słuchali wieści o możliwej wojnie. Jednak obok toczyło się normalne życie i mało kto przypuszczał, że w następny piątek, 1 września, zacznie się wojna, która to życie ludziom odbierze i dosłownie, i w przenośni.

Agresywna polityka Niemiec sprawiała, że w Łodzi narastały nastroje antyniemieckie. 15 lipca na placu Wolności odbyła się manifestacja łodzian w 529. rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Na transparentach można przeczytać takie hasła: „Śmierć Niemcom w Polsce” czy „Hitlera musimy udusić”. 10 sierpnia polscy i żydowscy robotnicy zaczęli akcję usuwania z fabryk niemieckich pracowników. Do końca miesiąca pracę straciło 10 tysięcy niemieckich robotników...

Coraz więcej było też informacji o procesach o lżenie narodu polskiego. Pod takim zarzutem 25 sierpnia zasiadł na ławie oskarżonych 60-letni Adolf Drekert, stolarz zamieszkały przy ul. Łagiewnickiej 32, który zwyzywał grupę polskich chłopców, która wbiegła na jego podwórko. Sąd skazał Drekerta na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu.

Tydzień przed wybuchem wojny sąd w Łodzi rozpatrywał sprawę dwóch łódzkich Żydów. Dawid Kon był przekonany, że lada chwila wybuchnie wojna.

- Już po niedzieli, czy pan chce czy nie - miał mówić Kon do Izaaka Cytryna. - Wozisz pan codziennie przędzę do fabryki Gricman i Ratner. Jak pan raz przewiezie do mnie jedną skrzynkę, to ani dziury w niebie nie będzie i panu się nic nie stanie. Zaraz wybuchnie wojna i do sprawy nie dojdzie.

Kon dał jeszcze Cytrynowi na zachętę 100-złotowy banknot, co przekonało go, że warto zrobić ten „interes”. Tyle że sytuacja ta miała miejsce w kwietniu. Cytryn dostarczył Konowi „na lewo” jedną skrzynkę przędzy wartą 800 złotych. Dostał za to jeszcze 150 zł. Kon i Cytryn 25 sierpnia 1939 roku zostali skazani na rok więzienia...

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Złote obrączki na FON

„Ilustrowana Republika” donosiła, że województwo łódzkie jako pierwsze ufundowało okręt wojenny klasy ścigacz.

- Zebrano 1,2 miliona złotych - informowała gazeta. - Suma ta została przekazana odnośnym władzom. Ścigacz ma mieć imię Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Zbierano też pieniądze na Fundusz Obrony Narodowej. Między innymi pracownicy firmy „John” oddali na ten cel swe złote ślubne obrączki, w zamian otrzymując pamiątkowe, żelazne, a łódzcy kupcy przekazali ponad 24 tysiące złotych na zakup samolotu.

Bogatsi łodzianie wracali z letnisk z podłódzkich miejscowości wypoczynkowych.

„Powrót letników do Łodzi odbywa się w szybkim tempie - pisano w lokalnej prasie. - Charakterystyczne wozy z ładunkiem meblowym ciągną szosami od strony Kolumny, Wiśniowej Góry, Zgierza i Aleksandrowa”.

Rok szkolny miał się zacząć 4 września od nabożeństw. „Normalne zajęcia rozpoczną się 5 września o godzinie 8.00 - wyjaśniano. - Młodzież zyskała jeden czy dwa dni wakacji. A to dlatego, że 3 września wypadł w niedzielę.”

W Łodzi odbyła się konferencja inspektorów szkolnych. Postanowiono zabiegać w ministerstwie oświaty o zwiększenie liczby etatów nauczycielskich w łódzkich szkołach powszechnych. Podkreślano, że klasy liczą tam po 60-70 uczniów... Gimnazjum Męskie im. POW przy ulicy Śródmiejskiej 5 przyjmowało kandydatów do klas I-III i zapraszało 28 sierpnia na egzamin wstępny.

Pan premier w Hotelu Grand

Pod koniec sierpnia niespodziewaną wizytę w Łodzi złożył premier Felicjan Sławoj-Składkowski. Jak podawała łódzka prasa, odbył wieczorną przejażdżkę po mieście, a potem zatrzymał się w Hotelu Grand. Tu odwiedzili go przedstawiciele władz miasta. Premier zjadł w ich towarzystwie kolację w Sali Malinowej.

1 sierpnia 1939 roku w Łodzi mieszkało 664 759 ludzi. Prasa podawała z dumą, że liczba ta stale rośnie. Dlatego planowano kolejne inwestycje w rozrastającym się mieści. W 1940 roku miał być zbudowany nowy Dworzec Fabryczny.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

„Budowa ma się rozpocząć wiosną przyszłego roku” - informowała „Ilustrowana Republika”. „Nowy gmach nie stanie w miejscu, gdzie znajduje się dotychczasowy. Pod budowę zostanie przeznaczony plac położony znacznie wyżej, akurat naprzeciw wylotu nowej ulicy, która będzie przebita z placu Dąbrowskiego. Wyjazd i wjazd na dworzec będą się odbywać nie przez ul. Skwerową, ale przez nową ulicę i plac Dąbrowskiego. Nowy dworzec będzie dużym, monumentalnym gmachem. Składać się będzie z dwóch części - dworca odjazdowego i przyjazdowego”.

Przymierzano się też zburzenia dworca w Koluszkach i rozpoczęcia budowy nowego w 1940 roku.

Do końca zbliżała się już za to budowa Kolonii Robotniczej na Nowym Rokiciu w Łodzi. Wykańczano dwa pierwsze bloki. Miały być oddane do użytku na początku 1940 roku.

Na posiedzeniu łódzkiego zarządu miejskiego zatwierdzono też sześć projektów nowych zakładów przemysłowych. Między innymi mechanicznej tkalni, parku samochodowego, kuźni i stolarni. Z dumą podawano, że w ciągu trzech lat w Łodzi przybyło 6940 mieszkań, czyli około 20 tysięcy izb mieszkalnych.

27 sierpnia zarząd miejski podał listę ulic, które miały być w najbliższym czasie wybrukowane i poszerzone. „Ilustrowana Republika” pisała: „Zadecydowano, że jeszcze w tym roku zabrukowana będzie ul. Piwna. Postanowiono też oddać Skarbowi Państwa na zasadzie darowizny ziemię pod budowę koszar dla państwowego urzędu wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego. Wybudowana też będzie za 29.100 zł umywalnia i ubikacja w zbiorni dla żebraków i starców przy ul. Kątnej”.

Rozpoczęto prace przy przebudowie al. Kościuszki na odcinku od Andrzeja do Bandurskiego. Jezdnia miała być pokryta asfaltem, a po parzystej stronie ulicy chciano zbudować wielki bulwar. Zaczęto też prace nad przebiciem ul. Milionowej, na odcinku od ul. Sosnowej do ul. Piotrkowskiej.

Tomaszów lepszy niż Widzew

Łódzkie gazety w ostatnim tygodniu pokoju pełne były ogłoszeń. Ogród i kawiarnia „SIM” zapraszały na „Żywą szopkę polityczną”. Fabryka napoi gazowych R. Friedwalda znajdująca się przy ul. Piłsudskiego 69 oferowała wodę sodową, lemoniadę, oranżadę oraz lód.

Swoje występy w Łodzi kończył zespół teatralny Idy Kamińskiej i wyjeżdżał do Wilna. Łodzianie mieli więc ostatnią szansę, by obejrzeć „Baśń o sprawiedliwości” i „Panią adwokat”.

Kino „Przedwiośnie” zapraszało na „Trójkę hultajską”. W rolach głównych można było oglądać gwiazdy ówczesnego polskiego kina z Tamarą Wiszniewską i Stanisławem Sielańskim.

Zakład Wajnfelda przy ul. Narutowicza poszukiwał ondulatorki-manikiurzystki. Pracownicy poszukiwała też pracownia kapeluszy damskich Milicha. Natomiast przystojnych, zdolnych panienek poszukiwała Szkoła Tańca przy ul. Zachodniej. Rozstrzygnięto konkurs „Łódź w kwiatach”. Zwyciężyła Ernie Stejkowska zamieszkała przy ul. Radwańskiej 16.

Na boisku Geyera rozegrano mecz lekkoatletyczny między klubem Geyera a Makabi. Zwyciężyli gospodarze. Natomiast piłkarze Widzewa zremisowali z Lechią Tomaszów. Remis sprawił, że to drużyna z Tomaszowa awansowała do klasy A.

Jednak wojna zbliżała się wielkimi krokami. Świadczy o tym chociaż ten komunikat. Zarząd Telefonów Łódzkich zwrócił się z apelem do swych abonentów, by ograniczyli rozmowy telefoniczne. - W przeciwnym razie nadmierna ilość rozmów może spowodować zablokowanie centrali, a tym samym jej unieruchomienie - wyjaśniano.

24 sierpnia wprowadzano w Łodzi zakaz sprzedaży alkoholu i podawania go w lokalach gastronomicznych.

Wielkie zaniepokojenie wywołała wieść o pakcie Ribbentrop-Mołotow. Pracownicy i zarząd firmy L. Plihal w Łodzi postanowili oddawać 5 procent swych zarobków na polską armię.

Miasto kopie rowy

27 sierpnia łódzkie gazety donosiły, że całe miasto kopie rowy przeciwlotnicze. Chwalono 40-letniego Józefa Ludwiczaka, zamieszkałego przy ul. Niemcewicza, który mimo słabego stanu zdrowia przystąpił do spełniania obywatelskiego obowiązku. PCK rejestrował pośpiesznie wszystkich krwiodawców. Nie szczędzono upominków i darów dla żołnierzy ruszających na wojnę. Polskie Stowarzyszenie Popierania Wynalazków w Łodzi wezwało wszystkich wynalazców, by udoskonalali każde urządzenie, które może przydać podczas walki z niemieckim agresorem.

Co zapobiegliwsi łodzianie zaczynali gromadzić zapasy żywności. Niektórzy sklepikarze wykorzystali okazję i podnieśli ceny. Władze miasta szybko zareagowały, wysyłając kontrolerów. Jednocześnie zapewniano, że w Łodzi zgromadzono zapasy żywności na cztery do sześciu miesięcy. Wprowadzono też stałe ceny na podstawowe artykuły. Na przykład kilogramowy bochenek chleba nie mógł kosztować więcej niż 28 groszy, kilogram słoniny - 1,80 zł, a smalcu - 2 zł.

Instruowano łodzian, jak chronić żywność przed zatruciem gazami. „Zwykły papier gazetowy stanowi doskonałą ochronę przed działaniem gazów trujących” - radził „Kurjer Łódzki”. „Oczywiście osłonienie artykułu żywnościowego gazetą nie ochroni go przed skażeniem gazami trującymi. Dopiero kilka arkuszy sklejonych ze sobą daje należyte zabezpieczenie. Papier gazetowy jest bardzo dobrą osłoną przed działaniem gazów bojowych”.

Polecano również hermetycznie zamykane naczynia, jak puszki blaszane, słoiki. Chroniły żywność nie tylko przed gazami, ale i wilgocią. Radzono, by uszczelniać je wazeliną, gumą.

26 sierpnia ulicami miasta defilowali żołnierze 28. Pułku Strzelców Kaniowskich. Trzy dni później na dworcu Łódź Kaliska wsiedli w pociąg i udali się na pozycje w okolicy Sieradza.

30 sierpnia w Niemieckim Banku Spółek Zawodowych przy al. Kościuszki 14 wykryto duży skład broni i materiałów wybuchowych. Natomiast z dworca Łódź Kaliska wyjechały pierwsze transporty internowanych Niemców. Wywieziono ich do obozów w Berezie Kartuskiej i Kostopolu.

31 sierpnia odezwę do łodzian skierował biskup Włodzimierz Jasiński, ordynariusz łódzki. Zarządził, by od 3 do 11 września we wszystkich kościołach diecezji odbyły się nabożeństwa, na których miano się modlić o Boże Błogosławieństwo dla Polski i pokój oparty na sprawiedliwości...

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Wideo

Materiał oryginalny: Ostatni tydzień pokoju. Łódź w przededniu wybuchu II wojny. W sierpniu 1939 roku ludzie chodzili do kina, dzieci szykowały się do szkoły... - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Max

W myśleniu Żydów nic się nie zmieniło. Nadal kombinują jak okraść Polaka.

G
Gość
29 sierpnia, 21:39, Łodzianin:

Jak to, przecież na Polskę w 1939 roku napadli naziści a nie Niemcy! Czy niemiecki "Dziennik Łódzki" fałszuje historię? Nieładnie... A co na to Angela Merkel oraz władze wolnego miasta Gdańsk?

Pozdrawiam historyków

Nie jesteś zbyt mądrym łodzianinem.

Ł
Łodzianin

Jak to, przecież na Polskę w 1939 roku napadli naziści a nie Niemcy! Czy niemiecki "Dziennik Łódzki" fałszuje historię? Nieładnie... A co na to Angela Merkel oraz władze wolnego miasta Gdańsk?

Pozdrawiam historyków

Dodaj ogłoszenie