Nowy prezes Widzewa Mateusz Dróżdż: Nie interesuje mnie awans do ekstraklasy za wszelką cenę

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Nowy prezes klubu z al. Piłsuskiego zapewnia, że nie boi się ciężkiej pracy
Nowy prezes klubu z al. Piłsuskiego zapewnia, że nie boi się ciężkiej pracy widzew.com
Od dzisiaj funkcję prezesa Widzewa pełni Mateusz Dróżdż. Udzielił on wywiadu oficjalnemu klubowemu portalowi oraz radiu Widzew.FM, w których to przedstawił swoją wizję funkcjonowania czterokrotnych mistrzów Polski.

Przypomnijmy, iż Dróżdż zasiadł na fotelu prezesa po Piotru Szorze.

Było kilka czynników, które pomogły mi podjąć tę decyzję. Przede wszystkim w Widzewie doszło do zmian właścicielskich, a nowy właściciel wyraźnie zaznaczył, że chce w profesjonalny sposób budować klub piłkarski, zarówno od strony organizacyjnej, jak i sportowej. A tak pół żartem pół serio dodam, że z Brzezin spod Łodzi pochodzi moja żona, która od dawna kibicuje Widzewowi i jak tylko dowiedziała się o propozycji, od razu namawiała mnie, aby podjąć się tego wyzwania - stwierdził Dróżdż

- Ważne jest, żeby gra Widzewa była przyjemna dla oka, ale nie zrobimy tego od razu. Nie chcemy wydawać na piłkarzy wielkich pieniędzy, zresztą poprzednie sezony w wykonaniu Widzewa pokazały, że nie do końca się to sprawdza i najpierw trzeba zbudować fundamenty. Oczywiście jeśli zauważymy, że są osoby, które przechodzą obok meczu, to będą z tego rozliczane. Dlatego tak ważne jest stworzenie profesjonalnego pionu sportowego, który zajmie się doborem zawodników do Widzewa zarówno pod kątem sportowym, jak i mentalnym.

- W profesjonalnym klubie sportowym trzeba otaczać się specjalistami, a moją rolą jako prezesa będzie późniejsze ich rozliczenie z wykonanych zadań. Na pewno nie będzie tak, że zamknę się na całe dnie w gabinecie. Jestem aktywnym człowiekiem, staram się podpowiadać pewne rozwiązania, pytam o przyczyny takich, a nie innych decyzji, ale pozostawiam współpracownikom swobodę działania w aspektach, w których są kompetentni. Wiem, że bywam trudną osobą, bo jestem wymagający, ale wymagam nie tylko od innych, ale również od siebie.

- Będę m.in. pilnować finansów i rozwoju drużyny. Jeśli zauważę, że zespół się nie rozwija sportowo albo przekraczany jest budżet płacowy, to wówczas wyciągnę konsekwencje. Z drugiej strony, ja ze swoich działań będę rozliczany przez właściciela i radę nadzorczą. Staram się nie być prezesem od wszystkiego, nie przyprowadzę zawodników, nie powiem sztabowi, że oni są najlepsi, mamy z nimi podpisać kontrakty i będą grać. Trochę znam się na piłce, ale cały czas uczę się pewnych aspektów i na pewno nie mam zamiaru ingerować w to, co mają robić specjaliści.

Nie interesuje mnie awans do ekstraklasy za wszelką cenę. Najpierw musimy zbudować struktury sportowe i organizacyjne, tak abyśmy mogli za rok sobie powiedzieć, że zrobiliśmy coś, co będzie klubowi służyło w kolejnych latach. Oczywiście jeśli pojawi się szansa na awans, to trzeba będzie o niego z całych sil walczyć, bo Widzewowi nie przystoi w dłuższej perspektywie grać w pierwszej lidze. Chcemy drużyny odważnej, walczącej w każdym meczu o zwycięstwo, ale jeśli pokażemy, że mamy pomysł i strategię, którą już wstępnie przedstawiał właściciel, to wierzę, że kibice będą cierpliwi

- To moje drugie podejście do Widzewa. Za pierwszym razem bałem się tej decyzji, ale teraz już się wahałem.

- Mogę zadeklarować, że jak tylko uporządkujemy pierwsze najpilniejsze sprawy związane z moją pracą w Widzewie, jak najszybciej zadbam o dobre relacje z miastem. Mam nadzieję, że uda się doprowadzić do tego, aby relacje klubu nie tylko z miastem, ale i z całym samorządem terytorialnym się poprawiły. Już dzisiaj podczas pierwszych rozmów dowiedziałem się pewnych szczegółów dotyczących chociażby zasad korzystania z infrastruktury stadionowej i są one dla mnie niepojęte. Uważam jednak, że racjonalną rozmową można wszystko wypracować. Wiadomo, że w Łodzi funkcjonują dwa kluby piłkarskie, ale myślę, że Widzew ma wiele do zaoferowania miastu i całemu regionowi.

- Z pewnością jednym z najważniejszych moich celów długoterminowych jako prezesa będzie poprawa infrastruktury treningowej, aby wreszcie była adekwatna do potrzeb, bo to pozwoli na rozwój Akademii. Nie będzie mocnego Widzewa, także pod względem finansowym, bez mocnej Akademii. W najlepszych klubach Polski i Europy środki pozyskiwane ze sprzedaży młodych zawodników stanowią bardzo ważne źródło przychodów i to powinien być jeden z priorytetów klubu. Proszę mi wierzyć, że jeśli będę miał do wyboru przepłacić kontrakt jakiegoś kolejnego piłkarza, który ma być uzupełnieniem składu albo zainwestować je w Akademię, to wybiorę to drugie rozwiązanie.

Tokio Flesz odc. 5

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Teraz się wahał ale propozycję przyjął ? Oj Kukuć , Kukuć !

Dodaj ogłoszenie