reklama

Mundial U-20. Reprezentacji Polski pozostały tylko wspomnienia. "Naj" występu na mistrzostwach

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Zaktualizowano 
Krzysztof Szymczak
Po dokładnej analizie meczu z Włochami reprezentanci Polski do lat 20 rozjechali się do domów. Mają chwilę na odpoczynek i przemyślenie swoich występów. Pewien etap już się dla nich zakończył. Co wspominać będą po nim kibice?

Najlepszy mecz: 0:1 przeciwko reprezentacji Włoch

„Rozkręcamy się z meczu na mecz” - mówił Michał Skóraś i choć Polacy odpadli już w ⅛, to pomocnik słowa dotrzymał. Niedzielne starcie w Gdyni, choć przegrane 0:1, było najlepszym w wykonaniu Biało-Czerwonych. Podopieczni Jacka Magiery bardzo mocno weszli w to spotkanie, wyżej wycenianych rywali potrafili zamknąć na własnej połowie. Walczyli do końca, czego efektem kolejne groźne bramkowe sytuacje Marcela Zylli czy Dominika Steczyka. Czasem brakowało tylko centymetrów, a błędów w defensywie praktycznie nie było. To spotkanie było do wygrania. Porażkę przyniosły kłopoty ze skutecznością.

Najładniejszy gol: Jakub Bednarczyk vs Tahiti

„Również ze względu na okoliczności to do tej pory mój najładniejszy gol. Zapamiętam go na całe życie” - opowiadał po zakończeniu spotkania. Co prawda równie efektowną bramkę zdobył w marcowym sparingu z Japonią, ta na pewno pozostanie w pamięci kibiców. Być może okaże się nawet najładniejszym trafieniem na całych mistrzostwach. Mocne uderzenie z dużego dystansu pod samą poprzeczkę otworzyło w tamtym meczu worek z bramkami. I choć sam Bednarczyk czy później także Jan Sobociński i Adrian Stanilewicz próbowali powtórzyć wyczyn zawodnika FC St Pauli, więcej to się nie udało.

Największe pozytywne zaskoczenie: Nicola Zalewski
Największym zaskoczeniem było już samo powołanie dla urodzonego w 2002 roku zawodnika. Najmłodszy w całej kadrze wyszedł w pierwszym składzie na Tahiti i w tym jednym spotkaniu pokazał się z bardzo dobrej strony. Włoscy dziennikarze talent urodzonego w Poli pomocnika dostrzegali już przed rokiem, teraz zobaczyli to także Polacy. Choć naprzeciw siebie miał półamatorskich przeciwników, wydaje się, że przeciwko lepszym również nie miałby problemów. Za kilka lat może decydować o postawie młodzieżówek.

Największa bolączka:

Atak. Już sama lista powołań, na której znajdowało się tylko dwóch napastników - Adrian Benedyczak oraz Dominik Steczyk, zwiastowała kłopoty. Brak skuteczności (i w dużej mierze również celności) sprawił, że Polacy nie walczą już o występ w finale. Biało-Czerwoni nie zdołali strzelić nawet jednego gola przeciwko poważnemu przeciwnikowi. 5:0 z Tahiti było zaledwie planem minimum (Kolumbia zdobyła w starciu z tym rywalem sześć bramek) i nie jest powodem do dumy. Tak jak nie są nim niewykorzystane sytuacje przeciwko Włochom.

Najpewniejszy: Radosław Majecki

Według słów selekcjonera jedyny zawodnik, który nie musiał drżeć o miejsce w wyjściowym składzie. I rzeczywiście, nawet mimo drobnego urazu z meczu z Tahiti, wystąpił we wszystkich czterech spotkaniach. W swojej kadrze chciał go także Czesław Michniewicz, ale u Magiery Majecki był nie do zastąpienia. Wielokrotnie ratował swój zespół, jak choćby z Senegalem. Gdyby nie jego interwencje, pewnie w ogóle nie wyszlibyśmy z grupy, a już na pewno nie walczylibyśmy z Włochami do końca. Ma przed sobą przyszłość nie tylko w Legii Warszawa.

Największy progres: Michał Skóraś

Przed turniejem znany jedynie kibicom Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Wypożyczony z Lecha Poznań właśnie tam stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Wcześniej nie otrzymywał wielu powołań do kadry U-20, teraz znalazł się w niej kosztem m.in. klubowych kolegów - Filipa Marchwińskiego czy Tymoteusza Klupsia. Pierwszy mecz spędził na ławce rezerwowych, zagrał dopiero przeciwko Tahiti. Zaprezentował się na tyle dobrze, by w kolejnych meczach zagrać już od początku. Choć zarówno w Łodzi, jak i Gdyni spikerzy konsekwentnie przekręcali jego nazwisko, podsumowując mundial selekcjoner przyznał, że to właśnie on jest jednym z największych wygranych tego turnieju. Na to złożyły się m.in. świetne strzały z meczu z Włochami.

Najbardziej konsekwentny: Jacek Magiera i jego roszady w składzie

Na długo przed pierwszym meczem zapowiadał, że wszyscy zawodnicy są dla niego równie ważni i każdy z nich może zagrać w wyjściowym składzie. Choć wielu nie wierzyło w to, co mówił selekcjoner, ten dotrzymał słowa. W fazie grupowej w wyjściowych jedenastkach pojawiło się aż siedemnastu różnych zawodników. Takiej szansy nie otrzymali jedynie dwaj rezerwowi bramkarze (Miłosz Mleczko oraz Karol Niemczycki), Adrian Gryszkie-wicz i Maik Nawrocki. Wynika to w dużej mierze z faktu, że w defensywie Bialo-Czerwoni radzili sobie znacznie lepiej niż w ataku. W całym turnieju stracili zaledwie dwa gole z gry oraz jednego z rzutu karnego.

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Materiał oryginalny: Mundial U-20. Reprezentacji Polski pozostały tylko wspomnienia. "Naj" występu na mistrzostwach - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie