Matteo Trentin: Chciałbym móc po prostu wyjść z domu [Rozmowa]

Michał Skiba
Michał Skiba
Trentin to kolarz szosowy polskiego zespołu CCC Team. W zeszłym roku zdobył srebrny medal MŚ. W karierze wygrał trzy etapy TDF.
Trentin to kolarz szosowy polskiego zespołu CCC Team. W zeszłym roku zdobył srebrny medal MŚ. W karierze wygrał trzy etapy TDF. AP/Associated Press/East News
Trzeba pomyśleć nad modelem, w którym zespoły nie są tak uzależnione od sponsorów. Istnieje możliwość, że przejedziemy 16, lub 17 wyścigów w pięć miesięcy. To będzie trudne. - mówi Matteo Trentin, włoski kolarz polskiej grupy CCC Team.

Jaki jest Pana sposób na formę w czasach kwarantanny? Na pańskim Instagramie widziałem, że meksykańskie jedzenie pojawiło się na stole…

Staram się robić dobre obiady (śmiech). Moja forma jest całkiem dobra, oczywiście nie taka, jak podczas jazdy i normalnego sezonu. Staram się mobilizować, by nie tracić kondycji. Wiem, że nie muszę wylewać z siebie ostatnich potów, by być formie, bo to nie jest odpowiedni moment na to. Nie startujemy. Wciąż zostało mnóstwo czasu, byśmy wrócili do prawdziwego ścigania. Ale uważam, że mam się dobrze.

Ale przyzwolenia na totalne lenistwo też nie ma?

Wciąż jestem w lekkim treningu. Nie są to trudne zajęcia, nie umywają się nawet do normalnego treningu, który robię w trakcie sezonu. Mam ćwiczenia na rollerach do masażu. Raz dziennie. Później biegam, często po prostu po schodach. Mam ich trochę obok mojego domu, więc jest to dobra forma ćwiczeń. To i tak fart, że obok jest takie podejście z wielu schodów, ponieważ nie możemy się oddalać od miejsca zamieszkania. Jeżdżę też na trenażerze.

Mikel Landa (zawodnik zespołu Movistar) mówi, że już nie może patrzeć na swój trenażer treningowy. Jakie Pan ma podejście do domowego treningu, bo domyślam się, że to może się szybko znudzić.

Na pewno jest to nużące. Jest to bardzo fajna sprawa, jeśli możesz to zrobić od czasu do czasu. Teraz funkcjonujemy już tak przez miesiąc i będzie trwało, bo we Francji przedłużyli wszystkie obostrzenia do 11 maja. Nie będzie więc szans na wyjście na rower. Teraz mamy jakiś pomysł na termin wznowienia sezonu, więc jestem spokojny. Jestem w stanie na razie ćwiczyć w taki sposób. Mogę bawić się na siłowni, mogę biegać. Po prostu trzymam swoje ciało w jakimś tam stopniu gotowości. Najważniejsze to być ostrożnym w tej sytuacji, a reszta wróci do normy.

Wielu kolarzy mówi, że podczas wyścigu i tak niewiele zwiedza, bowiem skupia się jedynie na przednim kole. Jednak tęsknota za powrotem na trasę musi być duża?

Naprawdę tęsknię w ogóle za samym wyjściem na zewnątrz. Teraz jest to tutaj spory problem, nie wiem, czy w Polsce też tak jest. Tutaj jesteś skazany na balkon i trenażer, to nie jest scenariusz, który jest najfajniejszy.

Co Pan myśli o nowym terminie Tour de France? („Wielka Pętla” ma wystartować 29 sierpnia w Nicei i zakończyć się 20 września w Paryżu)

Moja pierwsza myśl, to po prostu nadzieja. Nadzieja, że to prawda i że wyścig się odbędzie. Teraz mamy termin, mamy listę pomysłów, jak wrócić do jazdy. Zaraz trening stać się mocniejszy, bo trzeba być gotowym na początku lipca. Mniej więcej. Możemy lepiej zaprogramować pewne rzeczy. Wróci więcej detali w treningu.

Jesień może być dla was wszystkich niesamowicie pracowita, wiele wskazuje na to, że kalendarz będzie bardzo napięty. Jak wy to udźwigniecie?

Jak o tym myślę, to wydaję się to bardzo trudne. Każdy musi mieć swój plan, swoje cele na te imprezy. Coś musi stać się istotniejsze. Wygrać wszystkie wyścigi, być w nich mocnym jest chyba niemożliwe. Na pewno będziemy mieli swój plan i chcieli go realizować. To też będzie trudne dlatego, że sezon wróci nagle. Nie będziemy jeździć przez długi czas, już nie startujemy miesiąc. Wielu zawodników ma kontrakt tylko do końca tego sezonu. Każdy chciał walczyć o siebie od początku tego sezonu i nie może tego zrobić. Jeśli jednak zaczniemy sezon np. w lipcu, będziemy jeździć przez lato aż do października i listopada, to będzie pięć miesięcy pełnego ścigania. Istnieje możliwość, że przejedziemy 16 lub 17 wyścigów w pięć miesięcy. To dużo. Musimy być na to gotowi. To trudne być w wielkiej formie przez pięć miesięcy.

Martwi się Pan o przyszłość całego kolarstwa? Wiadomo, że wszystkie drużyny mają teraz swoje problemy.

Jeśli kryzys będzie szedł tę złą stronę, sklepy i innego rodzaju placówki będą zamknięte, to na pewno nie będzie wesoło. Wiadomo, że kolarstwo to sponsorzy. Zdajemy sobie sprawę, że w kolarstwie pewne mechanizmy nie działają dobrze. Są pewne modele ekonomiczne, które można byłoby poprowadzić inaczej. Wszystko działało dobrze do pewnego momentu. Później zespoły zaczęły się wycofywać. Jest źle, jeśli widzisz, że każdego roku jakiś zespół się zwija - a w ostatnich dziesięciu latach było kilka takich przypadków. Teraz trzeba pomyśleć nad tym, by zespoły nie były aż tak uzależnione od sponsorów. Oczywiście, że oni są niesamowicie potrzebni, bo oni robią to dla promocji, pasji, z wielu innych powodów, ale w takim kryzysie ta sytuacja jest problemem dla wszystkich.

To dla Pana najtrudniejszy moment w karierze?

Jest inaczej. Jeśli słyszę, że wszystko będzie wracało do normy za - na przykład - dwa miesiące, to jest okej. Potem może okazać się, że sponsor przestanie działać w październiku, to myślę sobie: jest październik, sezon w zasadzie się kończy, może zespół znajdzie następnego sponsora, co robić? W tym roku sezon rozpoczął się i nagle okazało się, że nie wiesz co dalej, kiedy następny wyścig. Gdzie się odbędzie i jak. To jest naprawdę frustrujące. To zawsze utrudnia w treningu, trochę zaburza koncentrację, a przecież jest się profesjonalnym sportowcem. Wciąż musimy dbać o siebie, wagę, trening. Niestety nie wiem, jeszcze co będziemy robić.

W sobotę odbył się „wyścig z pokoju”, jeździliście z kibicami wirtualną trasą za pomocą platformy (transmisję z wydarzenia przeprowadził Eurosport 1). Fajna odskocznia?

To miłe wydarzenie, bo to zawsze jakaś rozrywka dla mnie i dla naszych kibiców. Myślę, że w trakcie tego kryzysu, gdy nic się nie dzieje, to była jakaś namiastka kolarstwa dla kibiców. A telewizja może to pokazać, bo i tak przecież sport w tym momencie nie istnieje. Taki wyścig był dobrą formą ucieczki myśli od swojego salonu w domu, czy mieszkaniu. Zawsze to coś nowego. Wpraszamy się do domów z trochę innym rodzajem kolarstwa. To może będzie jakaś przyszłość kolarstwa w sezonie zimowym, albo, gdy zdarzy się na świecie podobny kryzys, który równie mocno uderzy w gospodarkę. Uważam, że to może zadziałać zimą, jest to pomysł na jakąś interakcję z kibicami w mediach społecznościowych itd.

Głośne powroty piłkarzy do ekstraklasy.

Wideo

Materiał oryginalny: Matteo Trentin: Chciałbym móc po prostu wyjść z domu [Rozmowa] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie