Międzynarodowa społeczność ma Haiti na sumieniu

    Międzynarodowa społeczność ma Haiti na sumieniu

    Anna J. Dudek

    Polska

    Polska

    Sytuacja na Haiti związana z wybuchem epidemii cholery powoli się stabilizuje. Nie oznacza to, że zagrożenie minęło całkowicie - wprawdzie liczba zachorowań zaczęła spadać, ale władze wciąż obawiają się rozprzestrzenienia się choroby wśród ponad miliona koczujących w zrujnowanej stolicy Port-au-Prince bezdomnych. Tam, w fatalnych warunkach sanitarnych, przy braku czystej wody pitnej, cholera rozprzestrzeniłaby się błyskawicznie.
    Sytuacja na Haiti po styczniowym trzęsieniu ziemi była i wciąż jest katastrofalna - zrujnowana stolica, brak wody pitnej, przepełnione szpitale i setki tysięcy bezdomnych, których katastrofa pozbawiła dachu nad głową.
    Dziś, kiedy w mozolnie usiłującym stanąć na nogi Haiti grasuje epidemia cholery, społeczność międzynarodowa szuka winnych tego stanu rzeczy. Paradoksalnie, oskarżycielski palec może ona wymierzyć sama w siebie - do tej pory z obiecanych po styczniowej klęsce pieniędzy Haiti otrzymało zaledwie mały procent. To spowodowało, że nie udało się odbudować stolicy, która teraz może stać się ogromnym ogniskiem śmiertelnej choroby.

    Siedem miesięcy temu świat obiecał Haiti pomoc finansową, jednak do tej pory władze kraju otrzymały zaledwie 465 mln z obiecanych ponad 3 mld funtów. Wśród krajów, które obiecały pomoc, ale nie wywiązały się ze swoich obietnic, znajdują się między innymi Stany Zjednoczone - z przyznanych Haiti ponad 700 mln funtów USA do tej pory przekazały Haiti okrągłe zero. Mowa o dodatkowych funduszach, które przyznała Haiti amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton, przedtem USA pomogły Haiti kwotą 636 mln.

    Jak mówi Mark Weisbrot z Centrum Badań Polityki Gospodarczej, skandaliczne opóźnienia w wypłaceniu pomocy, której Haiti desperacko potrzebowało i wciąż potrzebuje, wynikały z politycznych potyczek w samych Stanach Zjednoczonych, co z kolei spowodowało wstrzymania wypłacenia funduszy pomocowych przez inne kraje. - Nie ma wytłumaczenia na to, że dziś, 10 miesięcy po trzęsieniu ziemi, wciąż setki tysięcy ludzi mieszkają w prowizorycznie skleconych schronieniach - mówi Weisbrot. - To jasne, że społeczność międzynarodowa nie podołała sytuacji, skoro nie udało się odbudować choćby części budynków - dodaje.
    Amerykański polityk John Simon, który obecnie pracuje dla Centrum na Rzecz Rozwoju Światowego w Waszyngtonie, uważa, że gdyby obiecane transze zostały Haiti wypłacone wcześniej, prawdopodobnie udałoby się uniknąć epidemii cholery i innych zagrożeń, jakie niesie dla ludności życie w ekstremalnie trudnych warunkach. Biurokracja i wewnętrzne rozgrywki polityczne sprawiły, że nie udało sie zapobiec tragedii, która wcale nie była nieunikniona. Społeczność międzynarodowa ponosi winę za to, że na Haiti wciąż panują fatalne warunki

    Cholera to choroba, która przenoszona jest przez skażone wodę i jedzenie, o które w warunkach, jakie panują na Haiti, nietrudno. W sytuacji, gdy choroba już zabrała setki ludzkich istnień, a kolejne tysiące są zagrożone, nie ma co gdybać. Jednak gdyby faktycznie pomoc Haiti zostałaby udzielona szybciej, być może udałoby się zapobiec kolejnej tragedii.

    Do tej pory na Haiti zmarło na cholerę 259 osób, a ponad 3 tys. się nią zaraziły.

    Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo