Myśleli, że nie żyje, a on w areszcie

ei24
Myśleli, że nie żyje, a on w areszcie ei24
Wczoraj około godz. 13 mieszkańcy domu przy ul. Liściastej powiadomili policję, że od czterech dni nie widzieli 48-letniego sąsiada, mieszkającego na pierwszym piętrze. Prawdopodobnie gospodarz nie żyje - alarmował jeden z lokatorów.
Myśleli, że nie żyje, a on w areszcie
Myśleli, że nie żyje, a on w areszcie



Wczoraj około godz. 13 mieszkańcy domu przy ul. Liściastej powiadomili policję, że od czterech dni nie widzieli 48-letniego sąsiada, mieszkającego na pierwszym piętrze. W mieszkaniu jest uchylone okno, a ze środka dobiega ujadanie psów. Prawdopodobnie gospodarz nie żyje - alarmował jeden z lokatorów.

Na miejsce wysłano funkcjonariuszy, którzy dowiedzieli się, że mężczyzna z pierwszego piętra lubi zaglądać do kieliszka. W tej samej kamienicy kilka lat temu w podobnych okolicznościach zmarł inny mężczyzna mieszkający na parterze. Jego ciało znaleziono dopiero po kilku dniach. Sąsiedzi obawiali się, że i tym razem mogło dojść do tragedii. Policjanci próbowali wejść do mieszkania, ale drzwi nie dało się otworzyć. Na pomoc wezwano straż pożarną. Strażacy w asyście funkcjonariuszy wyważyli drzwi.

W środku nie było nikogo poza dwoma wygłodniałymi psami. Zwierzętami zaopiekowała się sąsiadka. Wkrótce ustalono, że 48-letni lokator dwa dni wcześniej, na mocy postanowienia sądu rejonowego, trafił do Aresztu Śledczego przy ul. Smutnej. Prawdopodobnie spędzi za kratkami kilka najbliższych lat. tekst i fot. (em)

Wideo

Dodaj ogłoszenie