Marek Falenta: Zostałem wrobiony, bo chciałem dać Polakom tani węgiel. Więcej na PO nie zagłosuję

Redakcja
Marek Falenta
Marek Falenta Tomasz Jodłowski/Polskapresse
Biznesmen Marek Falenta, któremu postawiono zarzuty współudziału w nielegalnych podsłuchach polityków, zaprzecza, by był zaangażowany w ten proceder. Nie wierzy też, że nagrań dokonywał podejrzany w tej sprawie Łukasz N.

Marek Falenta uważa, że w sprawę "wrobili" go baronowie węglowi. - Ta sytuacja jest wywołana przez baronów węglowych, którzy dzisiaj kupują tanio węgiel od polskich kopalń i sprzedają go bardzo drogo indywidualnym osobom - powiedział Falenta w piątek w RMF FM.

Przyznał, że miał kontakty z Łukaszem N., kiedy przychodził do restauracji na spotkania biznesowe, obsługiwane przez niego. - Nie jestem szaleńcem i nie podjąłbym takiej akcji. Jestem na rynku od 17 lat, posiadam około 30 firm, zatrudniam około 2 tys. ludzi. Nie jestem samobójcą – mówił Falenta.

Zdaniem biznesmena "czas pokaże", czy sąd oczyści go z zarzutów. - Udowodnię, że jestem w tej sprawie niewinny i ta sprawa została wywołana tylko przez to, że chciałem 12 milionom Polaków dać tani węgiel - powiedział.

Marek Falenta: To zemsta mafii węglowej

Źródło: RMF FM/x-news

Zapytany, czy wierzy, że polityków nagrywał zatrudniony w restauracji Sowa i Przyjaciele Łukasz N., Falenta odpowiedział: "Nie wierzę".

Potwierdził, że zna i swego czasu zatrudniał N. - Dla mnie był to człowiek stworzony do tej pracy, bardzo otwarty, mega sprzedawca. Wszyscy go lubili. Znał praktycznie całą Warszawę. Wszyscy lubili przebywać w tej restauracji, w słynnych VIP-roomach - opisywał.

Przyznał, że oprócz Łukasza N., zna także dziennikarza Piotra Nisztora z tygodnika „Wprost”, który ujawnił nielegalne nagrania. - Znam Piotra Nisztora, też to jest okres około pięciu lat. To są normalne spotkania dziennikarskie, Piotr pisał wielokrotnie o naszych firmach - mówił. Dodał, że Nisztor pisał o mafii węglowej. - Myślę, że i tak sprawca tych nagrań zostanie niedługo ujawniony - dodał. Jak mówił, ci, którzy go znają, wiedzą, że biznes jest jego całym życiem.

Falenta pytany, czy zna wielu polityków, odparł: "To jest właśnie główny problem, że właśnie nie znam bardzo za wielu polityków". Przyznał, że zawsze głosował na Platformę Obywatelską, ale teraz już nie będzie. Falenta dostał zarzuty współudziału w procederze nielegalnych podsłuchów polityków. Postawiono je także biznesmenowi Krzysztofowi Rybce. W środę wieczorem obu zwolniono za kaucją.

Prokurator zarzucił obu zatrzymanym we wtorek współsprawstwo - także z podejrzanymi kelnerami Łukaszem N. i Konradem L. - w popełnianiu czynów polegających na nieuprawnionym zakładaniu i posługiwaniu się urządzeniem nagrywającym oraz ujawnieniu utrwalonych rozmów innym osobom.

Prokuratura nie podała szczegółów zarzutów. "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że Falenta kupił nagrania od kelnerów i przekazał je za czyimś pośrednictwem tygodnikowi "Wprost". Miał mu pomagać w tym jego szwagier, Rybka (ich adwokaci poinformowali media, że obaj zgadzają się na podawanie ich nazwisk). Podejrzani nie przyznali się i złożyli wyjaśnienia. Grozi im do 2 lat więzienia.

Wobec Falenty prokurator zastosował poręczenie majątkowe w kwocie miliona zł, zakaz opuszczania kraju oraz dozór policji. Wobec Rybki zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 20 tys. zł, zakaz opuszczania kraju oraz dozór policji.

Falenta mówił w piątek, że szokiem dla niego jest to, co stało się w Bydgoszczy. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy w przyszłym tygodniu rozpatrzy zażalenia na aresztowanie pięciu osób związanych ze spółkami Składy Węgla i MM Group - podano w sądzie. Aresztowani są podejrzani m.in. o oszustwa, wyłudzanie podatku VAT i pranie brudnych pieniędzy na kwotę 85 mln zł.

Prokuratura przedstawiła zarzuty łącznie 12 osobom, które były w kierownictwie powiązanych kapitałowo spółek Składy Węgla i MM Group lub miały wpływ na podejmowane decyzje gospodarcze. Aresztowano sześć osób, ale jedna została zwolniona. Wobec części podejrzanych zastosowano poręczenia majątkowe, dozory policyjne i zakazy opuszczania kraju. Obie spółki mają siedzibę w Białych Błotach k. Bydgoszczy.

Wideo

Materiał oryginalny: Marek Falenta: Zostałem wrobiony, bo chciałem dać Polakom tani węgiel. Więcej na PO nie zagłosuję - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie