reklama

Magister ekonomii nie był w stanie spłacić kredytu, więc... rabował banki [galeria zdjęć]

Edward Mazurkow
Kazimierz B. został ujęty przez policję w lipcu ubiegłego roku. Fot. Policja
37-letni Kazimierz B., magister ekonomii, z pistoletem w ręku napadł na 17 banków i napadałby dalej, gdyby nie jego białe daewoo leganza.

Zaparkował auto tak, iż znalazło się w polu widzenia monitoringu sieradzkiego banku, który też okradł.
- To auto Kazimierz B. kupił w lutym 2011 r. Ma charakterystyczny czarny zderzak. Dzięki niemu funkcjonariusze trafili na trop 37-latka - mówi prok. dr Anna Pyka z Prokuratury Rejonowej na Widzewie, która prowadziła śledztwo przeciwko mężczyźnie.

Hodowca koni i bandyta
Kazimierz B., szczupły, przystojny mężczyzna o ciemnych oczach i długich, spiętych w kitkę włosach, nie miał konfliktów z prawem. W Bukowcu w gminie Brójce hodował konie i prowadził gospodarstwo agroturystyczne. W bankach pod zastaw nieruchomości zaciągnął wysokie kredyty. Interesy nie szły jednak najlepiej. Gdy wierzyciele zaczęli pukać do jego drzwi, ratował się wyprzedając konie. Pieniędzy starczyło tylko na pokrycie najpilniejszych zaległości.
- Wykombinował sobie wtedy, że gotówkę zdobędzie napadając na banki. Dzięki kontaktom swojego wuja pod koniec kwietnia 2010 r. nielegalnie kupił w Czechach pistolet walther z amunicją - opowiada prokurator.
Kazimierz B., tak jak nauczył się tego na studiach, do nowej działalności "biznesowej" przygotował się starannie. W internecie zebrał informacje o napadach na banki, kupił kilka czapek (bejsbolówek i leninówek), kurtek, a także dwie pary okularów w masywnych oprawach, aby móc dobrze maskować twarz.

Z pistoletem w ręku
Pierwszego skoku na bank dokonał 14 maja 2010 r. Była to jednak kompletna klapa, gdyż pracownica placówki przy ul. Gorkiego w Łodzi, którą "odwiedził", odesłała go z kwitkiem mówiąc, że... nie ma gotówki. Nie zraził się nieudaną próbą i 19 maja napadł na bank przy ul. Przybyszewskiego w Łodzi. Nie przeszkadzało mu wcale, że placówka znajduje się niedaleko domu, w którym kiedyś mieszkał, a teraz przebywa tam jego była żona i dwie córeczki. Szybko dokonał kolejnych napadów. W sumie w Łodzi Kazimierz B. obrabował 10 banków (m.in. przy ulicach Ketlinga, Rzgowskiej, Nastrojowej i Piotrkowskiej). Napadł także na placówki w Pabianicach, Sieradzu, Częstochowie, Sosnowcu, Katowicach, Włocławku i Końskich. Zrabował różne sumy pieniędzy - od 500 zł do 22,7 tys. zł (przy ul. Nastrojowej).

Poszukiwany żywy lub martwy
- Zawsze dokładnie planował skok. Początkowo jeździł mercedesem vito. Później, gdy poprawiła się jego sytuacja finansowa, daewoo leganzą - mówi prokurator Anna Pyka.
37-latek napadał na małe placówki, gdzie nie było ochrony i można było szybko wyjść. Pojawiał się przed ich zamknięciem udając zainteresowanie ofertą banku. Podczas rozmowy z pracownikiem siadał za stołem i kładł na nim skrzyżowane ręce, a między nimi był wycelowany w bankowca pistolet. Mówił cichym, opanowanym, nieznoszącym sprzeciwu głosem: "Zachowuj się spokojnie. Nie włączaj alarmu, bo cię zastrzelę". Pracownicy byli przerażeni. Policja sporządziła portret pamięciowy rabusia. Za pomoc w jego ujęciu wyznaczyła 15 tys. zł nagrody!

Na ławie oskarżonych
1 lipca 2011 r. Kazimierz B. napadł na bank w Sosnowcu. Następnego dnia, żeby ukoić rozkołatane nerwy, wyjechał z przyjaciółką na wypoczynek do Egiptu. Wówczas policji udało się go namierzyć.
Został zatrzymany 22 lipca 2011 r. w Ostrowie Wielkopolskim, gdy przygotowywał się do kolejnego napadu - mówi podinsp. Joanna Kącka, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi.
Funkcjonariusze znaleźli przy nim magazynek z amunicją, a w jego aucie kurtkę, w której dokonywał napadów, czapkę z daszkiem, broń, okulary, a także nawigację samochodową i... kartkę z adresami banków w Ostrowie Wielkopolskim.
Kazimierz B. przyznał się do napadów, ujawniając ich szczegóły. Na wniosek prokuratury został tymczasowo aresztowany.
- W jego sprawie ma zeznawać 100 świadków. Grozi mu do 15 lat więzienia - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
W areszcie przy ul. Smutnej 37-latek cieszy się dobrą opinią. Liczy, że po kilku latach zostanie zwolniony warunkowo. Ostatnio poprosił prokuraturę o zgodę na przesłanie mu do więzienia kilku książek i kodeksów prawniczych.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

x
xyz

nono koles byl tak bardzo biedny ze robil sobie wycieczki do egiptu z panienkami ahh ta biedota :)

e
exvip

Odważny człowiek i taki zaradny - podziwiam i pozdrawiam. Rzeczywistość zmusza do takich działań i będzie jeszcze gorzej. Czarnowróżę "Grecję w Polsce" niebawem... RZąd jest ślepy na biedę...!

S
Sęk

To Polska - tu trzeba się równo dzielić

Dodaj ogłoszenie