Łódzką Palmiarnię odwiedza coraz więcej osób. Dżungla pod szkłem

Magdalena Rubaszewska
Pięć tysięcy osób więcej, w porównaniu z poprzednim sezonem, odwiedziło w ubiegłym roku łódzką Palmiarnię. Przyjeżdżające do niej wycieczki z Ozorkowa, Zgierza czy Pabianic są praktycznie na porządku dziennym.

Ale coraz częściej przyjeżdżają mieszkańcy Konina, Poznania i Wrocławia. Co tak przyciąga ludzi do tego kawałka dżungli pod szkłem?

Żółwie pod palmami
– To potrzeba obcowania z roślinami, która ciągle wzrasta – mówi Celina Kozubek, kierownik Palmiarni. – Szczególnie oblegane są wystawy storczyków, podczas których pokazujemy nawet 200 ich gatunków. Dzisiaj ludziom nie wystarcza już orchidea kupiona w hipermarkecie. Chcą mieć gatunki niełatwe w uprawie i to w mieszkaniach, w których panują trudne warunki dla tych roślin.
Na popularność Palmiarnia zapracowała też ofertą edukacyjną. Uczniowie łódzkich szkół przychodzą tu na lekcje przyrody i geografii, warsztaty, podczas których sadzą w doniczkach ziarna kawy czy konstruują budki dla ptaków.
Dodatkową atrakcją są na pewno ryby w akwariach i oczkach wodnych, które na dodatek można karmić. Jednak największym hitem stała się gromada żółwi czerwonolicych i żółtolicych. Gady te trafiły do Palmiarni przez przypadek. Zaczęło się od znajd porzuconych w parkach czy znalezionych na trawniku pod blokiem, a skończyło na stadzie liczącym ok. 40 osobników.
Według spisu przeprowadzonego w styczniu tego roku, w trzech oszklonych pawilonach w parku Źródliska I rośnie 4 tysiące roślin, reprezentujących 2 tysiące 200 gatunków i odmian pochodzących z tropików, rejonu śródziemnomorskiego, pustyń i półpustyń (w sumie dział egzotycznych roślin liczy 10 tys. sztuk, ale ze względu na brak miejsca reszta jest przechowywana w szklarniach Ogrodu Botanicznego).
– Co prawda w ubiegłym roku naszą kolekcję zwiększyliśmy o 100 nowych gatunków, głównie storczyków, bromelii i roślin mięsożernych, jednak ciągle mam wrażenie, że wciąż mamy za mało gatunków – mówi Celina Kozubek.

Uśpiona Palmiarnia
Choć zimą wegetacja zwalnia także w Palmiarni, warto tam pójść także i o tej porze roku. Temperatura w pawilonach wynosi 16 –18 stopni C. Dni są krótkie, słońce rzadziej świeci, rośliny, np. mięsożerne, pozostają w uśpieniu. Ale niektóre już czują zbliżającą się wiosnę. Po trzech miesiącach odpoczynku do kwitnienia szykuje się tunbergia mysorka, pnącze, z którego wkrótce będą zwisać kiście żółtych kwiatów. Kwiatami obsypała się kamelia, azalia i pittosporum, którą w ciepłych krajach sadzi się na żywopłoty. Po kilkumiesięcznym zimowaniu w szklarni na Retkini zakwitła acokanthera, roślina z północnej Afryki. Jej kwiaty przypominają polski bez. U storczyków można podziwiać coleogyne, zwane też kapturzykiem, i bulbophyllum, którego kwiaty porównywane są do wąsatego stwora. Owocują bananowce, kawowiec i pomidor drzewiasty, znany jako tamarillo.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dyrektor Palmiarni

Kto zjadł banana?

Dodaj ogłoszenie