Łódzkie strażniczki z Animal Patrol odebrały właścicielowi zaniedbaną klacz. Zwierzę niestety nie przeżyło...

Angelika Korlaga
Angelika Korlaga
Straż Miejska Łódź
Udostępnij:
Łódzkie strażniczki z Animal Patrol odebrały właścicielowi zaniedbaną klacz. Zwierzę niestety nie przeżyło...

Zwierzę nie mogło wstać...

We wtorek, 17 maja w godzinach popołudniowych do dyżurnego straży miejskiej wpłynęło zgłoszenie o skrajnie wyczerpanym i zaniedbanym koniu, który leżał na środku łąki i nie mógł się podnieść. Dyżurny przyjął zgłoszenie, a już ok. godz. 15.00 funkcjonariuszki pojawiły się na miejscu i podjęły odpowiednie działania.

Klacz leżała na łące, nie ruszała się, jednak wciąż oddychała. Niepokojący wydał się być jej nadęty i twardy brzuch, który prawdopodobnie uniemożliwiał klaczy swobodne stanie i poruszanie się.

- Klacz miała problem z tym, żeby się podnieść. Strażniczki napoiły ją, próbowały jej pomóc i faktycznie w pewnym momencie wstała. Zmiany, które wywołały nadęcie brzucha powodowały u zwierzaka dolegliwości bólowe. Klacz była wyczerpana i zmęczona, co uniemożliwiało jej wstanie. Strażniczki zauważyły również, że zwierzę miało zniekształcone kopyta, co świadczyło o braku dbałości o nie. Ponadto wszelkie zmiany skórne czyli świerzb, pchły ewidentnie wskazywały na brak należytej opieki weterynaryjno-lekarskiej. - informuje Joanna Prasnowska z Wydziału Dowodzenia Straży Miejskiej w Łodzi.

Po postawieniu klaczy na nogi, strażniczkom udało się zaprowadzić ją na podwórko do właściciela, którym okazał się być starszy mężczyzna. Funkcjonariuszki przedstawiły sytuację i powiadomiły mężczyznę, że zwierzęciu potrzebna jest natychmiastowa pomoc weterynaryjna. Właściciel stwierdził jednak, że zwierzę nie jest zaniedbane, ale stare i nie zamierza z tego względu wzywać weterynarza.

- Według mężczyzny klacz miała 30 lat, jednak nie posiadał on żadnej dokumentacji, książeczki zdrowia, paszportu, dowodu zakupu, gdzie byłby potwierdzany wiek konia. - mówi Prasnowska.

Strażniczki podjęły decyzję o odebraniu klaczy, wezwały weterynarza, który stwierdził, że przyczyną nadętego brzucha mogą być kolki.

- Potrzebny był tu szereg badań, żeby móc jednoznacznie wskazać diagnozę, jednak zabrakło na to wszystko czasu, ponieważ zwierzę niestety odeszło. - informuje Prasnowska.

Mimo starań strażników i lekarza weterynarii klaczy nie udało się uratować. W środę, 18 maja ok. godz. 9 rano zwierzę odeszło. Jeszcze tego samego dnia do Prokuratury Rejonowej Łódź – Górna zostało skierowane zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie