Murale, których już nie ma. PRL-owskie reklamy i nowsze grafiki, które znikają z krajobrazu Łodzi

Piotr Jach
Piotr Jach
Zaktualizowano 
Stara reklama zakładów im. Armii Ludowej właśnie zniknęła pod warstwą nowego ocieplenia budynku przy ul. Żwirki 3 (na rogu al. Kościuszki). Michał Kwiatkowski
Z krajobrazu Łodzi znikają powoli najstarsze łódzkie murale – pochodzące jeszcze z czasów PRL-u wielkoformatowe reklamy. Dosłownie przed kilkoma dniami pod styropianem docieplenia zginęła reklama Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Armii Ludowej, która zdobiła zachodnią ścianę kamienicy przy ul. Żwirki 3 (róg al. Kościuszki). Jej los podzieliła też widniejąca na północnej ścianie bardzo już zniszczona reklama Teatru Wielkiego. Zaciera się powoli mural reklamowy Totalizatora Sportowego przy ul. Strzelców Kaniowskich 52.

– Bardzo niewiele takich prac zachowało się w Łodzi, zaledwie około 15 – mówi Bartosz Stępień, autor książki „Łódzkie Murale - niedoceniona grafika użytkowa PRL-u”.– Są to dzieła późnego okresu tej epoki, w których dominowała grafika formalna, niezwiązana z konkretnym towarem, którego i tak nie można było kupić. Treść reklamową stanowiły napisy. Część graficzną zamawiający pozostawiali artystom, dzięki czemu mogli tworzyć dzieła we własnym stylu, wyrażając siebie i propagując własną sztukę. Tak powstał swoisty PRL-owski street art, który warto byłoby zachować, zarówno jako dzieło sztuki, jak i pomnik przeszłości łódzkich zakładów, domów handlowych, lokalnych sklepów, lokali lub ogólnopolskich sieci takich jak choćby Pewex.

Zachowywanie (restaurowanie) starych malowideł naściennych jest jednak rzadkością. W Łodzi, dzięki projektom z budżetu obywatelskiego, w ub. r. odnowiono dwa: napis „Zoo zaprasza” na murze ogrodu zoologicznego i „Wielkopolanka” – reklamę dawnego baru-kawiarni przy ul. Limanowskiego 194/196.

Jednak znikają też murale znacznie nowsze. Tylko wspomnienie pozostało po pracy „Balon” autorstwa Etam Crew namalowanej w 2011 r. na ścianie Instytutu Archeologii przy ul. Uniwersyteckiej 3. Został zlikwidowany podczas remontu. Ten sam los spotkał mural autorstwa Remeda na bocznej ścianie Centrum Medycznego im. Rydygiera u zbiegu ul. Zachodniej z ul. Próchnika. Przykryło go izolacja położona w trakcie termomodernizacji budynku.

– Street art nie jest sztuką trwałą. Czasem przetrwa całe lata, niekiedy o wiele krócej. Nie zawsze da się takie dzieła ocalić w obliczu zmian zachodzących w przestrzeni miejskiej – mówi Teresa Latuszewska-Syrda prezes Fundacji Urban Forms, inicjatora powstania większości łódzkich murali.

Drugie życie zyska być może mural, który niecały rok widniał na ścianie przy ul. Tramwajowej 17. Dzieło było efektem projektu Art Mural Challenge i konkursu zorganizowanego przez warszawską firmę Profbud, dewelopera wznoszącego w NowymCentrum Łodzi osiedle mieszkaniowe Primo. Z powodu postępów prac, mural został zdemontowany, lecz inwestor rozważa wykorzystanie fragmentów dzieła w wystroju części wspólnych budynku.

Ciekawym i unikatowym w Polsce projektem Fundacji Urban Forms było przemalowanie muralu zdobiącego boczne ściany sąsiednich bloków przy ul. Morcinka na Zarzewie. Zniszczone przez wiatry i deszcze dzieło grupy artystów namalowane podczas Festiwalu Urban Forms w 2014 r. zostało usunięte (autorzy nie byli zainteresowani jego ratunkiem) i zastąpione nowym malowidłem autorstwa australijskiego artysty Guido van Heltena.

polecane: Flesz - Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pol

I to ma być historia. Ogarnij się redaktorku . Jakbyś zdjęcia pokazał starych murami. To byłoby coś. A to? Co to jest. Tylko jeden jest stary.

Dodaj ogłoszenie