Łodzianin miał straszne kłopoty z reklamacją telewizora kupionego przez Internet. Kosztował 7300 zł i był... uszkodzony

(KZ)
AIP
Łodzianin kupił przez internet luksusowy telewizor za cenę 7300 zł. Już po dostarczeniu okazało się, że jest uszkodzony. Kupujący odesłał telewizor do sprzedawcy, ale zwrotu gotówki nie otrzymał. Sprawa trafiła do sądu.

Łodzianin kupił przez internet luksusowy telewizor za cenę 7300 zł. Już po dostarczeniu okazało się, że jest uszkodzony. Kupujący odesłał telewizor do sprzedawcy, ale zwrotu gotówki nie otrzymał. Sprawa trafiła do sądu.

Zgodnie z umową telewizor LG miał być tak skalibrowany, by od razu po uruchomieniu był zdatny do użytku. Kurier dostarczył go na miejsce w ustalonym terminie. Pudełko zostało otwarte zgodnie z podaną instrukcją, wspólnie z dostawcą. Wspólnie, kurier i klient sprawdzili dokładnie jego wygląd i nie zauważyli żadnych uszkodzeń. Ale jeszcze tego samego dnia, wieczorem, po podłączeniu telewizora okazało się, że jest on uszkodzony - obraz nie wyświetlał się prawidłowo po lewej stronie ekranu, co w ocenie klienta było objawem wewnętrznego uszkodzenia matrycy. Tego samego dnia właściciel skontaktował się ze sprzedawcą i poinformował o stwierdzonej wadzie.

Sprzedający zaprzeczył, aby telewizor był wadliwy, zasugerował uszkodzenie w trakcie transportu i zażądał od klienta spisania protokołu szkody z kurierem. Łodzianin jednak tego nie zrobił, ponieważ w chwili odbioru telewizor nie wykazywał żadnych uszkodzeń zewnętrznych. Wezwał też sprzedawcę do wymiany telewizora na nowy, pozbawiony wad lub zwrot gotówki, odesłał mu także uszkodzony. Sprzedawca internetowy telewizor obejrzał i stwierdził, że doszło do mechanicznego uszkodzenia matrycy. Zlecił też wyspecjalizowanemu serwisowi przeprowadzenie ekspertyzy. Stwierdziła ona mechaniczne uszkodzenie matrycy, a koszt naprawy wyceniono na 3600 zł. Sprzedawca zaproponował klientowi zwrot gotówki ale po potrąceniu tej kwoty. Na to nie zgodził się łodzianin i sprawa trafiła do widzewskiego sądu.

W czasie rozprawy klient przedstawił nagrania ekranu w dniu dostawy telewizora, przy włączonym telewizorze i wyłączonym. W pierwszym przypadku widoczne były jasne plamy w rogu ekranu, przy wyłączonym żadne uszkodzenia nie były widoczne. Dla sądu bezsporne było, że wada była już w chwili dostarczenia telewizora klientowi, a do tego ponieważ firma kurierska wybrana została przez sprzedawcę, ryzyko uszkodzenia w transporcie spadało na niego. Rozstrzygające okazały się nagrania jakich dokonał klient w chwili odebrania telewizora i zauważenia jego wad. W tej sytuacji sąd uznał żądania klienta za uzasadnione i nakazał sprzedawcy wypłacić mu równowartość ceny telewizora, a także pokryć koszty sądowe - 2300 zł.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Chris

Który to sklep kręci takie wały? Omijać szerokim łukiem.

P
Piotr

Jeszcze podajcie jakiś namiar na sprzedawcę aby ominąć go z daleka- cwaniaka.

Dodaj ogłoszenie