Maciej Żurawski: Nie jestem Robertem Lewandowskim, ale na mnie też się kiedyś nie poznali. W reprezentacji U-14 zaczynałem na prawej obronie

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Maciej Żurawski (w środku) rozegrał 72 mecze w reprezentacji Polski i zdobył w nich 17 bramek
Maciej Żurawski (w środku) rozegrał 72 mecze w reprezentacji Polski i zdobył w nich 17 bramek Grzegorz Jakubowski / Polskapresse
- Nie chcę się porównywać do Roberta, bo nigdy nie doszedłem do takiego poziomu jak on, ale ze mną było podobnie. Ja również długo nie uchodziłem za nie wiadomo jaki talent - wspomina Maciej Żurawski. Z byłym reprezentantem Polski, uczestnikiem mistrzostw świata i Europy, rozmawiamy również m.in. o problemach obecnej kadry, zbliżających się mistrzostwach Europy, Krzysztofie Piątku i Arkadiuszu Miliku.

Osiem meczów, cztery zwycięstwa, jeden remis i trzy porażki. Bramki 13-7. Tak wygląda bilans piłkarskiej reprezentacji Polski w 2020 roku. Na papierze nie wygląda to tak źle, ale w komentarzach słychać głównie narzekania. Zasłużone?
To zależy od tego jak wysoko sobie wieszamy poprzeczkę. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i skoro po latach my Polacy doczekaliśmy się sukcesu naszej drużyny narodowej, mam na myśli Euro 2016, to oczekujemy, że już za każdym razem będzie co najmniej równie dobrze, a może nawet lepiej. Efekt jest taki, że każdy słabszy występ kadry wywołuje ogromną falę krytyki.

Być może zasłużoną?
Być może, a być może trochę przesadzoną. Ja nie oczekuję za każdym razem jakiegoś fantastycznego poziomu w grze naszej kadry. Życzyłbym sobie jednak, żeby nie schodziła poniżej pewnego poziomu. Więcej stabilizacji, może nie na najwyższym poziomie ale na takim, żebyśmy wiedzieli czego można się po tej drużynie spodziewać. Bo na razie bywa nieprzewidywalna.

Pompowanie balonika to nasza cecha narodowa. W 2002 roku jechał Pan z kadrą do Korei i Japonii po mistrzostwo świata - takie były przynajmniej zapowiedzi...
Tak było zawsze, czy to w 2002, czy w 2006 roku. Zawsze było tak, że najpierw czekamy na rywali w grupie, a potem następuje hurraoptymizm, bo za każdym razem trafiamy na drużynę, która - przynajmniej teoretycznie - jest poza naszym zasięgiem, ale reszta już jak najbardziej. W efekcie widzimy się w kolejnej rundzie jeszcze przed pierwszym meczem. A potem się okazuje, że ci co mieli być w zasięgu nas ogrywają i nagle wszyscy są zdziwieni, że jak to? To oni są tacy fantastyczni, czy może my tacy słabi...

Na papierze i kadra Engela w 2002 i Janasa w 2008 były niezłymi drużynami. Może nie na mistrzostwo świata, ale na wyjście z grupy już jak najbardziej. A jednak coś za każdym razem szło nie tak...
To złożony temat. Zawsze najprościej jest powiedzieć, że przygotowania były nie takie jak być powinny i w efekcie nie trafiliśmy z formą. Że doszły kwestie mentalne związane ze startem w wielkiej imprezie. W Korei zagraliśmy świetny mecz z USA, ale dla nas on już o niczym na tamtym mundialu nie decydował. I to jest ta różnica - inaczej gra się o wszystko, a inaczej już tylko o honor.

Czego w takim razie oczekiwać od obecnej reprezentacji? Z jednej strony tworzą ją ludzie grający w naprawdę dobrych klubach, a w dodatku jej kapitanem jest najlepszy piłkarz świata w 2020 roku. Z drugiej jednak nie brak głosów, że te indywidualności nie tworzą zespołu.
Jeśli przypomnimy sobie Euro 2016, to Adam Nawałka miał wówczas do dyspozycji wszystkich swoich kluczowych piłkarzy w optymalnej formie. Wszyscy grali w swoich klubach, na najwyższych obrotach, byli napędzeni i fizycznie i mentalnie. Dwa lata później na mundialu w Rosji już tak kolorowo nie było, a na takim poziomie decydują często detale. My mamy wielu dobrych piłkarzy, ale nie aż tylu, żeby dało się każdego zastąpić. Poza tym nie można patrzeć na tę kadrę tylko przez pryzmat Roberta Lewandowskiego. Piłka nożna to sport zespołowy i choć oczywiście Robert wiele razy dawał i zawsze może dać coś ekstra w ofensywie, to jednak ktoś mu tę piłkę w okolice pola karnego musi dostarczyć. Tymczasem wiele razy widzieliśmy jak on cofa się i próbuje rozgrywać, bo się nie może na nią doczekać. Kolejna kwestia to partnerzy Lewandowskiego, bo problem w klubie ma od dawna Krzysiek Piątek, a Arek Milik... Bardzo go szanuję i wiem, że w optymalnej formie tworzy z Lewandowskim naprawdę fajną parę napastników. Jest jednak obecnie w takiej sytuacji, że można chyba tylko dać na tacę w intencji tego, żeby zimą zdołał się w końcu wyrwać z Napoli i zaczął regularnie grać.

Rozumie Pan - jako były piłkarz - postawę Milika? Wiadomo, że chciał odejść do jak najlepszego klubu i wynegocjować jak najlepszy kontrakt, ale czy trochę nie przeszarżował? Popalił sobie w efekcie mosty w Napoli i teraz ma problem, bo może nie tylko nie pojechać wiosną na Euro. Po sezonie spędzonym na trybunach jego wartość na pewno nie wzrośnie...
W mojej ocenie to było złe podejście do sprawy. I Arka i jego menedżera, bo to oni razem wszystko to ustawiali na nowo. Wyszło jak wyszło i muszę powiedzieć, że z jednej strony fajnie jest słyszeć trenera Brzęczka mówiącego jak ważnym graczem dla jego kadry jest Milik. Z drugiej jednak nikt nie powinien być powoływany za zasługi, a takie sugestie pojawiały się również w przypadku Kamila Grosickiego.

Grosicki przynajmniej dał coś ekstra kadrze, bo był w 2020 roku jej najskuteczniejszym piłkarzem.
I bardzo dobrze. Zdarzały się już przypadki, że piłkarz dobrze grał w reprezentacji mimo problemów w klubie, że przypomnę tylko Jakuba Błaszczykowskiego. W dłuższej perspektywie nie można jednak dawać nikomu takiego psychicznego komfortu, że nieważne czy gra w klubie czy nie, to i tak zostanie powołany. To jest reprezentacja Polski i powinni w niej występować piłkarze będący w optymalnej formie. Oczywiście to są tylko nasze dywagacje, bo nie wiemy jakie są wewnętrzne ustalenia pomiędzy Brzęczkiem i Milikiem. Przekaz do mediów może być nieco inny.

W czym tkwi problem Piątka? Nic mu nie ujmując, ale choć miewa przebłyski w Berlinie, to pojawiają się coraz częściej głosy, że to piłkarz, który miał fantastyczny jeden sezon, a teraz - kolokwialnie mówiąc - jedzie na opinii.
Trudny temat, ale trochę tak jest. Po tym jak Krzysiek nastrzelał bramek w Milanie, a wcześniej w Genoi wszyscy oczekują, że tak już będzie zawsze. Tymczasem im dalej w las tym więcej drzew. Trudno jest zawodnikowi wejść na tak wysoki poziom, ale jeszcze trudniej się na nim utrzymać. Piątek jest w takim momencie, że musi jak najszybciej wrócić do regularnego strzelania i nie chodzi o to, żeby co mecz zdobywał po dwie bramki [ROZMAWIALIŚMY W OSTATNICH DNIACH 2020 ROKU - RED]. Chodzi o to, żeby ta jego forma była w miarę ustabilizowana. Musi być aktywny, dochodzić do sytuacji. Kiedy masz sytuacje to wiesz, że twoja dyspozycja rośnie, jesteś zagrożeniem. Wtedy to zazwyczaj tylko kwestia czasu, kiedy zaczniesz te sytuacje wykorzystywać. Najgorzej jest, gdy nie masz sytuacji, nie jesteś zagrożeniem, kiedy ci ewidentnie nie idzie. Szczerze mówiąc to ja nie wiem czego się tak naprawdę po Krzyśku spodziewać i trochę szkoda, że nie pracowaliśmy w minionym roku nad jakimiś alternatywami w ataku. Opieramy się na Lewandowskim i wiadomo, że będziemy się na nim opierać. Wiadomo, że Robert jest tytanem pracy i omijają go poważniejsze kontuzje. W piłce niczego nie można być jednak pewnym i gdyby - odpukać - coś mu się stało, to mamy problem...

Niektórzy są zdania, że problemem jest selekcjoner.
Trenera definiują wyniki. Celem postawionym Brzęczkowi był awans na mistrzostwa Europy i on ten cel zrealizował. Wiele rzeczy w naszej grze może oczywiście denerwować, ale faktem jest, że po raz kolejny zagramy na Euro.

Pytanie czy stać nas na to, by znów wyjść z grupy...
Rywali mamy trudnych, ale czemu nie... Wszystko zależy od tego, w jakiej formie będą poszczególni piłkarze.

Może ta kadra potrzebuje takiego meczu założycielskiego, jakim dla kadry Nawałki był ten z Niemcami, a dla zespołu Leo Beenhakkera z Portugalią? Zwycięstwa nad naprawdę renomowanym rywalem.
Zwycięstwa z dobrym rywalem po dobrej grze. Można wygrać w słabym stylu i też się cieszyć ze zwycięstwa, ale przełomowe są te zwycięstwa, po których drużyna zaczyna wierzyć, nabiera rozpędu. Ja sobie zdaję oczywiście sprawę z tego, że nie mamy zespołu, który będzie regularnie ogrywał najlepszych. Mamy dobrych piłkarzy, mamy Lewandowskiego, ale nie jesteśmy potęgą. Raz na jakiś czas stać nas jednak na to, by ograć zespół ze ścisłego topu.

Takim meczem może być ten z Anglią, w eliminacjach mistrzostw świata?
Nasza rywalizacja z Anglią ma długą historię i przyznam, że przed losowaniem grup coś mi mówiło, że znów na nią trafimy. Fajnie by było wygrać z Anglią i to w dobrym stylu. Taki mecz mógłby bardzo mocno „zbudować” nas mentalnie przed Euro.

Wróćmy jeszcze do Lewandowskiego. Michał Libich, koordynator ds. szkolenia dzieci i młodzieży w PZPN, który miał okazję oglądać w akcji młodego Roberta stwierdził ostatnio w programie „Cafe Futbol”, że - cytuję - „jako junior był przeciętnym piłkarzem i nie wyróżniał się na tle rówieśników”.
Nie chcę się porównywać do Roberta, bo nigdy nie doszedłem do takiego poziomu jak on, ale ze mną było podobnie. Ja również długo nie uchodziłem za nie wiadomo jaki talent, a jak sobie przypomnę moje pierwsze kroki w reprezentacji do lat 14 trenera Andrzeja Zamilskiego... Ja tam grałem na prawej obronie, bo byłem szybki i operowałem dobrze wślizgiem. Później w ogóle mnie nie powoływano i po raz kolejny zagrałem już w „dorosłej” reprezentacji. W Ekstraklasie zadebiutowałem co prawda w Warcie Poznań mając 18 lat, ale tak naprawdę wypłynąłem dopiero kilka lat później. Przechodząc z Lecha do Wisły Kraków miałem 24 lata. Z Robertem było podobnie - to tak czasami jest, że po prostu niektórzy potrzebują więcej czasu, żeby dojrzeć piłkarsko. Czasem jest odwrotnie, że ktoś w wieku 15-16 lat bardzo mocno się wyróżnia, a później z różnych powodów nie robi kariery. Robert to stuprocentowy profesjonalista, który zwraca uwagę na wszystko co może być potrzebne do tego, żeby osiągnąć sukces w tym co robi. Dlatego jest dziś w miejscu, w jakim jest.

Boniek z kolejnym wyzwaniem

Wideo

Materiał oryginalny: Maciej Żurawski: Nie jestem Robertem Lewandowskim, ale na mnie też się kiedyś nie poznali. W reprezentacji U-14 zaczynałem na prawej obronie - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie