Łódzka gastronomia powoli wraca do pracy. Jak na razie tłumów nie ma

Piotr Jach
Piotr Jach
Po dwóch miesiącach przymusowego zamknięcia drzwi dla gości ponownie otworzyły w poniedziałek pierwsze lokale gastronomiczne (bo jednak nie wszystkie).

Mylił się jednak każdy, kto spodziewał się, że goście tłumnie rzucą się do stolików. Pierwsze ogródki wystawione na ul. Piotrkowskiej jeszcze koło godz. 15 świeciły raczej pustkami, podobnie było na rynku Manufaktury i w Off Piotrkowska Center. We wnętrzach otwartych po długiej przerwie restauracji więcej było wolnych miejsc niż zajętych. Wyjątkiem były tylko bary fast food – McDonald’s i Zahir Kebab – do tych na ul. Piotrkowskiej chwilami stały kolejki.

– Cóż, poniedziałek. Ten dzień w naszej branży zawsze początkowo jest nieco niemrawy. Rozrusza się po południu, choć przyznam, że spodziewaliśmy się większego zainteresowania – skwitowała Anna Grabarek, prowadząca w Łodzi dwie restauracje: Bawełnę w Manufakturze oraz Len i Bawełnę w Off Piotrkowska.

– Pierwszych gości miałam zaraz po otwarciu, o godz. 12. Dwie młode dziewczyny zamówiły w ogródku piwo. Wyraźnie już były stęsknione tego, by posiedzieć na Pietrynie – mówi Grażyna Szerszyńska z hamburgerowni Pittu Pittu.

We wnętrzach lokali i ich ogródkach rzuca się w oczy przede wszystkim zmniejszona liczba stolików. Zgodnie z zaleceniami sanitarnymi są rozstawione tak, by stały od siebie w dwumetrowych odstępach. Obsługa pracuje w maseczkach i rękawiczkach. W
niektórych lokalach o założenie maseczek podczas składania zamówień proszeni są także goście. Nie można zamawiać niczego przy barze, obowiązuje obsługa kelnerska. Stoliki i krzesła mają być często odkażane. Takie są przynajmniej założenia. Jak będzie to wyglądać w praktyce – pokaże rzeczywistość. Testem zarówno dla gości jak i restauratorów będzie najbliższy weekend, a ten zapowiada się na pogodny i ciepły...

W wielu nadal zamkniętych restauracjach widać wyraźnie przygotowania do otwarcia. Większość zacznie funkcjonować już w najbliższych dniach - np. Bubamara od środy, Lokal do końca tygodnia. Nieznany jest jednak los tych lokali, które pozostają zamknięte bez żadnych widocznych z zewnątrz oznak przygotowań do funkcjonowania. Dopiero najbliższe dni pokażą, jakie straty poniosła łódzka gastronomia wskutek przymusowego zamknięcia spowodowanego wprowadzeniem stanu epidemii. Wiadomo już, że nie wszystkie interesy gastronomiczne przetrwały kryzys w branży. Przynajmniej w trzech miejscach drzwi lokali pozostaną już zamknięte na dobre.

Fala upadłości dopiero przed nami?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie