Nogą od stołu skatowała swojego konkubenta

(em)
Dorota S. nogą od stołu na śmierć skatowała 54-letniego konkubenta. Była to już druga zbrodnia, której się dopuściła. W latach 90. ubiegłego wieku zamordowała swojego męża. Została wtedy skazana na 6 lat więzienia. Skatowała na śmierć – Krewka czterdziestolatka ma na koncie również wyrok za pobicie innego mężczyzny – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Do tych mrożących krew w żyłach wydarzeń doszło w Kutnie, gdzie Dorota S. od kilku lat mieszkała u swojego znajomego. Do śmiertelnego pobicia 54-latka doszło, gdy podchmielony mężczyzna został przyprowadzony do domu przez strażników miejskich. Dorota S. była wówczas w mieszkaniu z koleżanką. Jej przyjaciółka zarzuciła 54-latkowi, że ją okradł. Pobiła go i wyszła. Mężczyzna zagroził wówczas Dorocie S., że jeśli dalej będzie tak postępowała, wyrzuci ją z domu. 41-latka wpadła w furię. Chwyciła za drewnianą nogę od stołu i zaczęła nią okładać konkubenta.

W pijanym widzie

Niedawno w Łodzi, w mieszkaniu przy ul. Wojska Polskiego 178, został śmiertelnie pobity podczas imprezy zakrapianej alkoholem 51-letni mężczyzna. Libacja, w której uczestniczył 51-latek, 32-letnia kobieta i 29-letni mężczyzna, rozpoczęła się w wieczorem. Gdy wszyscy mieli już dobrze w czubie, doszło do ostrej kłótni. Poszły w ruch pięści. 29-latek opowiadał później sąsiadom, że po jednym z ciosów jego kompan zwalił się na podłogę. Próbował wtedy udzielić mu pomocy. Na miejsce wezwano też pogotowie i policję. Niestety, pobitego mężczyzny nie udało się uratować.
Policja zatrzymała uczestników libacji. Kobieta miał 1,7 promila alkoholu w organizmie. 29-latek ponad 2,5 promila.
Ostatnio policjanci ze Skierniewic zatrzymali 28-latka, który w pijanym widzie skatował przypadkowego przechodnia. Doszło do tego na ul. Łowickiej w Skierniewicach. Pobity przechodzień w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie zmarł mimo wysiłków lekarzy.

Z błahego powodu

Do śmiertelnego pobicia dochodzi czasami z błahego powodu. Ostatnio prokuratura przedstawiła 34-letniemu mężczyźnie zarzut pobicia na śmierć 76-letniego kolegi. Z prokuratorskich ustaleń wynika, że 34-latek często odwiedzał 76-latka w jego mieszkaniu. Często pili alkohol. Podczas ostatniego spotkania mężczyźni ostro się pokłócili. Okazało się, że 34-latek zwrócił starszemu mężczyźnie uwagę, aby nie jadł zupy prosto z garnka. 76-latek uderzył wówczas kompana. Ten zaciągnął go do pokoju i skatował.

Następnego dnia 34-latek ponownie odwiedził znajomego i znów go pobił. Kolejnego dnia odwiedził go rano, żeby jak opowiada, wyjść na spacer z jego psem. Wtedy zobaczył, że kompan nie daje oznak życia.
Uprawiali seks na przystanku MPK

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
l

to nie człowiek, a konkubent

s
swój do swojego po swoje.

tak jest od... zawsze!

Dodaj ogłoszenie