Na parkiecie z bohaterami! Bal zwycięzców plebiscytu "Człowiek miesiąca 2018"

Lila Sayed
Pewne jest to, że emocji podczas balu zwycięzców plebiscytu „Człowiek Miesiąca 2018”, który w piątkowy wieczór odbył się w restauracji Piotrkowska Klub 97, było co niemiara. W jednym miejscu spotkały się osoby, które w ubiegłym roku wykazały się niezwykłą odwagą, empatią i chęcią pomocy innym.

- Mam nadzieję, że nie dojdzie do akcji porodowej... - żartowała Emilia Karpicka- Jadczak, prezes fundacji „Mała straż”, jedna z 14 uhonorowanych osób. Pani prezes na bal przyszła w 9. miesiącu ciąży.

- W tak licznym gronie bohaterów z pewnością sobie poradzimy - dopowiadali żartobliwie koledzy z fundacji pani Emilki.

Dziewiętnasty już bal dla ludzi uhonorowanych tytułem „Człowiek Miesiąca” - nadawanym przez „Express Ilustrowany”, telewizję TOYA i radio ESKA za godne uznania czyny i postawy - rozpoczął się gratulacjami i podziękowaniami od przedstawicieli władz województwa łódzkiego, władz Łodzi i Pabianic (w ubiegłym roku niezwykłą postawą wykazali się m.in. dwaj mieszkańcy Pabianic), szefów łódzkich i pabianickich policjantów oraz komendanta straży pożarnej w Łodzi. Wyrazy uznania złożyli też bohaterom przedstawiciele mediów i gospodarz piątkowego wieczoru, Grzegorz Zieliński. Po wspólnym zdjęciu i krótkich wywiadach balowicze zasiedli do stołów.

- Każdy by tak zareagował. Nie czuję się bohaterką - mówiła skromnie Ewelina Jachowicz, funkcjonariuszka Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, która na początku ubiegłego roku wraz z koleżanką z patrolu, Aleksandrą Hering, uratowała przed śmiercią w pożarze lokatorów kamienicy przy ul. Kruczej. Panie w środku nocy wyprowadziły z płonącego budynku 6 osób.

- Wiem, co to znaczy trzymać agresora przez minutę, a co dopiero kilka minut - doceniał postawę Kuby Panfilaka z Pabianic szef tamtejszych policjantów Cezary Petrus.

28-letni Kuba Panfilak wraz z tatą obezwładnił dwóch wandali, którzy niszczyli zaparkowane przy ul. Bardowskiego samochody.

Po wzmocnieniu się czterodaniowym posiłkiem zaproszeni goście ruszyli na parkiet. Dla wielu była to jedyna okazja, żeby zatańczyć z bohaterem czy bohaterką. I chętnie z niej korzystali! Nikt nie oszczędzał nóg i nie podpierał ścian...

Do późnych godzin nocnych bawili się także: zgrana ekipa fundacji „Mała straż”, (jej członkowie zorganizowali pieniądze na leczenie rannych w wybuchu przy ul. Przemysłowej funkcjonariuszy) oraz policjant, który wraz z kolegą uratował kierowcę, gdy ten dostał ataku padaczki. Z powodów rodzinnych na balu zabrakło dwóch strażników miejskich, którzy pomogli małym podopiecznym domu dziecka przy ul. Drużynowej - wyremontowali pomieszczenia placówki i zorganizowali zbiórkę potrzebnych artykułów.

Wideo

Dodaj ogłoszenie