Markety o kilometr od targowiska. Sześć postulatów kupców. Akcja protestacyjna. Co na to miasto?

(KZ)
Udostępnij:
Łódzka Federacja Kupiecka prowadząca na targowiskach akcję protestacyjną zgłosiła sześć postulatów do władz miasta. Bez ich spełnienia nie przetrwają.

Już od listopada przedstawiciele kupców prowadzą akcję protestacyjną i przedstawiają swoje żądania wobec władz miasta. Najpierw wystąpili z listem otwartym. Gdy nie dało to efektu, od nowego roku na rynkach wywiesili czarne flagi. W tym tygodniu mieli się spotkać z prezydent Hanną Zdanowską i urzędnikami. W poniedziałek spotkanie zostało odwołane, tak samo we wtorek. Kolejny termin rozmów z Łódzką Federacją Kupiecką został ustalony na 25 stycznia.

- Największym problemem jest miażdżąca przewaga dyskontów i marketów sieci handlowych powstających w bezpośrednim sąsiedztwie targowisk – skarży się Jerzy Romański, prezes federacji.

W tym tygodniu federacja złożyła pismo do prezydent miasta, w którym ustaliła wstępne warunki osiągnięcia porozumienia. Kupcy chcą obniżenia czynszów dzierżawnych o połowę. Żądają, by miasto zablokowało dyskontom i sieciom handlowym dalszej sprzedaży gminnych gruntów w odległości mniejszej niż kilometr od targowiska. Oczekują obniżenia opłat zaparkowanie dla klientów targowisk. Chcą sprzedaży stowarzyszeniom i firmom kupieckim gruntów, na których zainwestowali w pawilony i hale. W przypadku, gdyby miasto zrezygnowało ze sprzedaży tych terenów, oczekują zwrotu poniesionych nakładów. Domagają się także zmiany dotychczasowych zasad inwestowania w tereny targowisk. Do tej pory kupcy z własnych środków budowali na gminnych gruntach, co nie gwarantowało im zabezpieczenia inwestycji. Uważają, że sprawiedliwą formułą jest partnerstwo miasta i prywatnego kapitału na równych zasadach.

Władze miasta, mimo naszych pytań, nie ustosunkowały się ani do postulatów federacji, ani nie wyjaśniły kolejnego odraczania terminu rozmów. Tymczasem kupcy wyliczają, że na 10 targowiskach, które reprezentują pracuje w sumie 3735 osób. Handlujący na pawilony i wiaty wydali w sumie prawie 75 milionów złotych. Z tytułu dzierżawy i podatku od nieruchomości wpłacają rocznie 4,1 miliona złotych do budżetu miasta.

Od jutra kwarantanna zostaje skrócona

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
15 stycznia, 12:22, pisior:

Rynki do likwidacji są bardzo drogie!!!

🙂🙂

G
Gość
15 stycznia, 14:34, Gość:

A jak otworzę zakład fryzjerski to żaden inny nie może powstać w promieniu kilometra. Aha...

Tylko rynki w mieście to przeżytek i stopniowo znikają. Ktoś pamięta rynek na placy Reymonta? A na placu Wolności?

A na rogu Piotrkowskiej i Struga?

Brawo!!!!!!

G
Gość
Handlowcy to sępy!!!!!!! najlepiej żeby pozajmowac wszystkie miejsca i nikogo nie wpuścić.jestescie prostakami którzy biją się o każdy centymetr na rynku.na miejscu pani Zdaniwskiej zburzylabym tą hale i postawiła 5 dyskontów.
G
Gość
A jak otworzę zakład fryzjerski to żaden inny nie może powstać w promieniu kilometra. Aha...

Tylko rynki w mieście to przeżytek i stopniowo znikają. Ktoś pamięta rynek na placy Reymonta? A na placu Wolności?

A na rogu Piotrkowskiej i Struga?
p
pisior
Rynki do likwidacji są bardzo drogie!!!
G
Gość
15 stycznia, 05:53, Karolina:

Oczywiście że zlikwidować !teraz można kupić wszystko w markecie za mniejsze pieniądze.tylko rolnicy powinni mieć miejsce i możliwość sprzedaży własnych upraw.

Ceny odzieży są mocno zawyżane.kiedys ryneczku kojarzyły się z niskimi cenami a teraz handlowcy dużo sobie doliczają.

Poza tym rynki to siedliska przestępczości i nielegalnym handlu tytoniem.procderyvdzieja się na oczach i pod nosem policji.

100%

K
Karolina
Oczywiście że zlikwidować !teraz można kupić wszystko w markecie za mniejsze pieniądze.tylko rolnicy powinni mieć miejsce i możliwość sprzedaży własnych upraw.

Ceny odzieży są mocno zawyżane.kiedys ryneczku kojarzyły się z niskimi cenami a teraz handlowcy dużo sobie doliczają.

Poza tym rynki to siedliska przestępczości i nielegalnym handlu tytoniem.procderyvdzieja się na oczach i pod nosem policji.
G
Gość
Ubiegłej zimy postanowiłam wspierać okoliczne sklepiki osiedlowe. Zaczęłam kupować w małym pawiloniku obok bloku. Na drzwiach napisano, że w środku może przebywać jedna osoba w maseczce. OK. Kolejka karnie stała na mrozie. Kiedy weszłam do środka zobaczyłam pana sprzedawcę w maseczce na brodzie a w sklepie 3 jego kumpli w ogóle bez maseczek, którzy rechotali na całe gardła. Odchodziły ploteczki. Klient wykonuje slalom między panami nabierając sobie sam towaru do toreb. Podobnie jest w stojącym obok pawiloniku mięsnym. Pani sprzedawczyni bez maseczki najważniejsze ploteczki z klientkami a nie jakieś bhp.
K
Krzysztof
Zakupy tylko w marketach :)

Małe ryneczki na których nic nie ma powinny zostać zlikwidowane
T
TEO
POPIERAM!
G
Gość
Trzeba było się z tym liczyć.markety wyrastają jak grzyby po deszczu .każdy kombinuje jak może.Wy też jesteście przebiegli w tym swoim handlu i krzywdy sobie nie dacie zrobić.potraficie między sobą skakać sobie do oczu o lepsze miejsce,o lepszy towar.okupujecie wszystkie rynki i jeszcze wam mało !!!!!!najlepiej gdyby cała łódź była do waszej dyspozycji.
Dodaj ogłoszenie