Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Najczęstsze postanowienia noworoczne – "Nowy Rok, nowy ja"

Weronika Skupin (AIP)
Łukasz Kasprzak
Nowy Rok to czas wypisywania długiej listy postanowień – zazwyczaj tych samych, co 365 dni temu. I pewnie wielu z nas może powiedzieć, że właśnie mija rok odkąd mieliśmy być bogatsi, szczuplejsi i nie palić, tylko nic z tego wyszło. Kartkę z postanowieniami chowamy do szuflady i zapominamy o niej w kilka dni potem. Co najczęściej sobie obiecujemy i dlaczego nie wychodzi? Nie ma jednej recepty na spełnienie swoich celów, ale z przymrużeniem oka postaramy się znaleźć kilka rad.

Kartka z postanowieniami wcale nie musi być długa i "wypasiona". Wystarczy jedna rzecz na początek. Tymczasem na naszych listach mamy wiele rzeczy nie do spełnienia, albo niezależnych od nas, albo od kilku lat to samo – i jakoś tak nie chce się zmienić. Według badań CBOS i OBOP nawet połowa Polaków robi noworoczne postanowienia. Aż 40 procent chce schudnąć. Kolejne na liście są rzucenie palenia papierosów i picia alkoholu. Chcemy też awansować lub zmienić pracę i w efekcie więcej zarabiać. A potem przychodzą trudności i wypisane punkt po punkcie cele diabli biorą. Postanowienia spełnia tylko co piąty z nas.

Jak dobrze to znamy: Marylka w Sylwestra pakuje w siebie "ostatnią" porcję sałatki z majonezem a od jutra jest na diecie. Ponieważ "Nowy Rok jaki, cały rok taki", to Marylka w konsekwencji cały rok jest na diecie "od jutra". Marylka mogłaby schudnąć, ale nie chce, bo gdyby chciała znalazłaby sposób. Na przykład na początek tramwaj lub samochód zamieniłaby na rower, na trzecie piętro wchodziła schodami. Są tuziny poradników o tym co robimy źle, chcąc schudnąć. Tymczasem statystyczny Polak i Polka nie przyswajają wiedzy na ten temat. Nie umiemy się odchudzać i zniechęcamy do ćwiczeń. Poza spacerami i bilardem nie uprawiamy sportów, bo biegania nie lubimy, a na siłowni się męczymy. Tylko że tak się nie da. Czasami też ludzie robią głupie rzeczy: głodzą się, w efekcie czego organizm uczy się "oszczędzać" i tłuszczyk nie znika. Inni przetrenowują się i ćwiczą przez kilka dni na siłowni zbyt długo i ze zbyt dużym obciążeniem. – Ludzie bardzo szybko rezygnują z postanowień, bo narzucają sobie zbyt dużo i oczekują błyskawicznych efektów, a przecież zmiany wymagają czasu. Zamiast narzucać sobie 6 wizyt w tygodniu na siłowni i restrykcyjną dietę, zacznijmy od regularnych ćwiczeń 3 razy w tygodniu, odstawienia słodyczy i ograniczenia alkoholu oraz niezdrowych posiłków. Gwarantuję, że wprowadzając małe zmiany do naszego życia dużo łatwiej będzie utrzymać motywację – mówi trenerka fitness Marta Hennig, autorka bloga codzienniefit.pl nagrodzonego podczas Blog Day 2015. Ameryki nie odkryjemy, gdy napiszemy że do zrzucenia paru kilo, utrzymania wagi i dobrego zdrowia potrzebne są i mądra dieta, i mądre ćwiczenia. Skorzystajmy z porad trenera, dietetyka albo sprawdzonych źródeł. I zacznijmy coś trenować regularnie: z Chodakowską w domu lub z psem na dworze. Zapiszmy się na siłownię lub na fitness i chodźmy na konkretne zajęcia. Znajdźmy sekcję nowego sportu, który być może nas porwie: wybór jest ogromny – od aquaaerobiku po wspinaczkę. Znajdźmy w internecie grupę, z którą możemy biegać, pograć w tenisa albo choćby pochodzić po schodach z góry na dół – byle się poruszać. Grupa zmotywuje i oceni efekty. Psycholog Robert Cialdini opisał zasadę konsekwencji, według której mocniej trzymamy się tego, co wypowiedzieliśmy publicznie. Dlatego pochwalenie się "na fejsie" że się odchudzamy, wcale nie jest takie głupie. Będziemy bali się wyjść na niekonsekwentnych. Z kolei gdy zapłacimy za karnet, z dużym prawdopodobieństwem będziemy z niego korzystać. Gdy odpuścimy samodzielne bieganie w parku to teoretycznie nic nie tracimy i nikt tego nie widzi, ale gdy nie przyjdziemy na siłownię tracimy pieniądze i widzi to grupa, z którą trenujemy – może taka motywacja zadziała? Sprawdzi się jednak w pełni wtedy, gdy zaczniemy się starać, bo chcemy, a nie dlatego że "mamy zapłacone". I w tym całe sedno.

Na coś trzeba umrzeć, a każdy ma jakiś nałóg – tak najczęściej tłumaczą się ci, którzy sięgają po używki. To jednak nie tylko rujnuje nasze zdrowie, ale siedzi gdzieś w psychice: bo właśnie te postanowienia noworoczne są na szczycie listy obok schudnięcia. Sukces mogą osiągnąć jednak ci, którzy są zdeterminowani, a nie którym kazała żona, mama czy ktokolwiek inny. Nie ma lepszego momentu na rzucenie palenia, picia czy obżerania się niż teraz. Nie jest tak, że to jutro lub "od pierwszego" będzie ten odpowiedni czas, spłynie na nas nagle grom z jasnego nieba i spowoduje, że nam się zachce pracować nad sobą. Gdy postanowimy z czymś skończyć, możemy to ograniczyć lub zerwać z tym od razu i bez wymówek. W innym wypadku wcale nie chcemy tego zrobić. Musimy być też świadomi, że nie będzie łatwo. Inaczej ulegniemy pierwszej ochocie na zapalenie papierosa czy łyk alkoholu tłumacząc, że nie umiemy inaczej i że to jednak nie działa, bo ciągnie nas do nałogu. W Polsce co roku kilkadziesiąt tysięcy osób umiera w konsekwencji palenia tytoniu, choć teoretycznie palimy coraz mniej. Wzrasta za to liczba osób uzależnionych od alkoholu, co wynika z ostatnich raportów ministra zdrowia, a także Diagnozy Społecznej. Polacy są świadomi zagrożeń, bo mogą przeczytać ostrzeżenia na każdej paczce papierosów i są bombardowani kampaniami takimi jak "nie jeżdżę po alkoholu". Okazuje się, że w Polsce jest moda na zdrowe odżywianie, bycie fit i dbanie o siebie, stąd poniekąd spadek sprzedaży papierosów. Powodem może być też ich wysoka cena, a zaoszczędzone pieniądze chcemy wydawać na inne cele. Tylko że picie wpisało się jakoś w życie statystycznego Kowalskiego, a alkohol jest coraz bardziej dostępny i potaniał. Procenty towarzyszą każdej imprezie, ale to nie znaczy, że trzeba pić na umór. W wypadku alkoholu i papierosów dobre jest sporządzenie listy ich plusów i minusów. Gwarantujemy, że wady zajmą o wiele więcej miejsca. Zaletą może być chwilowe lepsze samopoczucie, ale gdy spojrzymy długofalowo, tracimy na tym zdrowie. Gdy zaś podliczymy cenę wypalonych paczek papierosów, może się okazać, że w ciągu roku przepaliliśmy wycieczkę w tropiki lub używany samochód.
Kolejne na liście postanowień są sprawy związane z naszymi finansami. Chcemy więcej zarabiać, nie siedzieć po godzinach i w końcu porozmawiać z szefem o awansie. Tylko że w ostateczności często się na to nie decydujemy, a kolegom opowiadamy za plecami przełożonych, jacy to jesteśmy niedoceniani. Warto o podwyżkę poprosić, bo jeśli zrobimy to w odpowiednim momencie, możemy tylko zyskać. Jaki moment może być zły? Na przykład taki kiedy nabraliśmy odwagi do rozmowy z szefem w trakcie dłuższego urlopu – zapukanie tuż po wakacjach do gabinetu prezesa może być źle odebrane. Do rozmowy o awansie czy podwyżce trzeba się przygotować i przedstawić argumenty. Ale najpierw trzeba je mieć, wykazać entuzjazm do pracy i jakieś wyniki. Gdy tego brakuje, może to nie zarobki są problemem, a sama praca? 35 proc. pracujących Polaków poważnie rozważa zmianę miejsca zatrudnienia i aktywnie szuka nowego zajęcia (raport pracuj.pl "Wygoda kontra rozwój" 2015). Tymczasem na zmianę pracodawcy ostatecznie decyduje się 27 proc. zatrudnionych Polaków (Monitor Rynku Pracy Instytutu Badawczego Randstad 2015). Wyróżnia się trzy typy osobowości, z których jeden nie lubi zmian i godzi się na to co jest, nawet gdy mu to nie odpowiada. To właśnie te 8 proc., które pracy nie zmienia, choć chce. Pozostałe typy godzą się na zmiany: jedni płyną z ich prądem, pozostali je kreują i płyną pod prąd. Ci ostatni zakładają własne firmy i biorą sprawę w swoje ręce. Dziennie w Polsce 1000 osób zakłada własną działalność a aż 80 proc. młodych Polaków entuzjastycznie myśli o założeniu własnej firmy – to najlepszy wynik spośród 38 krajów świata (GFK na zlecenie firmy Amway 2015). Okazuje się, że można. Nie należy uzależniać poprawy jakości życia od wygranej w totolotku, dookoła znajdziemy osoby, które założyły własne firmy. Możemy zacząć od wykonywania własnych usług na umowy-zlecenia. Bycie swoim szefem to kusząca perspektywa.

Niby chcemy podróżować, ale to odkładamy. Siedzimy w domu i zaciskamy zęby, że sąsiad, szczęściarz, pojechał do Egiptu i smaży się na plaży. Wykręcamy się, że nie mamy pieniędzy, czasu, czy akurat pora jest zła. A potem po raz kolejny lądujemy nad Bałtykiem (który jest stosunkowo drogi) i wydajemy dwie miesięczne pensje. Tymczasem gdy otworzymy się na więcej terminów i kierunków i nauczymy szukać okazji, możemy wypocząć nawet taniej niż dotychczas. Minęły czasy, w których latanie było dla bogatych. Obecnie można kupić bilety Ryanaira z Wrocławia do Bolonii za 112 zł w obie strony (marzec), do Wenecji za 280 zł w obie strony (czerwiec) czy na Teneryfę na Wyspach Kanaryjskich za niespełna 500 zł w obie strony (np. marzec). Z WizzAirem z Wrocławia możemy polecieć np. do Oslo Torp w obie strony od 78 zł (wiele terminów). Inne tanie kierunki tanich linii ze stolicy Dolnego Śląska to Oslo Rygge, Paryż Beauvais, Mediolan Bergamo, Barcelona Girona czy Wyspy Brytyjskie i Irlandia. Poszukajmy tanich Polskich Busów czy też zdecydujmy się na tzw. carpooling (jechanie gdzieś czyimś samochodem, np. Bla Bla Car). Otwórzmy się na podróżowanie z innych miast (np. duże porty lotnicze w Krakowie i Okęcie w Warszawie, a także tani Modlin), również zagranicznych (blisko są Berlin i Praga). Przykładowo bilety lotnicze do Modlina ustrzelimy za 10 zł, a stamtąd mamy więcej kierunków. Tani bilet w jedną stronę? Pokombinujmy z opcją open jaw, czyli przylotem do jednego i wylotem z innego miasta, a między nimi podróżujmy samochodem lub autokarem. Z kolei podróż samochodem na gaz do Chorwacji czy Grecji w cztery osoby to niecałe 200 zł na głowę za cały pobyt. Warto śledzić strony które zbierają tanie oferty linii lotniczych, a jak chcemy jechać w konkretne miejsce, zamówić powiadomienia na skrzynkę mejlową o promocjach na ten kierunek. Gdy mamy zamiar łyknąć egzotyki zajrzyjmy na strony nie tylko polskich przewoźników, ale np. KLM, Turkish Airlines, Iberia, British Airways czy Aerofłot. Boimy się latać rosyjskimi czy ukraińskimi liniami? Mamy mniej niż procent szans na to, że lot się nie odbędzie, ale możemy też siedzieć w domu. Statystycznie na wakacje przeznaczamy 2,5 tys. zł, a tyle lekką ręką wydajemy w Tatrach lub nad Bałtykiem. Co "egzotycznego" można zamówić za taką cenę? Zdarzały się oferty za nawet 600-1200 zł (z Oslo do Nowego Jorku, z Madrytu do Indonezji) czy za 1200-1600 zł (np. Warszawa - Male (Malediwy), loty do Azji, Ameryki Południowej). Najlepsze terminy na polowanie to listopad i marzec. A teraz? Możemy kupić np. lot w obie strony z Mediolanu lub Rzymu za ok. 1600 zł do Rio de Janeiro w marcu (linie Royal Air Maroc). W kwocie do 2,5 tys. zł zmieścimy loty w Europie z i na lotnisko i przystępny hotel w Brazylii lub wynajęcie czyjegoś mieszkania (za darmo na serwisach coachsurfingowych lub za pieniądze, np. Airbnb). Zupełny odlot? Możemy się skusić na lot w obie strony do Kororu, stolicy Palau (na samym środku Pacyfiku) za 3229 zł w obie strony samolotami LOT i China Airlines – terminy niemal do końca roku (rezerwacja na flipo.pl). Liczmy, że co najmniej 100-200 zł wydamy za dzień pobytu na miejscu. Ale przyznajmy sobie w duchu, że tyle potrafią kosztować wycieczki all inclusive po Europie. Tylko że dziś Turcja czy Hiszpania na nikim wrażenia nie robią.

Pożar kamienicy w Łodzi. Ewakuowano 25 mieszkańców [TVN24/x-news]:

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

i krętactwa

będę pisał te cięte i jadowite posty, zgorzkniałe, pełne hejtu i obscenicznego języka,...

G
Gość

będę chłostał łódzką rzeczywistość, bo jest nie - do - wytrzymania...

b
byku

Upolować żula marianka i go zakopać jak insekta.Przynajmniej forum będzie normalne

Dodaj ogłoszenie