Łódzkie liceum zapłaciło uczennicy 7 tys. zł za wypadek na lekcji chemii! Dziewczyna została oszpecona

(KZ)
Na lekcji chemii przeprowadzone było doświadczenie polegające na uzyskaniu wodorotlenku sodu oraz palnego gazu – wodoru. Zgodnie z poleceniami nauczyciela uczennica i jej koleżanka umieściły niewielki kawałek sodu wielkości ziarna ryżu w szklanym naczyniu wypełnionym wodą, a następnie przykryły je lejkiem, w którym zbierał się powstały w wyniku reakcji chemicznej wodór. Ilość użytego sodu była przy tym doświadczeniu kontrolowana przez nauczycielkę, która wyraźnie wskazała, ile należy go włożyć do naczynia wypełnionego wodą, a przy tym pouczyła uczniów, że wykorzystanie zbyt dużego kawała odczynnika może skutkować rozerwaniem naczynia. W celu identyfikacji wodoru uczennice zbliżyły do lejka łuczywo, w wyniku czego nastąpił niewielki zapłon wodoru i lekki trzask. Po wykonaniu tego doświadczenia nauczycielka poleciła posprzątanie stanowiska, ale pozostawiła przy dziewczynach wszystkie składniki niezbędne do ponownego wykonania doświadczenia.Zobacz, co potrafi Łukasz Stępień...POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:Zdjęcie Popka przed przerażającą metamorfozą trafiło do sieci Najniebezpieczniejsi przestępcy w Łodzi [zdjęcia] Czy umiesz przeklinać po Łódzku [QUIZ] TOP 10 pizzerii w ŁODZI według portalu TripAdvisor [ZDJĘCIA, MAPY] Anna Mucha nago! Sesja z Playboya [zdjęcia] Kibice Widzewa, kibice ŁKS - archiwalne zdjęcia Konkurs Miss Lata 1984 roku na Fali (zdjęcia) Gdzie się zarabia najwięcej woj. łódzkim? [RANKING] Kiedy zmiana czasu? Zobacz, kiedy przestawiamy zegarki Polska Press Grupa
Łódzkie liceum zapłaciło uczennicy 7 tys. złotych za wypadek na lekcji chemii. Uczennica została trwale oszpecona.

Na lekcji chemii przeprowadzone było doświadczenie polegające na uzyskaniu wodorotlenku sodu oraz palnego gazu – wodoru. Zgodnie z poleceniami nauczyciela uczennica i jej koleżanka umieściły niewielki kawałek sodu wielkości ziarna ryżu w szklanym naczyniu wypełnionym wodą, a następnie przykryły je lejkiem, w którym zbierał się powstały w wyniku reakcji chemicznej wodór. Ilość użytego sodu była przy tym doświadczeniu kontrolowana przez nauczycielkę, która wyraźnie wskazała, ile należy go włożyć do naczynia wypełnionego wodą, a przy tym pouczyła uczniów, że wykorzystanie zbyt dużego kawała odczynnika może skutkować rozerwaniem naczynia. W celu identyfikacji wodoru uczennice zbliżyły do lejka łuczywo, w wyniku czego nastąpił niewielki zapłon wodoru i lekki trzask. Po wykonaniu tego doświadczenia nauczycielka poleciła posprzątanie stanowiska, ale pozostawiła przy dziewczynach wszystkie składniki niezbędne do ponownego wykonania doświadczenia.

Uczennice samowolnie zdecydowały się przeprowadzić kolejną próbę, tak by trzask był głośniejszy. Do probówki włożyły większy kawałek sodu, niż za pierwszym razem. W wyniku reakcji chemicznej w naczyniu zebrała się zbyt duża ilość wodoru, co doprowadziło do gwałtownego wybuchu próbówki. Szkło poraniło uczennicę, która doznała obrażeń twarzy, lewego ramienia oraz okolicy prawego obojczyka. Zostały po nich niewielkie blizny m.in. na nosie, policzku, łuku brwiowym, których - jak stwierdził chirurg plastyczny - nie można usunąć ze względu na to że są zbyt drobne i wąskie.Uczennica zażądała od szkoły 20 tys. zł zadośćuczynienia. Szkoła odmówiła wypłaty i sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia.

W trakcie postępowania sąd potwierdził, że uczennica samowolnie przeprowadziła drugi eksperyment, który doprowadził do wybuchu. Stwierdził jednak, że nauczycielka zaniechała licznych obowiązków związanych z zapewnieniem bezpiecznych warunków w trakcie lekcji. Podczas przeprowadzania niebezpiecznego doświadczenia uczniowie nie mieli na sobie obowiązkowych okularów i odzieży ochronnej. Doświadczenie nie było przeprowadzane w obrębie dostępnego wyciągu. Ponadto po pierwszym eksperymencie nauczycielka odeszła od uczennic pozostawiając w ich najbliższym zasięgi wszystkie niezbędne składniki do powtórzenia doświadczenia. Bez znaczenia przy było niewykonane polecenie dotyczącego posprzątania swojego stanowiska, bo w pracowni chemicznej każdorazowy dostęp do narzędzi i preparatów winien odbywać się pod stałym nadzorem nauczyciela. To nauczycielka zobowiązana była zabezpieczyć wykorzystywane składniki, ewentualnie skontrolować wykonanie tej czynności przez uczniów. Do wypadku doszło zatem z powodu lekkomyślności pedagoga. Lekkomyślna była też uczennica, która postąpiła wbrew poleceniu nauczycielki. Dlatego chociaż szkodę "wycenił" na 10 tys. zł to ze względu na przyczynienie się uczennicy do wypadku przyznał jej tylko 7 tys. zł rekompensaty.

Zobacz, co potrafi Łukasz Stępień...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie